„Robisz to dla rodziny?” powtórzyła Mara z goryczą w głosie. „Masz na myśli zrzucenie wszystkich swoich problemów na moje barki? Ja też pracuję, Riven. Mam dość ciągłego zadłużenia, dość twojej nieodpowiedzialności”.
„A więc tak to teraz wygląda?” Riven zerwał się z krzesła, a jego twarz poczerwieniała ze złości. „Myślisz, że nic nie robię? Gdyby nie ja, nic byś nie miał!”
„A co ja bym chciała, Riven?” – odparła Mara z nową, stalową nutą w głosie. „Czy czekałabym, aż raczysz zarobić choć grosz?”
Wpatrywał się w nią, wrząc z wściekłości. W małej kuchni panowała napięta, brzydka cisza.
„Dobrze” – powiedział w końcu, a jego głos zniżył się do groźnego szeptu. „Oto jak to będzie. Idziesz dziś do banku i bierzesz pożyczkę na swoje nazwisko”.
„A co jeśli tego nie zrobię?” zapytała Mara, patrząc mu prosto w oczy.
Podszedł bliżej, z twarzą wykrzywioną wściekłością, która ją przerażała. „Jeśli tego nie zrobisz” – syknął – „pożałujesz”.
Zanim zdążyła zareagować, chwycił z blatu wciąż parujący czajnik i rzucił w nią jego zawartością.
Ból był natychmiastowy i piekielny. Mara krzyknęła, zasłaniając twarz dłońmi, gdy wrząca woda przypalała jej skórę. Przesiąkała jej włosy i ubrania, niczym płynny ogień, który zdawał się palić jej duszę. Przez agonię słyszała, jak się jąka, jakby zszokowany własnymi czynami.
„Co zrobiłeś?” krzyknęła, a łzy bólu spływały po jej rozpalonej twarzy.
„Ja… ja nie chciałem” – mruknął, ale w jego głosie nie było skruchy. „Zmusiłeś mnie do tego. Zmusiłeś mnie”.
Bez słowa Mara uciekła z kuchni. W łazience odkręciła kurek z zimną wodą, rozpaczliwie ochlapując nią twarz, próbując ugasić ogień. Jej odbicie patrzyło na nią – przerażony nieznajomy z czerwoną, poparzoną twarzą. Drżała, nie tylko z bólu, ale także z powodu zimnej, twardej pewności siebie, która właśnie w niej skrystalizowała.
Wróciła do kuchni. Drżenie wciąż było obecne, ale jej oczy były jasne i zdecydowane.
„Wychodzę” – powiedziała cicho, ale niewzruszenie.
Riven prychnął. „Wychodzisz? Dokąd idziesz? Kto by cię chciał? Beze mnie będziesz niczym”.
„Nic ze mnie nie będzie” – odpowiedziała stanowczo. „Dam sobie radę”.
Poszła do sypialni i zaczęła się pakować. Ręce jej drżały, ale ruchy były szybkie i precyzyjne. Riven stał w drzwiach, obserwując ją. „Mówisz poważnie?” – zapytał z nutą niedowierzania w głosie. „Myślisz, że po prostu pozwolę ci odejść?”


Yo Make również polubił
4 rodzaje pryszczy, które mogą być „kamuflażem” raka
Czy mogę jeść jajka z musztardą codziennie?
Na wystawnym weselu mojego brata, mój ojciec nazwał mnie „rodzinnym błędem”. Kilka minut później podszedł do mnie generał, zasalutował mi — a to, co wydarzyło się później, zamarło.
Żona mojego syna ogłosiła podczas rodzinnej kolacji, że zabiorą mój dom na plaży. Powiedziała, że go odmaluje, wprowadzi się i odświeży. Po cichu wymieniłem zamki, podpisałem umowy remontowe, zainstalowałem kamery i czekałem na schodach wejściowych. Kiedy przyjechała ciężarówka przeprowadzkowa i jej klucz nie działał, jej uśmiech zniknął w chwili, gdy włączył się alarm.