Autorka
Podróż do lepszego życia
DALEJ Kiedy moje przyjaciółki przyszły o 13:00, Kaia wciąż wylegiwała się na kanapie w salonie, pochłonięta telefonem, ubrana w znoszoną piżamę. Miała teraz 18 lat, była w ostatniej klasie liceum, ale wciąż mieszkała w domu, najwyraźniej zadowolona z trwania w stanie wiecznej adolescencji. „Kaia, kochanie” – powiedziałam delikatnie, starając się zachować miły ton, pomimo narastającej irytacji. „Czy mogłabyś się ubrać? Moje przyjaciółki są tu na lunch”. Nawet nie podniosła wzroku znad ekranu. „To też mój dom” – odparła, a jej głos ociekał bezczelnością. „Mogę się ubierać, jak chcę”. Policzki płonęły mi z upokorzenia, gdy przyjaciółki wymieniły się zakłopotanymi spojrzeniami. „Oczywiście, to twój dom” – odpowiedziałam, starając się zachować spokój, co było nadludzkim wysiłkiem. „Pomyślałam tylko, że może zechcesz wpaść do nas na lunch, jak już się ubierzesz”. Wtedy Kaia w końcu uniosła głowę, a na jej twarzy malowała się czysta pogarda. „Dlaczego miałabym chcieć jeść lunch z tobą i twoimi nudnymi przyjaciółmi?” – prychnęła. „A tak przy okazji, Miro, nie jesteś moją mamą i nigdy nią nie będziesz. Przestań mi rozkazywać w domu mojego taty”.
Nastała cisza, która była ogłuszająca, dusząca. Briar aż sapnęła. Rowan wpatrywała się w talerz, jakby chciała, żeby połknął ją w całości. Celine wyglądała, jakby pragnęła, żeby ziemia się rozstąpiła i ją pochłonęła. Poczułam upokorzenie tak głębokie, że zaparło mi dech w piersiach, ale desperacko walczyłam, żeby zachować spokój. „Kaia” – powiedziałam, a głos drżał mi pomimo wszelkich starań – „to było niesamowicie niegrzeczne i krzywdzące. Proszę, przeproś i idź do swojego pokoju”. Kaia nie przeprosiła. Zaśmiała się. Zimnym, szyderczym śmiechem, który przebił się przez ciszę. „Zmuś mnie, macocho”. W tym właśnie momencie Dean wszedł z garażu, gdzie majstrował przy swoim samochodzie. Zamiast zająć się skandalicznym zachowaniem córki, natychmiast stanął w jej obronie, a jego instynkt opiekuńczy włączył się bez chwili zastanowienia. „Co tu się dzieje?” zapytał, kładąc dłoń na ramieniu Kai, jakby to ona była w tarapatach. „Mira próbuje mnie wyrzucić z mojego salonu, bo jej przyjaciółki tu są” – zawodziła Kaia, a jej głos nagle zmienił się w obraz niewinnej ofiary. „Mira” – powiedział Dean, odwracając się do mnie, a w jego oczach malowała się aż nazbyt dobrze znana dezaprobata. „Kaia też tu mieszka. Ma pełne prawo być w salonie”. Wpatrywałam się w niego, a w głowie kręciło mi się w głowie. Moi przyjaciele byli świadkami całego tego upokarzającego spektaklu, a mój mąż stawał po stronie córki, nawet nie pytając mnie o to, co się właściwie wydarzyło. „Dean, była niesamowicie niegrzeczna” – zaczęłam wyjaśniać, a w moim głosie słychać było frustrację. „Miro, ona ma 18 lat. Nastolatki potrafią być kapryśne. Może powinnaś była zapytać ją o to prywatnie, zamiast zawstydzać ją przed znajomymi”.
To był koniec. Tama pękła. „Kaia, idź natychmiast do swojego pokoju!”. Słowa wybuchły, ostrzejsze i głośniejsze, niż zamierzałam, ale przekroczyłam granicę wytrzymałości. Oczy Kai rozszerzyły się z autentycznego zaskoczenia; nigdy nie przemawiałam do niej z tak nieukrywaną stanowczością. „Nie możesz mi mówić, co mam robić!” – wrzasnęła, czując, jak jej własny gniew płonie w pełni. „Dopóki mieszkasz w tym domu i zachowujesz się jak rozpieszczony bachor” – odpaliłam – „tak, mogę!”.
Wtedy rozpętało się piekło. Rodzice Deana najwyraźniej przyjechali w trakcie naszej ostrej wymiany zdań. Usłyszałam trzask drzwi wejściowych i nagle Maren, matka Deana, wpadła do salonu, a Holt, Rylan i Tessa podążali tuż za nią. „Co tu się dzieje?” – zapytała Maren, natychmiast przyciągając Kaię, jakby przyciągnięta rodzinnym magnesem. „Mira jest dla Kai okrutna” – powiedział Dean, a ja poczułam, jak serce mi się kraje, odrażające uczucie, gdy tak łatwo mnie zepchnął na drugi plan, wystawiając na widok publiczny. „Kazała mi iść do swojego pokoju jak małe dziecko!” – zawodziła Kaia, która doprowadziła do perfekcji rolę skrzywdzonej ofiary. „Jak śmiesz” – warknęła Maren, odwracając się do mnie, a jej oczy płonęły furią. „Jak śmiesz tak mówić do Kai?”
4d
Odpowiedz
Dorothy DeVoss
Ta rodzinna dynamika brzmi toksycznie, wyobrażam sobie, jak się czułaś w takiej sytuacji 😬


Yo Make również polubił
„Mohnkuchen: Sekrety Idealnego Makowego Ciasta w Zaledwie Kilku Krokach”
Zaplanowałam przyjęcie-niespodziankę dla mojego męża, ale kiedy wszedł, wszyscy ucichli.
Tata rozkazał: „Spłacisz długi swojego brata” – powiedziałem: „To niech dom i samochód odejdą ze mną”
4 skuteczne wskazówki, jak pozbyć się robaków z zewnętrznego kosza na śmieci