Moja żona zażądała rozwodu. „Chcę domu, samochodów, wszystkiego” – powiedziała. Mój prawnik namawiał mnie do walki, ale ja tylko odpowiedziałem: „Oddaj jej wszystko”. Wszyscy myśleli, że oszalałem. Na rozprawie końcowej podpisałem wszystko. Nie wiedziała, że już wygrałem. Uśmiechała się – aż jej prawnik wyszeptał pięć słów, które sprawiły, że krzyknęła…
Moja żona spojrzała mi prosto w oczy i powiedziała: „Chcę domu, samochodów, firmy – wszystkiego”. Nie płakała. Nie przepraszała. Była wymagająca, jakby zamawiała coś z menu, jakby czternaście lat małżeństwa,