Pielęgniarka się nią opiekowała, przynosiła leki, pomagała wstać, rozmawiała, gdy ból stawał się szczególnie trudny do zniesienia.
Mąż od czasu do czasu wchodził do pokoju, jakby wypełniał obowiązek.
Żadnej troski, żadnego zainteresowania — tylko zmęczenie i irytacja.
Pewnego ranka wezwała go do siebie. Głos był słaby, ale spokojny.
— Lekarze dają mi tylko kilka dni… zostań przy mnie…
On tylko zmęczonym gestem odmachnął ręką i odpowiedział:
— Jak ja mam dość twojego raka. Rak, rak — cały dzień to samo. Mam dość. Moje życie trwa dalej.
W tym momencie coś w niej pękło. Nie przez chorobę — lecz przez ból spowodowany przez człowieka, dla którego żyła.
Jednak trzy dni później wydarzyło się coś strasznego, co sprawiło, że mąż głęboko pożałował swojego postępowania 😱😱
Trzy dni później zmarła. Cicho, w nocy, gdy pielęgniarka wyszła po leki.
Mąż nie przyjechał. Na telefon odpowiedział sucho, powiedział, że jest w pracy i poprosił, by „załatwić wszystko bez niego”.
Pogrzeb był prawie pusty — kilku sąsiadów, ksiądz i cisza.
Mąż przyszedł dopiero kilka dni później, by odebrać dokumenty i rzeczy.
Lekarz, widząc go, powiedział, że nadeszły ostatnie wyniki badań. Choroba ustąpiła.
Rak się cofnął. Mogła żyć. Nie zmarła na chorobę, lecz na niewydolność serca wywołaną silnym stresem.
Stał nieruchomo, jakby uderzył go piorun.


Yo Make również polubił
Zupa Gołąbkowa
WODA Z OGÓRKIEM I CYTRYNĄ
Moja siostra mnie wrobiła, płakała przed moimi rodzicami i doprowadziła do tego, że wyrzucono mnie boso ze szkoły, gdy miałem 16 lat. Kilka tygodni później chwaliła się tym — a mama wszystko usłyszała.
Posadzili mnie przy kuchni podczas ślubu mojego syna w Newport – po tym, jak po cichu załatwiłam ich prawie sześciocyfrowy „wymarzony miesiąc miodowy”… a potem zastał mnie samą i poprosił o jeszcze jeden numer, jakbym była tylko wygodnym sekretem