Przejechałem całą drogę z Denver z tyłem SUV-a wypchanym po sufit, ale jedyne, co teraz widziałem, to śnieg. Grube, lśniące płatki leciały bokiem po prywatnej drodze, odbijając światło reflektorów i zamieniając świat w tunel bieli. Mój domek nad jeziorem stał na końcu tego tunelu, jego ciemny zarys ledwo widoczny za drzewami, a ciepła, bursztynowa poświata sączyła się z okien jak coś z kartki świątecznej.
Na fotelu pasażera mój telefon rozświetlił się sumą zakupów spożywczych z aplikacji z ostatniego porannego wypadu. Osiemnaście tysięcy siedemset pięćdziesiąt dolarów. Pieczona wołowina Wagyu, owoce morza, desery z cukierni w centrum Denver, w której rezerwacje były dokonywane z tygodniowym wyprzedzeniem, wystarczająco dużo piwa rzemieślniczego i kalifornijskiego wina, żeby utrzymać małą łódź, plus trzydniowy zapas codziennych potrzeb, żeby moja rodzina nie musiała o niczym myśleć. Spędziłam dni planując każdy szczegół, aż po małą foremkę do ciastek z amerykańską flagą, której używałam do wyciskania czerwonych, białych i niebieskich ciasteczek cukrowych dla mojego taty, bo zawsze po kilku bourbonach rozczulał się nad „tym wspaniałym krajem”.
Obok sumy, w lustrze wpatrywało się we mnie moje odbicie – zmęczone brązowe oczy, włosy spięte w niedbały kok, szalik wciąż posypany śniegiem. W uchwycie na kubek stała mała plastikowa figurka Świętego Mikołaja, obtłuczona na czapce, z maleńką dłonią w rękawiczce na zawsze zamarzniętą w pół ruchu. Moja mama kupiła go w Targecie w Ohio, kiedy miałam siedem lat, i stawiałyśmy go razem na kominku co roku na Boże Narodzenie, aż do zimy, kiedy skończyłam szesnaście lat, kiedy zabrał ją rak. Kiedy rok później wprowadziła się Diane z idealną fryzurą i idealnymi córkami, Święty Mikołaj zniknął w pudełku po butach na dnie mojej szafy.


Yo Make również polubił
Wskazówka dotycząca sody oczyszczonej, która pomoże pozbyć się mrówek
Ciasteczka z południowej herbaty
4 rodzaje ludzi, którzy nie powinni jeść kapusty
Muffinki Donauwellen z puddingiem – szybki przepis na wyśmienity smak!