„Zoya, mama Sandry musi przejść operację, a rachunki za leczenie są minimalne”.
Robiłam, co mogłam, żeby utrzymać rodzinę dzięki stałemu dochodowi, ale nigdy nie wspominałam o premiach. W ciągu dwóch lat po cichu zaoszczędziłam prawie 180 000 dolarów. Miałam zamiar kupić własny dom.
Wszystko szło dobrze, poza niedzielnymi obiadami rodzinnymi. Marcus i Sandra przychodzili co tydzień i te wieczory zawsze były niezręczne. Sandra nigdy mnie nie przepadała i nie starała się tego ukryć.
„Zoya, co to za koszula?” zapytała, patrząc na mnie, jakbym wyczołgała się ze śmietnika. „Ubierasz się, jakbyś wciąż chodziła do liceum. Nie dbasz o swój wygląd?” Gry rodzinne
Marcus tylko się śmiał. „Sandra tylko próbuje ci pomóc, siostrzyczko. Ona zna się na modzie”.
Najgorsze było to, że Sandra chwaliła się ubraniami, które kupiła za pożyczone ode mnie pieniądze Marcusa. Paradowała w nowej sukience od projektanta i opowiadała o tym, jak ważne jest „inwestowanie w wysokiej jakości ubrania”. Zazwyczaj biegłam do swojego pokoju jak najszybciej, twierdząc, że mam pracę do wykonania. Potem słyszałam głos Sandry wbiegającej po schodach: „Znowu ucieka, chowa się w swojej małej bańce. Nigdy nie dorośnie, jeśli będzie unikać prawdziwego życia”.
Milczałam i oszczędzałam. Niedługo będę mogła się z nią rozstać.
Potem postanowiłam wybrać się na zasłużony weekendowy wypad i odwiedzić moją przyjaciółkę Jessicę w jej wiejskim domu. Ale kiedy wróciłam w niedzielę wieczorem, poczułam coś dziwnego: na podjeździe stało za dużo samochodów, a każdy pokój w domu był oświetlony. Idąc do drzwi wejściowych, zobaczyłam zabawki porozrzucane na ganku.
Weszłam do środka i zastałam tam kompletny bałagan.
Tommy i Emma biegali po salonie, Marcus wnosił pudła na górę, a Sandra była w samym środku akcji, krzycząc rozkazy, jakby to były jej własne.
„Co się dzieje?”
„I co?” zapytałam, stojąc w drzwiach z torbą podróżną.
Wszyscy się zatrzymali i gapili. Moi rodzice wyszli z kuchni z winnymi minami.
Marcus odłożył pudełko. „Hej, siostro. No więc, plany się zmieniły. Straciłem pracę i nie stać nas już na czynsz”.
Rozejrzałam się po wszystkich pudełkach i meblach. „Więc zostajesz tutaj?”
„Tylko tymczasowo” – powiedział Marcus. „Dopóki nie znajdę czegoś nowego”.
Sandra podeszła do nas z fałszywym, wymuszonym uśmiechem. „Bardzo dziękujemy, że nas u nas ugościliście. Oczywiście będziemy musieli wprowadzić pewne zmiany. Wasz pokój byłby idealny dla dzieci. Możecie się wprowadzić do małego pokoju na końcu korytarza”.
„Nie wyjdę z pokoju” – powiedziałam stanowczo. „Pracuję z domu. Potrzebuję komputera i dobrego internetu”.
Uśmiech Sandry zniknął. „Cóż, myślę, że potrzeby dzieci powinny być najważniejsze”.
„A ja płacę ratę kredytu i rachunki” – odpowiedziałem.
Sandra skrzyżowała ramiona. „Cóż, to nie daje ci prawa do samolubstwa. Jesteśmy rodziną”.
„Rodziną, która nigdy nie pytała, czy chcę gości” – odpowiedziałem.
„Dobrze” – powiedziała Sandra, kiedy odmówiłem. „Zatrzymaj sobie swój cenny pokój. Ale nie oczekuj, że będziemy wdzięczne, skoro nie potrafisz nawet pomyśleć o rodzinie w potrzebie”.
Poszedłem na górę i zamknąłem za sobą drzwi. Wtedy właśnie rozpoczął się prawdziwy koszmar.
W domu nigdy już nie było cicho. Marcus spędzał całe dnie wylegując się na kanapie, udając, że szuka pracy, dzwoniąc donikąd. Sandra chodziła dookoła, jakby była jakimś wybawcą, jakbyśmy mieli szczęście, że jest.
Ale najtrudniejsze było wykonanie pracy. Dzieciaki ciągle dobijały się do moich drzwi i wtrącały się do moich wideokonferencji, przez co kompletnie traciłem koncentrację.
„Czy mógłbyś uciszyć dzieci w czasie mojej pracy?” zapytałam Marcusa pewnego ranka. Gry rodzinne
„To tylko dzieci” – powiedział, nie odrywając wzroku od telefonu. „Nie rozumiesz, bo nie masz telefonu”.
Punkt krytyczny nadszedł dwa miesiące później. Wróciłam z jakiegoś zlecenia i odkryłam, że mój internet nie działa. Poszłam sprawdzić router i okazało się, że ktoś przeciął kabel Ethernet nożyczkami. Przewód był równo przecięty na pół.
Wściekłam się. Zbiegłam po schodach z przeciętym przewodem w ręku. „Kto to zrobił?”
Sandra siedziała na kanapie i malowała paznokcie. Spojrzała na przewód i roześmiała się. „A, to. Tommy bawił się nożyczkami i chyba wszedł do twojego pokoju. Dzieciaki będą dziećmi”.
„To nie jest śmieszne!” – powiedziałam. „Jutro mam termin!”


Yo Make również polubił
Neurobiolodzy w końcu odkryli klej, który sprawia, że wspomnienia pozostają trwałe
Zapiekanka z kurczakiem i plackami ziemniaczanymi!!!!
Rak pęcherza moczowego: cichy zabójca – 10 oznak, na które należy zwrócić uwagę
Syrop kukurydziany pod ostrzałem: Donald Trump chce zmienić recepturę Coca-Coli