Grubosz, znany także jako drzewko szczęścia, to popularna roślina ozdobna, która świetnie odnajduje się zarówno w ogrodach, jak i we wnętrzach. Choć wielu ceni go za grube, błyszczące liście i pozytywne skojarzenia z dobrobytem, niewiele osób wie, że ten sukulent potrafi również zakwitnąć – i to w pięknym stylu.
Delikatne, gwiazdkowate kwiaty grubosza pojawiają się najczęściej późną zimą lub wczesną wiosną, skupione w małych baldachogronach na końcach pędów. Mają zazwyczaj białą lub lekko różowawą barwę i subtelny zapach.
Jednak, aby grubosz rzeczywiście zakwitł, musi spełnionych być kilka warunków. Oto, co warto wiedzieć:
Cierpliwość ma znaczenie
Grubosz zwykle nie kwitnie w pierwszych latach życia – potrzebuje czasu, by dojrzeć. Kwiaty pojawiają się często dopiero po 8–10 latach uprawy. Nie należy się więc zniechęcać brakiem efektów w pierwszym sezonie.
Odpowiednie światło, ale nie za dużo słońca
Roślina lubi jasne stanowiska, najlepiej przy oknie o wystawie wschodniej lub zachodniej. Należy jednak unikać bezpośredniego, ostrego słońca, które może przypalić liście.
Unikaj zbyt dużej wilgotności
Grubosz nie lubi nadmiaru wilgoci ani w powietrzu, ani w glebie. Z tego względu nie jest to dobra roślina do łazienki czy kuchni. Przelanie może doprowadzić do gnicia korzeni, a zbyt wilgotne powietrze może zaburzyć naturalny cykl rośliny.


Yo Make również polubił
Weszłam na przyjęcie urodzinowe mojego syna z tortem czekoladowym, a gdy moja sześcioletnia wnuczka wyszeptała, że nie może zdjąć kapelusza, zdałam sobie sprawę, że moja rodzina ukrywa coś o wiele głębszego, niż mogłabym sobie wyobrazić.
Moja siostra urządziła przyjęcie zaręczynowe za 85 000 dolarów w mojej winnicy w Napa Valley, otworzyła moją zamkniętą piwniczkę z winami vintage, powiedziała swoim miliarderom, że jestem „tylko ogrodnikiem” i myślała, że jestem bezpiecznie poza krajem, w Paryżu — ale ja poleciałem wcześniej do domu, śledziłem na kamerach bezpieczeństwa każdą fałszywą wiadomość wysłaną w moim imieniu i każdą butelkę, którą otwierali bez mojego pozwolenia, a następnie wszedłem na jej przyjęcie w zabłoconych butach jako prawdziwy właściciel, trzymając w ręku akt własności i rachunki.
Tradycyjny przepis na domowy chleb
O piątej rano moja synowa zapukała do moich drzwi i powiedziała: „Wyprowadzaj się, teraz ja jestem tu właścicielką”, podczas gdy ja spokojnie wzięłam łyk herbaty i otworzyłam drzwi, żeby wpuścić ekipę przeprowadzkową, bo tylko ja wiedziałam, że wczoraj wieczorem po cichu przepisałam na siebie całą własność tego domu.