Choć przepis na kruche ciasto nie jest trudny, to sztuką jest przygotowanie go w idealny sposób. Nie każdy wie o pewnej złotej proporcji, dzięki której masa wychodzi elastyczna, a po upieczeniu nabiera idealnej chrupkości i sama rozpływa się w ustach.
Kruche ciasto wydaje się proste, ale każdy, kto piecze, wie, że nie zawsze wychodzi tak, jak powinno. Bywa zbyt twarde, gumowate albo rozpada się przy krojeniu. Wiele gospodyń wciąż szuka sposobów, aby wychodziło ono naprawdę kruche, delikatne i rozpływające się w ustach, a jednym z najlepszych trików jest proporcja 3:1. Wbrew pozorom wcale nie chodzi tu o stosunek masła do mąki czy cukru, tylko coś jeszcze innego.
Jak zrobić kruche ciasto o idealnej konsystencji?
Ciasto kruche zazwyczaj robi się na bazie mąki pszennej, ale ciekawym trikiem jest dodatek mąki ziemniaczanej. Ten składnik nie zawiera glutenu i właśnie dzięki temu nie wpływa na rozwój siatki glutenowej, która w cieście kruchym powinna być jak najsłabsza – to właśnie ona sprawia, że ciasto staje się elastyczne, a nie kruche.
Co więcej, mąka ziemniaczana działa jak naturalny „zmiękczacz” – sprawia, że ciasto nie jest twarde i zwarte, ale bardziej delikatne. To szczególnie istotne w wypiekach, takich jak tarty owocowe, ciasteczka, czy spody do sernika na zimno. W praktyce warto trzymać się proporcji 3:1, czyli na każde 300 g mąki pszennej dodawać 100 g mąki ziemniaczanej. Wówczas efekt będzie zauważalny, ale nie zaburzy struktury ciasta ani nie wpłynie negatywnie na jego smak.
Dlaczego ciasto kruche nie wychodzi? Najczęstsze błędy


Yo Make również polubił
Kazałem żonie spać w spiżarni tylko dlatego, że odpowiedziała jego matce — ale następnego ranka to, co znalazłem, całkowicie mnie oszołomiło…
Zawał serca ostrzega Cię miesiąc przed jego wystąpieniem – Twój organizm ostrzega Cię 6 sygnałami.
Przybyłem wcześniej na świąteczne przyjęcie u teściów, wciąż z zimnymi kluczami w dłoni, gdy usłyszałem śmiech męża i słowa: „Madison jest w ciąży – zostanę ojcem”. Sala wiwatowała. Stałem jak sparaliżowany na korytarzu, niezauważony. Nie krzyczałem. Nie konfrontowałem się z nim. Wyszedłem cicho. Trzy tygodnie później, kiedy zobaczyli, co zrobiłem później, wszystkie uśmiechy w sali zniknęły – i nagle to nie ja byłem już przesłuchiwany.
Żona mojego syna, Ashley, wyśmiała tani szalik, który „pozwoliła” mi podarować na święta, jednocześnie obnosząc się ze swoim diamentowym naszyjnikiem za 15 000 dolarów. Nie wiedziała, że rano znalazłem w jej torbie sfałszowane pełnomocnictwo.