Ludzie zawsze wyobrażają sobie publiczne gale jako olśniewające noce szampana, grzecznego śmiechu i grzecznych kłamstw. Ale w chwili, gdy narzeczona mojego brata, Serena Clarke, owinęła swoje zadbane palce wokół mojego odziedziczonego perłowego naszyjnika i uniosła go w górę jak śmieć, wszystkie światła w sali balowej nagle wydały się niczym reflektor skierowany prosto na moje upokorzenie.
Nawet nie zauważyłem, że się zbliżyła. W jednej chwili witałem starego znajomego z rodziny, a w następnej jej zimna dłoń musnęła mój obojczyk.
„Nie przynoś tu sztucznej biżuterii, Ivy” – oznajmiła na tyle głośno, żeby usłyszeli ją przy najbliższych stolikach. „To szpeci”.
Śmiech rozległ się natychmiast – lekki, okrutny i pełen zapału. Na tym właśnie polegał problem rodziny mojego ojca: uwielbiali widowiska niemal tak samo, jak celowanie. Przez lata tym celem byłem ja.
Zamarłam, wpatrując się w Serenę, która trzymała naszyjnik między dwoma smukłymi palcami. Miała na sobie suknię od projektanta, wartą więcej niż mój miesięczny czynsz, i upewniła się, że wszyscy o tym wiedzą. Mój brat, Lucas, stał za nią, blady i skrępowany, ale – jak zwykle – milczał.
„Ten naszyjnik nie jest podróbką” – powiedziałam cicho. „Należał do mojej matki”.
„Jasne, że tak” – prychnęła Serena. „Kochanie, te perły są barwione. Można je kupić w każdym domu towarowym”.
Więcej śmiechu.


Yo Make również polubił
Jaki jest cel stosowania pasa materiału na łóżkach hotelowych?
Krety zapomną drogę do Twojego ogrodu. Jak raz na zawsze pozbyć się tych szkodników!
To jest dokładnie to, czego szukałem!
Dwuskładnikowy deser świąteczny