Pogrzeby to uroczyste okazje, mające na celu uczczenie pamięci zmarłego i pocieszenie pogrążonych w żałobie rodzin. To, co nosisz na pogrzebie, to coś więcej niż tylko ubranie – to cichy wyraz szacunku, empatii i wrażliwości kulturowej.
Chociaż tradycje różnią się w zależności od kraju, istnieją pewne kolory uważane za nieodpowiednie w większości sytuacji. Noszenie ich może nieumyślnie przekazać niewłaściwy komunikat lub zostać odebrane jako brak szacunku w momencie, gdy współczucie jest najważniejsze.
Poniżej przedstawiamy trzy kolory, których należy unikać na pogrzebie, i powody, dla których warto tego unikać.
1. Jaskrawoczerwony

Czerwień to prawdopodobnie najbardziej kontrowersyjny kolor do noszenia na pogrzebie. W wielu kulturach symbolizuje ona namiętność, świętowanie, a nawet szczęście. Na przykład w niektórych częściach Azji czerwień jest uważana za radosny kolor na weselach.
Jednak na pogrzebie ta sama jasność może rozpraszać i wręcz nie na miejscu. W tradycjach zachodnich czerwień bywa interpretowana jako przyciągająca uwagę, sugerująca, że noszący ją chce się wyróżnić, a nie wtopić w skromną atmosferę. Wyobraź sobie morze czerni i stonowanych kolorów, a nagle jaskrawoczerwona sukienka lub krawat skupiają całą uwagę – natychmiast odwracając uwagę od celu spotkania.
Jeśli nie należysz do kultury, w której kolor czerwony jest wyraźnie preferowany przez rodzinę jako symbol życia i odrodzenia, najlepiej całkowicie unikać tego koloru.


Yo Make również polubił
Potrzebuję pomysłów!
„Zostałem zwolniony przez nowego prezesa po fuzji wartej 5 miliardów dolarów, którą zbudowałem. Po prostu skinąłem głową i wyszedłem z jego biura. Nigdy nie przeczytał 3000-stronicowego kontraktu, który napisałem. Następnego dnia jego rodzinny majątek wart 300 milionów dolarów zniknął”.
Tuż przed urodzinami dowiedziałem się, że moja karta kredytowa jest maksymalnie wykorzystana – trzydzieści sześć tysięcy dolarów przepadło. Tata odpowiedział beznamiętnym śmiechem: „Twoja rodzina potrzebuje tego bardziej niż ty”. Mama tylko uśmiechnęła się wymuszonym, gorzkim uśmiechem: „Idź świętować sama”. Powiedziałem twardym jak skała głosem: „To się do mnie nie odzywaj”. Nie mieli pojęcia, że mam więcej niż jedno konto.
Opiekowałam się wnukiem przez weekend — a potem moja synowa wręczyła mi rachunek za „koszty utrzymania”