Sposób przyrządzenia:
Przygotowanie składników:
Jeśli używasz świeżych brzoskwiń, umyj je dokładnie, obierz ze skórki i pokrój w plastry. Jeśli korzystasz z brzoskwiń z puszki, odcedź je z syropu i również pokrój w plastry.
Przesiej mąkę wraz z proszkiem do pieczenia, aby ciasto było lekkie i puszyste.
Przygotowanie ciasta:
W dużej misce ubij masło z cukrem na puszystą masę, aż będzie jasne i gładkie (około 3-4 minut).
Dodaj jajka, jedno po drugim, dokładnie mieszając po każdym dodaniu. Wlej ekstrakt waniliowy i mieszaj do uzyskania jednolitej konsystencji.
Następnie dodaj na przemian przesianą mąkę i mleko, zaczynając i kończąc na mące. Mieszaj delikatnie szpatułką lub mikserem na wolnych obrotach, aż składniki się połączą.
Formowanie ciasta:
Wysmaruj formę (średnica około 24 cm) masłem i oprósz mąką lub wyłóż papierem do pieczenia.
Przelej przygotowaną masę do formy i wyrównaj wierzch. Na wierzchu ciasta ułóż plastry brzoskwiń w równych odstępach.
Pieczenie:
Wstaw ciasto do nagrzanego piekarnika (180°C, tryb góra-dół) i piecz przez 35-40 minut. Aby sprawdzić, czy ciasto jest gotowe, wbij w nie wykałaczkę – jeśli wyjdzie sucha, ciasto jest upieczone.
Jeśli wierzch zaczyna się za szybko rumienić, przykryj ciasto folią aluminiową i piecz dalej.
Studzenie i podanie:
Po upieczeniu wyjmij ciasto z piekarnika i pozostaw do wystudzenia w formie przez 10 minut. Następnie wyjmij je z formy i ostudź całkowicie na kratce.
Przed podaniem posyp ciasto cukrem pudrem, aby dodać mu eleganckiego wykończenia.
Wskazówki dotyczące serwowania i przechowywania:
Serwowanie: Ciasto brzoskwiniowe najlepiej smakuje na ciepło lub w temperaturze pokojowej. Podawaj je samodzielnie lub z bitą śmietaną czy gałką lodów waniliowych, aby nadać mu bardziej deserowego charakteru. Można je również podać z jogurtem naturalnym lub kremem mascarpone.
Przechowywanie: Ciasto przechowuj w szczelnie zamkniętym pojemniku, aby zachowało świeżość. Możesz je trzymać w temperaturze pokojowej przez 2-3 dni lub w lodówce do 5 dni. Zdecydowanie lepiej smakuje świeże, ale jeśli zostanie na dłużej, możesz je lekko podgrzać, by odzyskało wilgotność.
Zamrażanie: Ciasto brzoskwiniowe można również zamrozić! Wystarczy je dobrze owinąć folią spożywczą i przechować w zamrażarce przez 2-3 miesiące. Po rozmrożeniu, możesz je podać na ciepło, odgrzewając w piekarniku.
Warianty:
Z owocami sezonowymi: Choć brzoskwinie są gwiazdą tego ciasta, możesz spróbować innych owoców. Truskawki, jagody, maliny czy śliwki świetnie pasują do tej receptury. W przypadku owoców kwaśniejszych (np. wiśnie), możesz zwiększyć ilość cukru w cieście.
Bezglutenowa wersja: Jeśli masz alergię na gluten, wystarczy zamienić mąkę pszenną na mąkę ryżową lub bezglutenową mieszankę do wypieków. Pamiętaj jednak, że ciasto może mieć inną konsystencję, więc dobrze jest sprawdzić, czy potrzebuje dodatkowego jajka lub zmniejszonej ilości mleka.
Ciasto cynamonowe: Dodaj do ciasta 1/2 łyżeczki cynamonu lub przyprawy korzennej, by nadać mu ciepłego, przyprawowego smaku. Takie połączenie doskonale komponuje się z brzoskwiniami.
Z orzechami: Jeśli chcesz dodać chrupiącej tekstury, możesz do ciasta dodać posiekane orzechy włoskie, migdały lub laskowe. Orzechy można również posypać na wierzch ciasta przed pieczeniem.
FAQ:
Czy mogę użyć brzoskwiń z puszki?
Tak, brzoskwinie z puszki również będą doskonałe w tym cieście. Pamiętaj jednak, by dobrze odsączyć owoce z syropu, aby nie wpłynęły na konsystencję ciasta.
Dlaczego moje ciasto jest suche?
Jeśli ciasto wyszło suche, prawdopodobnie było pieczone zbyt długo lub w zbyt wysokiej temperaturze. Upewnij się, że piekarnik jest odpowiednio nagrzany, a ciasto pieczesz przez odpowiedni czas. Warto również pamiętać o odpowiedniej ilości tłuszczu (masła) i płynów (mleka).
Czy ciasto brzoskwiniowe jest odpowiednie do mrożenia?
Tak, to ciasto doskonale nadaje się do mrożenia. Możesz je zamrozić przed pieczeniem lub po upieczeniu. Warto je jednak dobrze owinąć, aby nie wchłonęło zapachów z zamrażarki.
Czy ciasto jest odpowiednie dla osób na diecie?
To ciasto jest dość kaloryczne, więc nie jest idealne na dietę. Jeśli chcesz je odchudzić, możesz spróbować zastąpić część masła jogurtem naturalnym, a cukier zmniejszyć o połowę. Jednak dla pełnej przyjemności z jedzenia ciasta brzoskwiniowego warto pozwolić sobie na chwilę rozpusty!
Ciasto brzoskwiniowe to prosty sposób na przygotowanie pysznego, aromatycznego deseru, który zachwyci każdego. Dzięki łatwemu przepisowi możesz cieszyć się świeżym wypiekiem o każdej porze dnia. Wykorzystaj sezonowe brzoskwinie lub sięgnij po owoce z puszki – w każdym przypadku efekt będzie znakomity!


Yo Make również polubił
Nie chciałem opuścić rozmowy kwalifikacyjnej tylko po to, żeby zabrać siostrę do centrum handlowego. Tata przycisnął mnie do ściany i krzyknął: „Jej przyszłość się liczy. Twoja nigdy”. Więc wyszedłem – i wtedy stracili wszystko.
O szóstej rano moje drzwi wejściowe zaczęły się trząść, jakby ktoś próbował wytrącić mi z zawiasów całe życie. Synowa krzyczała moje imię, jakby dom już do niej należał. Dziesięć minut później mój jedyny syn był na ganku w marynarce i butach roboczych, ściskając młot kowalski i krzycząc: „I tak się dostanę – z drzwiami czy bez”. Nie wiedzieli, że poprzedniej nocy wymieniłam wszystkie zamki w tym nowojorskim domu… i nie byłam już kobietą, którą myśleli, że mogą zrównać z ziemią. Jestem Mary, 68 lat, wdowa i babcia. Trzy miesiące temu otworzyłam te same drzwi, żeby „pomóc im przez kilka tygodni” po tym, jak „stracili mieszkanie”. Gotowałam dla nich, ułożyłam wnuki w tej samej rozgwieżdżonej sypialni, którą mój zmarły mąż kiedyś pomalował dla naszego syna i mówiłam sobie, że to tylko tymczasowe. Potem „tymczasowi” zaczęli wyrzucać moje zasłony, bo były „za stare”, malować ściany, bo mój brzoskwiniowy kolor był „przygnębiający”, chować zdjęcia męża w pudełkach, wrzucać jego kolekcję jazzu do śmieci i po cichu zastępować mój dom salonem wystawowym, który wyglądał jak Tanya. Kiedy protestowałam, byłam „sentymentalna”. Kiedy płakałam nad tym, co wyrzucili, byłam „dramatyczna”. Kiedy wahałam się, czy pozwolić im sprzedać rzadką porcelanę, którą mąż mnie zaskoczył po podróży służbowej do San Francisco – wycenioną na dziesiątki tysięcy dolarów, sprzedaną za ułamek – nagle stałam się „samolubną staruszką, która kochała swoje rzeczy bardziej niż rodzinę”. Potem nadeszła fałszywa panika medyczna. „Specjalista” w prywatnej klinice. Drżący głos o „dziwnym krwawieniu”. 120 000 dolarów, które pospiesznie wyciągnęłam z ziemi, którą mąż kupił na prowincji w Pensylwanii „na wypadek, gdybyśmy kiedyś chcieli mieć własny kawałek ziemi”. Dwa tygodnie później sąsiadka mimochodem wspomniała, że widziała moją synową wychodzącą z kliniki chirurgii plastycznej z nowym nosem i torbami na zakupy. Wtedy ziemia zaczęła się trząść. Ale noc, w której wszystko naprawdę się zawaliło, nadeszła o 2:37 nad ranem, kiedy zeszłam na dół po szklankę wody do tego cichego domu w Riverdale i usłyszałam, jak mój syn na podwórku zgadza się, że „żyłam wystarczająco długo”, że „zasługiwali na ten dom” i że do lata schowają mnie w okazyjnym domu opieki, podczas gdy oni sprzedadzą nieruchomość wartą miliony i zaczną nowe życie. Myśleli, że jestem słaba. Myśleli, że jestem samotna. Myśleli, że 68-letnia wdowa woli się poddać, niż walczyć. Więc kiedy mój syn podniósł ten młot kowalski nad moje drzwi, a mój prawnik stanął za mną i powiedział: „Czekaj, ja się tym zajmę”, odsunąłem nową zasuwę, otworzyłem drzwi… i patrzyłem, jak ich twarze bledną, gdy zobaczyli, kto dokładnie stoi obok mnie – i w jednej sekundzie zdali sobie sprawę, że wszystko, co planowali, właśnie legło w gruzach. To nie jest tylko historia o „trudnej” teściowej i chciwej synowej. To historia o tym, co się dzieje, gdy miłość staje się bronią.Kiedy „rodzina” staje się pretekstem do przekraczania wszelkich granic. Kiedy całe życie poświęceń traktowane jest jak zadatek na cudzy komfort. Chodzi o każdego rodzica i dziadka, którym wmówiono, że są „zbyt wrażliwi”, „zbyt przywiązani”, „zbyt staroświeccy”, podczas gdy ich wspomnienia, oszczędności i dom są powoli przejmowane w imię „pomocy”. Chodzi o to, że pewnego dnia budzisz się i zdajesz sobie sprawę, że nie poznajesz własnego domu… ani dziecka, które wychowałeś. Chodzi też o coś cichszego – ale potężnego: moment, w którym przestajesz błagać o szacunek i zaczynasz zachowywać się tak, jakby na niego zasługiwałeś. Moment, w którym przypominasz sobie o swoim wieku, nie jest słabością, lecz dowodem. Dowodem na to, że przeżyłeś zbyt wiele, by pozwolić komukolwiek zmienić resztę twojej historii bez twojej zgody. Jeśli kiedykolwiek czułeś się powoli wymazywany we własnym domu, pod presją „bycia wdzięcznym”, gdy ktoś depcze twoje granice, lub wpędzany w poczucie winy za samo pragnienie szacunku, ta historia jest dla ciebie. Nie jesteś szalony. Nie jesteś samolubny. Chęć zapewnienia bezpieczeństwa, godności i spokoju w miejscu, w którym śpisz, to nie „przesada” – to absolutne minimum. Daj znać w komentarzach:👉Czy kiedykolwiek musiałeś/aś wyznaczyć twardą granicę w kontaktach z własną rodziną? 👉Co TY byś zrobił/zrobiła, stojąc za tymi drzwiami z całym swoim życiem na szali? I daj mi znać, skąd oglądasz – z miasta czy ze wsi. Chętnie zobaczę, jak daleko zajdzie historia Mary. Pełna historia znajduje się w pierwszym komentarzu.
Czy szkoły nadal powinny uczyć pisania odręcznego?
Pij herbatę goździkową przez miesiąc, a wydarzy się 5 rzeczy, które zadziwią Twoje zdrowie