Rozmawiając przy lunchu, odkryłem, że historia Carol pod wieloma względami przypominała moją. Była wdową, samotnie wychowała dziecko, pracowała całe życie, a teraz, po raz pierwszy od dziesięcioleci, robiła coś tylko dla siebie.
„Moje dzieci tak bardzo nalegały, żebym wzięła te wakacje” – powiedziała mi, popijając kawę. „Mówiły, że najwyższy czas, żebym się odprężyła – że powinnam cieszyć się życiem. Na początku się opierałam, ale w końcu uległam”.
„Tak jak ja” – odpowiedziałem, czując natychmiastową więź z tą kobietą. „Mój syn Michael dał mi ten rejs. Mówi, że muszę uciec od miejskiego stresu”.
Coś w sposobie, w jaki Carol na mnie patrzyła, sprawiło, że poczułem, że mogę jej zaufać. W jej oczach była inteligencja, mądrość, którą można zdobyć tylko dzięki doświadczeniu życia i umiejętności czytania w ludziach.
„Rose” – powiedziała, zniżając głos – „czy mogę cię o coś zapytać osobiście? Wyglądasz na zmartwioną, spiętą. To nie jest typowe zachowanie kogoś na wymarzonych wakacjach”.
Przez chwilę rozważałem, czy jej o wszystkim powiedzieć, ale potem przypomniałem sobie słowa detektywa Victora, żeby nie narażać swojego bezpieczeństwa. Postanowiłem zachować ostrożność.
„Po prostu, cóż, to mój pierwszy rejs. Wszystko jest takie nowe, takie inne. Chyba trochę się denerwuję.”
Carol skinęła głową ze współczuciem, ale w jej oczach widziałem, że nie do końca mi uwierzyła. Ta kobieta miała doświadczenie w czytaniu między wierszami.
„Słuchaj, Rose” – powiedziała, pochylając się lekko w moją stronę – „nie znamy się, ale żyję na tym świecie od 62 lat i nauczyłam się rozpoznawać, kiedy kobieta ma kłopoty. Jeśli będziesz chciała z kimś porozmawiać albo w czymś ci pomóc, nie wahaj się do mnie zgłosić. Moja kabina jest o 12:47 na 12. piętrze”.
Poczułem ciepło w piersi, którego nie doświadczyłem od miesięcy. Oto zupełnie obcy człowiek, który zaoferował mi bardziej szczere wsparcie niż mój własny syn, jakiego doświadczyłem od lat.
„Dziękuję, Carol. Naprawdę? A twoja kabina jest bardzo blisko mojej. Jestem w 8478, na ósmym piętrze.”
„Doskonale. Wtedy będziemy sąsiadami na statku.”
Po obiedzie postanowiłem jeszcze bardziej zwiedzić statek wycieczkowy. Poszedłem do biblioteki, gdzie znalazłem komputery z dostępem do internetu. Dostęp był ograniczony i drogi, ale mogłem wysyłać krótkie wiadomości. Usiadłem przy jednym z komputerów i napisałem krótkiego maila do detektywa Victora.
„Nic mi nie jest. Zbadaj zwłaszcza długi hazardowe Michaela. Myślę, że to klucz do wszystkiego. Mam nowego sojusznika na statku. Będę w kontakcie, jak tylko będę mógł. Rose.”
Potem poszedłem do kasyna na statku. Nie po to, żeby grać, ale żeby obserwować. Chciałem zrozumieć, jak działa świat hazardu. Jakie długi można zaciągnąć, jak ludzie desperacko potrzebują pieniędzy, żeby rozważać morderstwo.
Widziałem mężczyzn i kobiety obstawiających ogromne sumy pieniędzy z taką samą nonszalancją, z jaką ktoś kupuje czasopismo. Widziałem podekscytowanie na ich twarzach, gdy wygrywali, i desperację, gdy przegrywali. Widziałem, jak niektórzy gracze zdawali się pogrążać w spirali, obstawiając coraz więcej pieniędzy w desperackiej próbie odzyskania tego, co stracili. I wtedy zrozumiałem, że Michael nie był po prostu niewdzięcznym synem. Był zdesperowanym człowiekiem, prawdopodobnie z ogromnymi długami, który widział w śmierci matki jedyne wyjście z problemów finansowych.
Tego wieczoru, podczas kolacji w głównej restauracji, ponownie spotkałem Carol. Tym razem podeszła do mojego stolika bez zaproszenia.
„Rose” – powiedziała, siadając naprzeciwko mnie. „Myślałam o naszej dzisiejszej rozmowie i muszę ci coś powiedzieć. Nie wyglądasz jak kobieta na wakacjach. Wyglądasz jak kobieta, która przed czymś ucieka albo coś planuje”.
Przez chwilę milczałem, zastanawiając się, ile mogę jej wyjawić.
„Carol” – powiedziałem w końcu – „czy kiedykolwiek odkryłaś, że ktoś, kogo bardzo kochasz, zdradził cię w najgorszy możliwy sposób?”
Jej oczy złagodniały i dostrzegłem w nich błysk rozpoznania.
„Tak” – odpowiedziała po prostu. „Mój pierwszy mąż. Dowiedziałam się, że latami kradł pieniądze z firmy mojego ojca. O mało nie doprowadził do bankructwa całej naszej rodziny”.
„Co zrobiłeś?”
„Musiałem to zrobić. Zebrałem wszystkie dowody, skonfrontowałem go z nim i dopilnowałem, żeby zapłacił za to, co zrobił”.
„Ale Rose, mówimy o twoim synu.”
Wziąłem głęboki oddech. Carol już pokazała, że potrafi dochować trudnych rodzinnych sekretów, a ja potrzebowałem sojusznika, kogoś, komu mógłbym zaufać w tych kluczowych siedmiu dniach.
„Carol” – powiedziałem, patrząc jej prosto w oczy. „Mój syn próbuje mnie zabić, a ja mam siedem dni, żeby go powstrzymać i udowodnić, co planuje”.
Wyraz twarzy Carol natychmiast się zmienił. Nie było w nim zaskoczenia. Nie było w nim niedowierzania. To było spojrzenie kobiety, która żyła wystarczająco długo, by wiedzieć, że rodziny potrafią skrywać najciemniejsze sekrety.
„Rose” – powiedziała, zniżając głos do szeptu. „Opowiedz mi wszystko od początku”.
Przez następne 40 minut opowiedziałem Carol całą historię. Opowiedziałem jej o prezencie na rejs, o podsłuchanej rozmowie telefonicznej, o długach hazardowych, które podejrzewałem o Michaela, o ubezpieczeniu na życie i spadku, który miał zamiar odebrać po mojej śmierci.
Carol słuchała, nie przerywając mi ani razu. Kiedy skończyłem, milczała przez kilka minut, analizując wszystkie informacje.
„Rose” – powiedziała w końcu – „to bardzo poważna sprawa. Jesteś w prawdziwym niebezpieczeństwie. Ale wydaje mi się też, że masz już plan”.
„Zaczyna mi się to zdarzać” – odpowiedziałem. „Zatrudniłem prywatnego detektywa, żeby zbadał finanse Michaela. Ale potrzebuję czegoś więcej. Potrzebuję konkretnych dowodów jego intencji. Potrzebuję zeznań. Potrzebuję dowodów, których sędzia nie będzie mógł zignorować”.
„A jak zamierzasz to wszystko zdobyć, będąc na tym statku?”
„Właśnie tu potrzebuję twojej pomocy.”
„Carol, Michael będzie próbował się ze mną skontaktować podczas podróży. Będzie do mnie dzwonił, wysyłał wiadomości, udając zatroskanego syna. Każda z tych rozmów będzie dla niego okazją do zdrady”.
Carol powoli skinęła głową, zaczynając rozumieć, do czego zmierza mój plan.
„Chcesz go nagrać?” zapytała.
„Dokładnie. Ale nie dam rady zrobić tego sam. Potrzebuję świadków. Potrzebuję kogoś, kto potwierdzi to, co dokumentuję. Kogoś, kto nie ma żadnej więzi emocjonalnej z Michaelem. Kogoś wiarygodnego.”
„Możesz na mnie liczyć” – odpowiedziała Carol bez wahania.
„Ale Rose, jest jeszcze coś, co musimy rozważyć. Jeśli Michael naprawdę planuje sfingować wypadek na tym statku, możliwe, że jest w to zamieszany ktoś inny, ktoś z rejsu, kto z nim współpracuje”.
Taka możliwość nie przyszła mi wcześniej do głowy i przeszedł mnie dreszcz.
„Czy uważasz, że Michael mógł przekupić kogoś z personelu statku?”
„To możliwe. Albo mógł wynająć kogoś, kto udawał pasażera. Rose, musisz być bardzo czujna przez kilka następnych dni. Nie ufaj nikomu poza mną. Nie przyjmuj drinków od nieznajomych. Nie bądź sama w odosobnionych miejscach, zwłaszcza na balkonie.”
Już myślałem o balkonie. Jest zbyt wygodny, zbyt prywatny.
“Dokładnie.”
„Słuchaj, mam propozycję. Może przenocujesz w mojej kabinie? Mam apartament z rozkładaną sofą. W ten sposób będziemy razem, a jeśli ktoś będzie cię szukał w twoim pokoju, nie znajdzie cię”.
Hojność Carol głęboko mnie poruszyła. Ta kobieta, którą poznałem zaledwie kilka godzin wcześniej, była gotowa zaryzykować własne bezpieczeństwo, żeby mi pomóc.
„Carol, nie mogę cię o to prosić.”
„Rose” – przerwała stanowczo. „Mam 62 lata. Wychowałam czwórkę dzieci. Pochowałam dwóch mężów. Prowadzę własną firmę od 30 lat. Nie boję się rozpieszczonego bachora, który chce zabić matkę dla pieniędzy. Poza tym” – dodała z figlarnym uśmiechem – „dawno nie przeżyłam żadnej ekscytującej przygody”.
Tego wieczoru, po kolacji, Carol pomogła mi przenieść kilka moich najpotrzebniejszych rzeczy do jej domku. Był on znacznie większy od mojego, z salonem oddzielonym od sypialni i szerszym balkonem. Ale co najważniejsze, miał dwa łóżka, dzięki czemu mogliśmy się nawzajem pilnować.
Kiedy porządkowaliśmy moje rzeczy, Carol zadawała mi szczegółowe pytania o Michaela, o jego osobowość, nawyki i relację z Lindą.
„Powiedz mi, Rose” – zapytała – „czy Michael zawsze był manipulatorem, czy to coś nowego?”
„Zawsze był bardzo inteligentny” – odpowiedziałem, zastanawiając się głęboko. „Od najmłodszych lat wiedział dokładnie, co powiedzieć, żeby dostać to, czego chciał. Ale myślałem, że to zwykła dziecięca inteligencja. Nigdy nie wyobrażałem sobie, że to może być aż tak”.
„A Linda. Jak wygląda ich relacja?”
„Na początku wydawali się bardzo zakochani, ale w ostatnich latach zauważyłem napięcie. Linda ciągle narzeka na pieniądze, że potrzebują większego domu, droższych wakacji, lepszego samochodu, a Michael zawsze obiecuje, że będzie lepiej, że dostanie więcej pieniędzy”.
„Teraz wiemy, skąd miały pochodzić te pieniądze” – skomentowała ponuro Carol.
Około 22:00 zadzwonił mój telefon. To był Michael. Spojrzeliśmy z Carol na siebie. Nadszedł czas, żeby wcielić nasz plan w życie.
Wziąłem głęboki oddech i odpowiedziałem.
„Michał.”
„Cześć, mamo. Jak rejs? Dobrze się bawisz?”
Jego głos brzmiał zupełnie normalnie, czule i troskliwie. Gdybym nie podsłuchała jego rozmowy z Lindą, uwierzyłabym, że naprawdę mu na mnie zależy.
„Jest piękny, synu. Statek jest niesamowity. Dziękuję za ten hojny dar.”
„Proszę bardzo, mamo. Zasłużyłaś na to. Poznałaś nowych ludzi? Nawiązałaś przyjaźnie?”
Uniosłem brew. Czemu miałoby go obchodzić, czy nawiązuję przyjaźnie?
„Tak, poznałem bardzo miłą panią, Carol. Jemy razem posiłki.”
Na linii zapadła krótka, niemal niezauważalna cisza, zanim Michael odpowiedział.
„Wspaniale, mamo. Ważne, żebyś nie była sama, ale uważaj też, dobrze? Na tych rejsach zdarzają się ludzie, którzy wykorzystują starszych pasażerów”.
Carol spojrzała na mnie z podejrzliwością na twarzy. Wiedziała, że to coś więcej niż tylko troska. To była celowa uwaga, sposób na jeszcze większe odizolowanie mnie, na to, żebym poczuła się bezbronna, dokładnie tak, jak on to sobie zaplanował.
„Nie martw się, synu. Jestem bardzo ostrożny. Ale powiedz mi, jak tam? Jak się czuje Linda?”
„Wszystko w porządku, mamo. Linda przesyła uściski. Ma nadzieję, że dobrze się bawisz i że całkowicie się odprężysz”.
„Jak miło z jej strony” – odpowiedziałem, starając się, aby w moim głosie nie było słychać goryczy, która się we mnie wkradała.
„Michael, czy mogę cię o coś zapytać?”
„Oczywiście, mamo. Cokolwiek.”
„Dlaczego zdecydowałeś się na tę podróż akurat teraz? To było takie nagłe, tak nieoczekiwane”.
Kolejna pauza. Tym razem dłuższa niż poprzednio.
„Cóż, Linda i ja ostatnio dużo o tobie rozmawialiśmy. Zauważyliśmy, że wyglądasz na bardzo zmęczonego, bardzo zestresowanego i pomyśleliśmy, że potrzebujesz przerwy, żeby na chwilę od tego wszystkiego uciec.”
„Uciec od tego wszystkiego?” – powtórzyłam, uważnie obserwując Carol, która notowała każde słowo. „Tak, mamo. Czasami trzeba się całkowicie oderwać od rutyny, nie sądzisz?”
„Chyba tak.”
„Michaelu, czy mogę ci się do czegoś przyznać?”
„Oczywiście, mamo. O co chodzi?”
„Na początku czułem się trochę winny, że przyjąłem tak drogi prezent. Musiał cię sporo kosztować”.
„Mamo, proszę, nie martw się tym. Pieniądze nie grają roli. Poza tym to inwestycja w twoje dobre samopoczucie, a to jest bezcenne”.
Carol zapisała coś na kartce i pokazała mi ją. „Zapytaj go o zwrot.”
Zawahałem się przez chwilę zanim znów się odezwałem.
„Masz kopię moich biletów powrotnych? Bo sprawdziłem dokumenty i znalazłem tylko bilet w jedną stronę”.
Cisza po drugiej stronie była ogłuszająca.
„Michael, jesteś tam?”
„Tak. Tak, mamo. Przepraszam, Linda mówiła mi coś o biletach. Nie martw się. Biuro podróży ma wszystko zorganizowane. Musisz się po prostu cieszyć podróżą, a my zajmiemy się szczegółami.”
„Ale Michael, chcę mieć pewność, że będę mógł wrócić. Czy mógłbyś jutro skontaktować się z agencją i to potwierdzić?”
„Mamo, proszę, zaufaj mi. Wszystko jest idealnie zorganizowane. Nie masz się o co martwić. Po prostu zrelaksuj się i ciesz się. Właśnie o to chodzi w tej podróży”.
„Dobrze, synu. Ufam ci całkowicie.”
„Wspaniale, mamo. Bardzo cię kocham. Słodkich snów.”
„Ja też cię kocham, Michaelu. Dobranoc.”
Kiedy się rozłączyłem, Carol i ja milczeliśmy przez kilka minut.
„Rose” – powiedziała w końcu Carol – „ta rozmowa była jeszcze bardziej wymowna niż wczorajsza z Michaelem. Linda ewidentnie jest w to zamieszana. To, jak się zdenerwowała, kiedy powiedziałaś jej, że już kupiłaś bilet powrotny. Jakbyś zrujnowała coś, co zaplanowali”.
Następnego ranka Carol i ja postanowiliśmy, że nadszedł czas, aby skonfrontować się z mężczyzną w zielonej koszuli, który mnie obserwował, ale zrobimy to inteligentnie w miejscu publicznym, gdzie będziemy bezpieczni. Po śniadaniu zeszliśmy do kasyna na statku. Było to idealne miejsce pełne ludzi, z wieloma kamerami monitoringu i stale obecną załogą.
Carol wpadła na genialny plan.
„Rose” – wyjaśniła, gdy szliśmy w stronę kasyna – „usiądę przy stole do pokera przy wejściu. Ty usiądziesz sama przy jednym z automatów, kiedy pojawi się ten mężczyzna, bo jestem pewna, że tak będzie. Będziesz się zachowywać, jakbyś była trochę pijana, jakbyś za dużo wypiła przy śniadaniu”.
“Po co?”
„Żeby poczuł się pewnie. Żeby pomyślał, że jesteś bezbronny. Drapieżniki zawsze atakują, gdy uważają, że ich ofiara jest słaba. Jeśli naprawdę współpracuje z Michaelem, wykorzysta tę okazję, żeby do ciebie podejść”.
Plan zadziałał idealnie. Grałem na automatach zaledwie od 20 minut, udając, że lekko się chwieję i mówiąc do siebie, jakbym miał zawroty głowy, kiedy zobaczyłem zbliżającego się mężczyznę w zielonej koszuli. Tym razem miał na sobie żółtą koszulę, ale to na pewno była ta sama osoba – wysoki, z czarnymi włosami, około 40 lat, z uśmiechem, który próbował być przyjazny, ale przyprawiał mnie o dreszcze.
„Przepraszam panią” – powiedział, podchodząc do mojej maszyny. „Czy wszystko w porządku? Wygląda pani na trochę zmęczoną”.
„Och, tak” – odpowiedziałam, lekko bełkocząc. „Chyba za dużo mimos na śniadanie. Te wakacje doprowadzają mnie do szału”.
Uśmiechnął się, a w jego oczach dostrzegłem, że wpadł w pułapkę.
„Pierwszy raz jesteś na rejsie?” zapytał, siadając przy maszynie obok mnie.
„Tak, mój syn dał mi tę wycieczkę. Mówi, że muszę się zrelaksować.”
„Jaki troskliwy syn” – powiedział. „A gdzie on teraz jest?”
„Również na rejsie. Nie, nie, zatrzymał się w Chicago. To tylko dla mnie. Specjalny prezent, który pomoże mi się całkowicie zrelaksować.”
Mężczyzna skinął głową, a ja zobaczyłem, jak na dźwięk tej informacji jego oczy rozbłysły.
„No cóż, w takim razie musisz to wykorzystać. Zwiedziłeś już cały statek?”
„Prawie wszystko. Wczoraj byłem na górnym pokładzie i oglądałem zachód słońca. Jest pięknie, ale trochę przerażające jest być tak blisko wody.”
„Boisz się? Dlaczego?”
„Och, po prostu jestem strasznie niezdarna” – powiedziałam, śmiejąc się, jakbym była naprawdę pijana. „Zawsze panicznie boję się podejść za blisko relingów. Przy takim kołysaniu statku można tak łatwo spaść”.
Wyraz jego twarzy subtelnie się zmienił. Wyglądało to tak, jakby otrzymał bardzo cenną informację.
„Masz rację, że musisz uważać” – powiedział głosem, który teraz brzmiał bardziej wyrachowanie, zwłaszcza w nocy. „Pokłady robią się śliskie od morskiej mgły”.
„Tak myślisz?”
„Och, jakie to straszne!”
„No cóż, lepiej zostanę w kabinie po kolacji. Na którym piętrze jest twoja kabina?”
I oto było. Pytanie, na które czekaliśmy.
„Na ósmym piętrze, 8478. Ma piękny balkon, ale jak już mówiłem, boję się za bardzo wychylić.”
Mężczyzna uśmiechnął się w sposób, który przeszył mnie dreszcz.
„Cóż, proszę pani, miło było panią poznać. Mam nadzieję, że reszta rejsu będzie się pani bardzo podobała.”
Wstał i szybko odszedł. Z mojego miejsca widziałem, że kieruje się prosto do publicznych telefonów na statku. Carol śledziła całą rozmowę ze swojego stołu do pokera. Kiedy mężczyzna odszedł, ona również wstała i dyskretnie poszła za nim.
Piętnaście minut później Carol wróciła i zastała mnie z pilnym wyrazem twarzy.
„Rose, musimy natychmiast porozmawiać w cztery oczy.”
Szybko poszliśmy do jej chatki, a Carol zamknęła drzwi.
„Rose” – powiedziała – „Ten mężczyzna zadzwonił zaraz po rozmowie z tobą. Nie słyszałam całej rozmowy, ale wyraźnie usłyszałam te słowa: »Tak, mieszka w 8478 i ma balkon. Mówi, że boi się zbliżyć do balustrady. Idealnie pasuje do naszych potrzeb«”.
Poczułem się, jakby ktoś wytrącił mi powietrze z płuc.
„Carol, jesteś absolutnie pewna tego, co słyszałaś? Całkowicie?”
„Rose, ten człowiek na pewno współpracuje z Michaelem. I teraz wie dokładnie, gdzie cię znaleźć i jak najlepiej upozorować twoją śmierć na wypadek”.
Usiadłem na sofie w kabinie, czując, jak ciężar rzeczywistości spada na mnie niczym lawina.
„Co teraz zrobimy? Jeśli Michael ma tu kogoś, kto już wie, jak planuje mnie zabić?”
„Wyprzedzimy ich” – odpowiedziała Carol z determinacją, która mnie uspokoiła. „Rose, nie postawisz już nogi w swojej kabinie do końca podróży. Zostaniesz tutaj ze mną, gdzie będziesz bezpieczna. Ale co ważniejsze, zastawimy pułapkę”.
„Jaki rodzaj pułapki?”
Jutro wieczorem odbędzie się gala kapitana. Wszyscy będą w holu głównym do późna. To będzie idealna noc, żeby ktoś spróbował włamać się do twojej kabiny lub zaczekał na ciebie na balkonie.
„Carol, nie zamierzam wykorzystywać swojego życia jako przynęty”.
„Nie będziecie musieli. Ale wykorzystamy tę okazję, żeby złapać tego człowieka na gorącym uczynku. Zawiadomimy ochronę statku. Zastawimy pułapkę. I zdobędziemy niezbite dowody na to, co się dzieje”.
Tego popołudnia, gdy planowaliśmy strategię, mój telefon zadzwonił ponownie. To był Michael, ale tym razem jego głos brzmiał inaczej, bardziej niespokojnie.
„Mamo, jak się masz? Podoba ci się rejs?”
„Dobrze, synu. Każdy dzień to nowa przygoda.”
„Czy nadal dobrze śpisz w swojej kabinie? Nie miałeś żadnych problemów z hałasem czy czymś podobnym?”
Bardzo konkretne pytanie, jakby chciał sprawdzić, czy nadal korzystam ze swojej kabiny.
„Nie, synu. Śpię idealnie. W mojej kabinie jest bardzo cicho.”
„To dobrze. Mamo, jutro jest czwartek, prawda? Masz jakieś specjalne plany?”
„Myślę, że jutro odbędzie się gala kapitana. Będzie bardzo elegancko.”
„Ach, tak. Te imprezy są piękne. Idziesz?”
„Oczywiście. Mam już gotową zieloną sukienkę.”
„Doskonale. Mamo, bardzo mi się podoba. O której zazwyczaj kończy się ta impreza?”
Kolejne bardzo konkretne pytanie. Michael zbierał informacje o moim harmonogramie.
„Nie jestem pewien. Pewnie późno, po północy.”
„No cóż, kiedy już będzie po wszystkim, idź prosto do swojej kabiny, żeby odpocząć. Nie włócz się nocą po pokładach. To może być niebezpieczne.”
Carol patrzyła na mnie szeroko otwartymi oczami.
„Michael właśnie dał mi konkretne instrukcje, żebym po imprezie udał się prosto do mojej kabiny. Dokładnie tam, gdzie ktoś będzie na mnie czekał”.
„Nie martw się, synu. Po imprezie pójdę prosto do swojego pokoju.”
„Doskonale. Mamo, bardzo cię kocham. Śpij dobrze.”
Kiedy się rozłączyłem, Carol i ja milczeliśmy przez kilka minut.
„Rose” – powiedziała w końcu. „Ta rozmowa wszystko potwierdza. Michael dokładnie wie, kiedy nastąpi atak. Pewnie sam powiedział temu mężczyźnie, że jutro wieczorem po gali zostaniesz sama w swojej kabinie”.
„Carol, boję się. Ten plan staje się bardzo realny, bardzo niebezpieczny”.
„Wiem, Rose, ale jesteśmy już bardzo blisko zebrania wszystkich potrzebnych dowodów. Jeszcze jedna noc i będziemy mieli wystarczająco dużo dowodów, żeby posłać Michaela do więzienia na resztę życia”.
Tej nocy nie mogłem spać. Każdy hałas na korytarzu mnie przerażał. Każdy ruch statku przypominał mi, jak bezbronny byłem na środku oceanu. Ale czułem też coś, czego nie czułem od lat. Wewnętrzną siłę, niezłomną determinację, by nie dać się pokonać.
Michael kompletnie nie docenił swojej matki. Popełnił błąd, wierząc, że jestem bezbronną staruszką, która łatwo się podda. Jutro wieczorem miał się przekonać, jak bardzo się mylił.
W czwartek rano Carol i ja wdrożyliśmy w życie najważniejszą część naszego planu. Musieliśmy skontaktować się z ochroną statku, nie informując mężczyzny, który mnie obserwował, i musieliśmy zrobić to w taki sposób, aby potraktowali nas poważnie. Carol zasugerowała, żebyśmy zwrócili się bezpośrednio do kapitana Jamesa Harrisona. Jako była bizneswoman wiedziała, że zwrócenie się bezpośrednio do najwyższego autorytetu to najlepszy sposób, aby upewnić się, że zostaniemy wysłuchani.
„Rose” – wyjaśniła, gdy się przygotowywaliśmy – „kapitanowie statków wycieczkowych są szkoleni w radzeniu sobie z najróżniejszymi sytuacjami. Porwania, rabunki, próby zabójstwa. On będzie dokładnie wiedział, co robić”.
O 9:00 stawiliśmy się w biurze kapitana. Był to mężczyzna około 50-letni, z siwymi włosami i prezencją, która od razu budziła szacunek i zaufanie.
„Panie, jestem kapitan James Harrison. W czym mogę pomóc?” – zapytał.
Carol przejęła inicjatywę, jej głos był stanowczy i wyraźny. „Kapitanie, mamy do zgłoszenia bardzo poważną sytuację. Pani Rose Miller jest obserwowana przez podejrzliwego mężczyznę i mamy powody, by sądzić, że jej życie jest w niebezpieczeństwie”.
Kapitan zaprosił nas, żebyśmy usiedli i uważnie słuchał, gdy opowiadaliśmy mu całą historię. Pokazaliśmy mu nagrania rozmów telefonicznych z Michaelem i Lindą, wyjaśniliśmy kwestię biletów w jedną stronę i szczegółowo opisaliśmy mężczyznę, który mnie śledził.
„Pani Miller” – powiedział kapitan, kiedy skończyliśmy – „to niezwykle poważna sprawa. Jeśli to, co pani mówi, jest prawdą, mówimy o zaplanowanej próbie zabójstwa na moim statku”.
„Kapitanie” – odpowiedziałem – „rozumiem, że to brzmi niewiarygodnie, ale wszystkie dowody, które zebraliśmy, prowadzą do tego samego wniosku”.
„To wcale nie brzmi niewiarygodnie” – odpowiedział poważnie kapitan. „Żegluję od 20 lat i widziałem już wszystko. Chciwość potrafi popchnąć ludzi do niewyobrażalnych rzeczy, nawet wobec członków własnej rodziny”.
Carol pochyliła się do przodu. „Kapitanie, mamy plan złapania tego mężczyzny na gorącym uczynku dziś wieczorem podczas gali, ale potrzebujemy twojej pomocy i współpracy z twoim zespołem ochrony”.
Kapitan szczegółowo wysłuchał naszego planu. Był ryzykowny, ale sprytny. Miałem wziąć udział w gali zgodnie z planem, ale zamiast później udać się do swojej kabiny, miałem pozostać w ukryciu z Carol. Tymczasem ochrona statku miała monitorować moją kabinę i okolicę, aby złapać podejrzanego mężczyznę, gdyby próbował coś zrobić.
„To dobry plan” – przyznał kapitan – „ale wprowadzimy pewne modyfikacje, żeby zapewnić wam pełne bezpieczeństwo”. Wyjaśnił, że zainstalują dodatkowe kamery w pobliżu mojej kabiny, w pobliskich korytarzach będą obecni agenci ochrony przebrani za pasażerów, a także wyposażą mnie w urządzenie alarmowe, które będę mógł aktywować z dowolnego miejsca na statku.
„Pani Miller” – powiedział kapitan przed wypłynięciem – „chcę, żeby pani wiedziała, że od tej chwili jest pani pod oficjalną ochroną tego statku. Nie pozwolę, żeby cokolwiek pani się stało, dopóki jest pani pod moją opieką”.
Po raz pierwszy od kilku dni poczułem się naprawdę bezpiecznie.
Reszta dnia minęła spokojnie. Carol i ja zostałyśmy w jej kabinie, raz po raz omawiając plan, upewniając się, że jesteśmy przygotowane na każdą ewentualność. O 17:00 zaczęłyśmy przygotowania do gali. Ważne było, żebym wyglądała normalnie, żebym nie dawała po sobie poznać, co się dzieje. Założyłam swoją najelegantszą zieloną sukienkę, starannie uczesałam włosy i nałożyłam makijaż, jakbym naprawdę cieszyła się na imprezę. Carol miała na sobie piękną złotą sukienkę, która dodawała jej szykownego i pewnego siebie wyglądu.
„Rose” – powiedziała, gdy kończyliśmy się szykować. „Dzisiejsza noc wszystko zmieni. Jutro rano uwolnisz się od Michaela na zawsze, a on poniesie konsekwencje swoich czynów”.
Gala była spektakularna. Główna sala statku została przekształcona w pływający pałac z eleganckimi dekoracjami, muzyką na żywo i stołami uginającymi się pod ciężarem wykwintnego jedzenia. Setki elegancko ubranych pasażerów tańczyło, śmiało się i cieszyło nocą. Ale ja nie mogłem skupić się na pięknie przyjęcia. Moje oczy nieustannie wypatrywały mężczyzny w kolorowych koszulach, próbując odnaleźć go w tłumie.
Tym razem znalazłem go w pobliżu baru, ubranego w białą koszulę i czarną marynarkę. Wydawał się ubrany stosownie do okazji, ale jego wzrok był utkwiony we mnie, śledząc każdy mój ruch.
Tańczyliśmy z Carol, rozmawialiśmy z innymi pasażerami, udając, że to normalny, wakacyjny wieczór. Ale w duchu odliczaliśmy minuty do momentu, w którym będziemy mogli wcielić nasz plan w życie. O 23:30 uznałem, że czas działać. Podszedłem do Carol i szepnąłem: „Czas. Wyjdę z holu, jakbym szedł do swojej kabiny. Zaczekaj 5 minut i chodź za mną”.
Wyszedłem z głównego holu, idąc powoli, jakbym był zmęczony po długiej nocy imprezowania. Wjechałem windą na ósme piętro, gdzie znajdowała się moja kabina, ale zamiast iść do pokoju, szybko skierowałem się w stronę schodów ewakuacyjnych prowadzących na dwunaste piętro. Ze schodów widziałem korytarz prowadzący do mojej kabiny. Był pusty, oświetlony jedynie nocnymi lampkami statku. Carol dotarła 5 minut później i razem schowaliśmy się na schodach, obserwując mój korytarz przez małe okienko.
„Widzisz coś?” wyszeptała Carol.
„Jeszcze nie, ale jestem pewien, że się pojawi.”
Nie musieliśmy długo czekać. O 12:15 zobaczyliśmy postać poruszającą się ukradkiem korytarzem. To był mężczyzna w białej koszuli, ale teraz miał na sobie czarne rękawiczki i trzymał w rękach coś, czego nie mogłem zidentyfikować. Podszedł prosto do mojej kabiny i zatrzymał się przed drzwiami. Wyjął coś z kieszeni, prawdopodobnie wytrych, i zaczął majstrować przy drzwiach.
„Carol” – wyszeptałam. „Włamuje się do mojej chaty. Musimy natychmiast powiadomić ochronę”.
Carol natychmiast uruchomiła urządzenie alarmowe, które dał nam kapitan. Mała czerwona lampka zaczęła migać, wysyłając cichy sygnał do ochrony. Mężczyzna zdołał otworzyć drzwi mojej kabiny i wszedł do środka. Z naszej pozycji widzieliśmy, że miał małą latarkę i sprawdzał pomieszczenie.
Trzy minuty później na korytarzu pojawili się agenci ochrony statku. Poruszali się bezszelestnie, otaczając moją kabinę z obu stron. Nagle mężczyzna wyszedł z kabiny i skierował się na balkon. Nadal obserwowaliśmy go przez okna w korytarzu. Przyglądał się balustradzie balkonu, jakby dokładnie planował, jak upozorować moją śmierć na wypadek.
Wtedy ochrona statku zareagowała. Trzech agentów weszło do kabiny jednocześnie, otaczając mężczyznę, zanim zdążył zareagować. Z naszej pozycji na schodach słyszeliśmy zamieszanie, gdy go aresztowano. Krzyczał, upierając się, że wszedł do kabiny przez pomyłkę, że trafił do niewłaściwego pomieszczenia. Jednak kiedy przeszukali jego kieszenie, znaleźli małą fiolkę z płynem, narzędzia do otwierania zamków i, co najbardziej obciążające, telefon komórkowy z SMS-ami od Michaela.
Carol i ja zeszliśmy na ósme piętro, gdzie kapitan Harrison już nadzorował sytuację.
„Pani Miller” – powiedział kapitan – „złapaliśmy pani napastnika i znaleźliśmy bardzo interesujące dowody”. Pokazał mi telefon mężczyzny. Było tam kilka wiadomości od Michaela z konkretnymi instrukcjami.
„Poczekaj do północy. Spraw, żeby wyglądało, jakby przypadkiem spadła z balkonu. Upewnij się, że nie ma śladów walki”.
Poczułem mieszankę ulgi i przerażenia. Ulgę, bo żyłem i byłem bezpieczny. Przerażenie, bo miałem ostateczne potwierdzenie, że mój własny syn zapłacił komuś za moje morderstwo.
„Kapitanie” – zapytałem drżącym głosem – „Co teraz będzie?”
„Pani Miller, ten mężczyzna zostanie formalnie aresztowany, kiedy jutro dotrzemy do portu. Będzie pani miała wszystkie dowody potrzebne do oskarżenia syna o usiłowanie zabójstwa”.
Piątkowy poranek był najdłuższym w moim życiu. Po aresztowaniu mężczyzny wynajętego przez Michaela, Carol i ja nie spaliśmy w jej kabinie, analizując wszystko, co się wydarzyło. Kapitan Harrison nakazał przetrzymywanie zatrzymanego w celi bezpieczeństwa na statku do czasu dopłynięcia do portu.
„Rose” – powiedziała Carol, kiedy piliśmy herbatę o 3:00 nad ranem. „Czy zdajesz sobie sprawę, co właśnie osiągnęliśmy? Nie tylko uratowaliśmy ci życie, ale teraz mamy niezbity dowód, żeby wysłać Michaela do więzienia”.
„Wiem” – odpowiedziałam, czując dziwną mieszankę triumfu i głębokiego smutku. „Ale Carol, właśnie dowiedziałam się, że mój jedyny syn, chłopiec, którego wychowałam z taką miłością, naprawdę chciał mojej śmierci. Nie wiem, jak się po tym otrząsnę”.
„Wyzdrowiejesz, bo jesteś silniejszą kobietą, niż Michael kiedykolwiek sobie wyobrażał. I bo teraz będziesz miała okazję żyć wolnym od jego manipulacji i okrucieństwa”.
O 6:00 rano zadzwonił do mnie detektyw Victor z Chicago. Całą noc pracował, badając finanse Michaela.
„Pani Rose” – powiedział podekscytowanym głosem – „znalazłem dokładnie to, czego szukaliśmy. Pani syn ma długi hazardowe na ponad 200 000 dolarów u bardzo niebezpiecznych lichwiarzy. Ale to nie wszystko”.
„Co jeszcze znalazłeś?”
„Michael od miesięcy podrabiał twój podpis na dokumentach bankowych. Wykorzystał twój dom jako zabezpieczenie kilku pożyczek bez twojej wiedzy. Gdybyś umarł, odziedziczyłby wszystko i mógłby spłacić swoje długi”.
„Ale Rose, jest jeszcze coś, co musisz wiedzieć.”
“Powiedz mi.”
Linda też jest zadłużona po uszy. Wykorzystała limit na kartach kredytowych na ponad 50 000 dolarów. Oboje desperacko potrzebowali pieniędzy, a twoja śmierć była jedynym rozwiązaniem, jakie widzieli.
Każde nowe objawienie było jak sztylet w serce. Nie tylko Michael, ale i Linda planowali moją śmierć dla pieniędzy.
„Detektywie Victorze, co teraz musimy zrobić?”
„Kiedy jutro wrócicie do Chicago, udamy się prosto do biura prokuratora okręgowego. Mając wszystkie dowody, Michael i Linda zostaną natychmiast aresztowani”.
Po rozłączeniu się siedziałem w milczeniu przez długi czas. Carol uszanowała moją potrzebę przetworzenia wszystkiego, co usłyszałem. W końcu uznałem, że nadszedł czas, aby zrobić coś, co odkładałem na później.
„Zadzwoń do Michaela.”
„Carol, powiedziałem, chcę teraz zadzwonić do Michaela. Chcę usłyszeć jego głos, kiedy powiem mu, że wiem wszystko, co zrobił”.
„Jesteś pewna, Rose? To może być niebezpieczne.”
„Jeśli zda sobie sprawę, że jego plan się nie powiódł, niebezpieczeństwo już mnie nie obchodzi. Mam dość udawania, dość zachowywania się jak naiwna matka, która nic nie wie. Chcę, żeby wiedział, że jego matka nie jest głupią staruszką, za którą ją uważał”.
Wybrałem numer Michaela. Odebrał po drugim sygnale.
„Mamo, co za niespodzianka. Jak się obudziłaś? Dobrze spałaś po imprezie?”
Jego głos brzmiał jak zwykle fałszywie wesoło, ale teraz słyszałam kłamstwo kryjące się w każdym słowie.
„Cześć, Michael. Tak, spałem bardzo dobrze. Ale muszę ci opowiedzieć o czymś bardzo ciekawym, co wydarzyło się zeszłej nocy.”
„Co się stało, mamo?”
„No cóż, po imprezie, kiedy wróciłem do domku, zastałem mężczyznę próbującego włamać się do mojego pokoju. Możesz w to uwierzyć?”
Po drugiej stronie linii zapadła długa cisza.
„Mężczyzna? Jaki mężczyzna?”
„Mężczyzna około 40 lat. Aresztowała go ochrona statku. I wiesz, co jest najdziwniejsze, Michael?”
„Co, mamo?”
„Kiedy sprawdzili jego telefon, znaleźli wiadomości od ciebie. Wiadomości, w których dawałeś mu instrukcje, jak mnie zabić i upozorować wypadek”.
Cisza, która zapadła, była ogłuszająca. Trwała tak długo, że myślałem, że Michael się rozłączył.
„Michael, jesteś tam jeszcze?”
„Mamo” – powiedział w końcu zupełnie innym głosem, zimnym i wyrachowanym. „Nie wiem, o czym mówisz. To niemożliwe”.


Yo Make również polubił
Jak obficie uprawiać rozmaryn w domu.
Gdy wychodziłam spod prysznica, moja teściowa zaśmiała się szyderczo: „Woda nie zmyje tego, kogo
Naturalny kolagen! Wystarczy 1 pomidor, a zmarszczki znikają po 65. roku życia! Odmładzająca maska na twarz
Domowa marmolada cytrynowa: najłatwiejszy i najszybszy przepis