Moi rodzice i siostra nie przestawali dzwonić i pytać o czekoladki.
Kiedy zadzwonił piąty telefon, siedziałem na kanapie w moim małym mieszkaniu w centrum Columbus, boso na dywanie, który kupiłem używany, i patrzyłem, jak mój telefon się rozświetla, jakby próbował mnie przed czymś ostrzec. Jeszcze nie miałem pojęcia, że to on.
Tata.
Potem Evelyn.
Potem moja starsza siostra, Melissa.
Wszyscy zadawali to samo pytanie, a ich głosy drżały w taki sposób, że włosy stanęły mi dęba.
„Zjadłeś jakąś czekoladę?”
Za każdym razem dawałam im tę samą odpowiedź. Śmiałam się, bo szczerze mówiąc, myślałam, że przesadzają z kaloriami, cukrem czy czymkolwiek innym, czym bogaci ludzie tak się dzisiaj fałszywie martwią.
„Nie. Zostawiłem całe pudełko w Dublinie. Brandon i dzieciaki rzucili się na nie, gdy tylko je odłożyłem. Byli zachwyceni.”
Za każdym razem, gdy to mówiłem, atmosfera po drugiej stronie słuchawki milkła i stawała się dziwna, jakby ktoś wszedł na pogrzeb z orkiestrą marszową.
Wtedy zaczął się krzyk.
Musisz coś zrozumieć zanim opowiem ci resztę.
Nazywam się Kendall Morrison. Mam trzydzieści pięć lat, jestem księgową śledczą, singielką, bezdzietną. Zazwyczaj potrafię powiedzieć o finansach obcej osoby więcej w dziewięćdziesiąt minut z laptopem niż jej małżonek przez dwadzieścia lat małżeństwa. Zajmuję się liczbami: fikcyjnymi firmami, sfałszowanymi księgami rachunkowymi, pieniędzmi, które znikają i próbują się ukryć.
Z tego powodu nigdy nie ufałem „darom”, zwłaszcza tym od rodziny ze strony mojego ojca.
Czekoladki dotarły we wtorek.


Yo Make również polubił
Moja mama ukradła 199 000 dolarów, które zaoszczędziłem na studia córki. Mama roześmiała się: „Dzięki za sfinansowanie ślubu siostry” i nawet mnie nie zaprosiła. Uśmiechnąłem się i nic nie powiedziałem. Chwilę później zadzwonił do mnie tata, płacząc.
O trzeciej nad ranem mój telefon rozświetlił się wiadomością od mojej jedynej córki: „Mamo, wiem, że zapłaciłaś 280 000 dolarów za ten dom, ale moja teściowa nie chce cię widzieć na kolacji wigilijnej. Mam nadzieję, że rozumiesz”. Dziewięć dni później weszłam do tego samego domu w granatowej sukience, przytuliłam córkę, uśmiechnęłam się do kobiety, która wymazała mnie ze stołu… i cicho niosłam w torebce kopertę, która oznaczała, że żadna z nich nie spędzi tam następnych świąt.
Cytryna i Sól – Naturalna Broń w Walce z Grzybicą Paznokci: Sprawdzony Domowy Sposób
Moja córka poprosiła mnie o odejście. Nie miałem domu. Z siedmioma dolarami i walizką znalazłem tymczasowe schronienie na poddaszu nad kawiarnią. Postanowiłem spróbować szczęścia po raz ostatni i wygrałem 800 000 dolarów.