Clementine była skazana na zagładę. Porzucony, niedożywiony i przerażony światem, ten mały piesek był skazany na karę śmierci w schronisku dla zwierząt w Południowej Kalifornii. Jego zły stan zdrowia i liczne infekcje odstraszyły potencjalnych właścicieli. Jednak proste zdjęcie zmieniło jego los na zawsze.
Rozpaczliwy krzyk zagubionego psa
Wyobraź sobie stworzenie tak kruche, że wydaje się, jakby straciło wszelką nadzieję. Kiedy Chelsea Elizabeth Cossairt natknęła się na zdjęcie Clementine, nie wiedziała nic o jej smutnej historii. Ale w jego spojrzeniu było coś, co ją głęboko poruszyło. Bez wahania złożyła wniosek o adopcję w Ginger’s Pet Rescue .
Powrót jest zaskakujący. Spośród setek próśb, nikt nie okazał zainteresowania Clementine. Jego krytyczny stan zdrowia i lękowe zachowanie były powodem adopcji. Niemniej jednak Chelsea, z niezwykłą determinacją, postanawia dać mu szansę.
Skomplikowane przybycie: odbudowa Clémentine krok po kroku

Kiedy Chelsea po raz pierwszy spotyka Clementine, rzeczywistość okazuje się jeszcze bardziej bolesna, niż sobie wyobrażała.
Pies waży zaledwie 45 funtów , cierpi na pięć poważnych infekcji , w tym na lekooporny szczep gronkowca ( MRSA ), i stracił połowę sierści . Co gorsza, chowa się, trzęsie i unika kontaktu wzrokowego.


Yo Make również polubił
Ciasto nadziewane jabłkami
Nigdy Nie Podłączaj Tych 9 Urządzeń do Listwy Zasilającej!
Na ślubie mojego byłego panna młoda oznajmiła do mikrofonu: „Uratowałam go przed jego poprzednim życiem z nią”. Goście klaskali i wznosili kieliszki – aż kelnerka podeszła, zdjęła czepek munduru i powiedziała: „Jestem jego córką. Jest coś, o czym powinnaś wiedzieć”. Twarz panny młodej natychmiast się zmieniła.
Szorowałem talerze, kiedy przesunął po ladzie 500 dolarów napiwku i zapytał: „Jak się nazywasz?”. Kilka tygodni później zadzwonił prawnik i powiedział: „Jesteś wart więcej, niż myślisz”. Wtedy pojawiły się moja mama i siostra, domagając się swojej części. Uśmiechnąłem się, grzecznie skinąłem głową i powiedziałem: „Oczywiście”. Potem zadzwoniłem do prawnika – bo nie mieli pojęcia, jakie dokumenty mam podpisać.