Po dwóch dniach znaki ostrzegawcze były wszędzie. Ubrania Emmy ledwo na nią pasowały. Buty miała sklejone taśmą. Plecak się rozrywał.
Żadna z tych kwot nie była zgodna z tą, którą wysłałem.
Kiedy sprzątaliśmy jego pokój, próbowałam go grzecznie poprosić o pomoc.
„Mam nadzieję, że pieniądze, które wysyłam Ci co miesiąc, pokryją Twoje potrzeby”.
Emma wydawała się zmieszana.
„Jakie pieniądze?”
Zachowałem spokój.
„Te 2000 dolarów, które ci wysłałem”.
Jej oczy się rozszerzyły.
„Wysłaliście pieniądze? Babcia i dziadek mówili, że nie możemy nic wysłać, że ta misja jest droga… Mówili, że musimy uważać, bo oni za wszystko płacą”.
Dokładnie w tym momencie moi rodzice pojawili się w drzwiach. Musieli nas usłyszeć.
I prawda, której próbowałem uniknąć, w końcu mnie mocno uderzyła


Yo Make również polubił
Ten pieprzyk rośnie, ale nie boli. Do wizyty u lekarza jeszcze daleko. Co mam zrobić?
Głupia dziewczyna goni obrzydliwego motocyklistę w Walmarcie, bo zna jego sekret
Po sześciu godzinach podróży z dziećmi dotarłam na miejsce, żeby zrobić rodzinie niespodziankę z okazji Święta Dziękczynienia. Mama uchyliła drzwi. „Ojej… zapomnieliśmy do ciebie napisać. To tylko dla bliskiej rodziny”. Siostra roześmiała się z salonu. „Mamo, szybko! Dzieci moich przyjaciół jadą – potrzebujemy przestrzeni!”. Drzwi zatrzasnęły mi się przed nosem. Dwadzieścia minut później siostra wysłała wiadomość – przez pomyłkę. „Co za klaun. Naprawdę się pojawiła”. Uśmiechnęłam się, otworzyłam aplikację bankową… Do rana zostawili 43 nieodebrane połączenia – i jedną wiadomość głosową zaczynającą się od: „Proszę… nie rób tego”.
Steffi Graf oficjalnie mianowana honorową obywatelką i ambasadorką sportu Buuren