Spojrzałam na szklankę w plastikowej torbie, wyobrażając sobie dłonie mojej córki, te same, które trzymałam, gdy uczyła się chodzić, wlewające mi coś do drinka. „Chcę, żeby zapłacili” – odpowiedziałam, głosem bardziej stanowczym, niż kiedykolwiek myślałam, że to możliwe. „Nie w więzieniu. To byłoby zbyt proste, zbyt publiczne. Chcę, żeby poczuli każdy gram desperacji, którą próbowali mi wmówić”.
Szklanka soku wciąż była przy mnie, zamknięta w plastikowej torebce. Następnego ranka zaniosłam ją do prywatnego laboratorium, takiego, w którym nie zadaje się pytań, gdy kładzie się plik studolarowych banknotów na ladzie razem z próbką.
„Chcę pełnej analizy, bez zadawania pytań. Potrzebuję wyników dzisiaj” – powiedziałam technikowi.
Czekając, siedziałam w pobliskiej kawiarni, a świat wydawał się przytłumiony i odległy. Zadzwonił mój telefon komórkowy. To była Rachel. „Mamo, wszystko w porządku? Nie wyglądałaś najlepiej wczoraj wieczorem”. Jej głos ociekał sztuczną troską, ale teraz słyszałam fałsz, metaliczny ton w każdym słowie.
„Nic mi nie jest, kochanie” – odpowiedziałam, wymuszając lekki, lekki ton. „Jestem tylko trochę zmęczona. Dzisiaj odpocznę”. „O, dobrze. Myślałam, że możesz być… sama nie wiem, chora czy coś.”
Zawiedziona, że nie umarłam, pomyślałam. Ale powiedziałam: „Wcale nie. Czuję się świetnie.”
Zapadła niezręczna cisza. „A… a co z tą fundacją, o której wspominałaś? Naprawdę chcesz się tym teraz zająć? Może lepiej trochę odpocząć, zanim zaczniesz nowe projekty.”
Aha, więc o to chodziło. Pieniądze. Zawsze pieniądze. „Wszystko w toku, Rachel. Właściwie to właśnie podpiszę ostateczne dokumenty z Norą.”
Kolejna cisza, tym razem dłuższa. „Ile… ile… ile…
Co wpłacasz na ten fundament, mamo?
Zamknęłam oczy, powstrzymując falę bólu, która groziła, że mnie pochłonie. „Trzydzieści milionów” – odpowiedziałam spokojnie, kłamstwo, które, jak wiedziałam, wpędzi ją w rozpacz. „To dobry początek pracy, którą chcę wykonać”.
Słyszałam, jak gwałtownie wciąga powietrze. „Trzydzieści milionów? Ale mamo, to… to prawie wszystko! Nie możesz!”
„Muszę iść, kochanie. Taksówka już jest”. Rozłączyłem się, zanim zdążyła zaprotestować. Teraz wiedziałem dokładnie, ile moje życie jest warte dla córki i jej męża: od siedemnastu do czterdziestu siedmiu milionów dolarów.
Trzy godziny później zadzwoniło laboratorium. Raport był gotowy. Technik, drżąc lekko, wręczył mi zapieczętowaną kopertę. W samochodzie otworzyłem ją. Analiza była jednoznaczna i druzgocąca: propranolol w stężeniu dziesięciokrotnie wyższym niż normalna dawka terapeutyczna. Dawka, która według notatki technika, mogła spowodować ciężką bradykardię, niedociśnienie, a nawet zatrzymanie akcji serca u osób z wcześniej istniejącymi chorobami układu krążenia. Dokładnie to samo miałem: nadciśnienie i lekki szmer serca. Schorzenia, które Rachel doskonale znała. Schorzenia, które sprawiłyby, że moja śmierć wydałaby się tragicznie naturalna. Idealny, niemożliwy do wyśledzenia plan.
Pojechałem prosto do gabinetu Nory. Kiedy wszedłem, czekała już na mnie za swoim imponującym dębowym biurkiem. Bez słowa położyłem na biurku raport z badań.
Przeczytała go szybko, z twarzą pozbawioną wyrazu, z wyjątkiem… Krótkie, ostre zaciśnięcie ust. „Propranolol” – powiedziała w końcu. „Ciekawy wybór. Trudny do wykrycia podczas rutynowej autopsji. Sprytny”.
„Studiowała pielęgniarstwo przez dwa semestry, zanim rzuciła studia” – wyjaśniłam, a wspomnienie wydało mi się teraz złowieszcze. „Musiała się wystarczająco nauczyć”.
Nora odchyliła się na krześle, złączając palce. „Więc co chcesz zrobić, Helen? Możemy iść z tym na policję. To oczywista sprawa”.
Pokręciłam głową. „I zrobić z tego publiczne widowisko? Patrzeć, jak moja jedyna córka zostanie osądzona i skazana? Widzieć, jak imię, które budowałam przez całe życie, jest ciągnięte w błoto? Nie. To się nie zdarzy”.
„A potem co?”
Wzięłam głęboki oddech, czując, jak ogarnia mnie dziwny, zimny spokój. „Mówiłaś mi, że Rachel i Derek mają kłopoty finansowe. Chcę wiedzieć, jak poważne”.
Nora otworzyła szufladę i wyciągnęła gruby segregator. „Już poprosiłam o pełne dochodzenie finansowe po naszej wczorajszej rozmowie. Wyniki nadeszły dziś rano…


Yo Make również polubił
Placki jogurtowo-jabłkowe w 3 minuty – Możesz je jeść codziennie!
Czym są męty? Oto co powinieneś zrobić, jeśli je zobaczysz
5 drinków przed snem, które oczyszczają wątrobę i spalają tłuszcz
Makowiec Pełen Smaku: Aromatyczny Przysmak z Dużą Ilością Maku