Czosnek to nie tylko składnik wielu tradycyjnych dań, ale również silny, naturalny środek odstraszający szkodniki. Od wieków stosowany był w medycynie ludowej i gospodarstwach domowych nie tylko dla zdrowia, ale też jako sposób na utrzymanie czystości i porządku. W tym przewodniku poznasz sprawdzone, domowe sposoby na wykorzystanie czosnku w walce z różnymi szkodnikami – od myszy po komary.
Naturalna moc czosnku
Czosnek (Allium sativum) zawiera związki siarki, z których najważniejszy to allicyna – to ona nadaje mu charakterystyczny, intensywny zapach i działanie antybakteryjne, przeciwgrzybicze i odstraszające owady. Czosnek jest bezpieczny dla ludzi i zwierząt domowych, a jednocześnie drażniący dla wielu szkodników.
Dlaczego warto używać czosnku zamiast chemii?
Nietoksyczny: Bezpieczny dla dzieci i zwierząt domowych.
Wszechstronny: Odstrasza i może zabijać niektóre owady.
Łatwo dostępny: Tani i prosty w użyciu.
Przyjazny dla środowiska: Nie zanieczyszcza gleby ani wody.
1. Myszy – czosnkowy spray odstraszający
Składniki:
1 główka czosnku (10–12 ząbków)
1 litr wody
Butelka ze spryskiwaczem
Sposób przygotowania:
Rozgnieć ząbki czosnku i wrzuć je do gotującej się wody.
Gotuj na małym ogniu przez 15 minut.
Odcedź i przelej do butelki ze spryskiwaczem.
Spryskuj okolice listew przypodłogowych, szafek, spiżarni i miejsc, gdzie pojawiają się myszy.
Można też umieścić rozgniecione ząbki czosnku w rogach pomieszczeń lub w szczelinach, gdzie mogą wchodzić myszy.


Yo Make również polubił
Trzy miesiące po śmierci męża zadzwonił do mnie prawnik od spraw spadkowych. „Proszę pani… Znalazłem coś w jego papierach. Proszę przyjść do mojego biura. I proszę jeszcze nie mówić synowi – najpierw musi pani to zobaczyć”. To, co mi pokazał, zmieniło wszystko.
Trufle Kawa-Mascarpone: Pyszna Kombinacja Kruszonych Ciasteczek i Aromatycznej Kawy
Szukasz lekkiego i puszystego deseru, który pasuje do Twojego stylu życia keto? Wypróbuj Keto Cloud Cake — to rozkosz dla oczu!
Moja córka nie poprosiła mnie o wyjazd na wakacje z jej rodziną. Spojrzała mi prosto w oczy i powiedziała: „Chcę po prostu pojechać z własną rodziną”, nie zdając sobie sprawy, że pięciogwiazdkowy karaibski kurort z broszury – ten z basenami bez krawędzi, klubem dla dzieci i apartamentami z widokiem na ocean – tak naprawdę należał do mnie.