Kobieta rodzi w więziennym szpitalu: położna podchodzi do niej, żeby ją zbadać, a potem krzyczy z przerażenia
Kobieta urodziła w więziennym szpitalu: położna podeszła, żeby ją zbadać, i krzyknęła z przerażenia
Tego ranka w więziennej sali szpitalnej zrobiło się ciszej niż zwykle. Na korytarzu nie trzasnęły drzwi, nie słychać było znajomych krzyków. Wszystko było zbyt spokojne – i to samo w sobie było niepokojące.
„Kto jest dzisiaj na liście?” zapytała pielęgniarka dyżurna, rozkładając na stole zmięte wizytówki więźniów.
Położna – starsza kobieta o zmęczonych oczach, od dawna przyzwyczajona do trudnych przypadków – ledwo uniosła głowę. Przez lata pracy w kolonii widziała wiele: złamane matki, kobiety rodzące w kajdankach, tragedie, o których nikt później nie mówił. Ale coś w tym dniu nie dawało jej spokoju.
„Więzień nr 1462” – odpowiedziała pielęgniarka. – Skurcze zaczną się lada chwila. Została przeniesiona miesiąc temu z bloku wschodniego. Bez rodziny, bez dokumentów, z pustą historią choroby. Ledwo mówi.
— Nic nie mówisz? — położna uniosła brew. — W ogóle?


Yo Make również polubił
W Boże Narodzenie mój mąż warknął: „Gdzie byłaś? Cała moja rodzina siedzi tu już godzinę, a stół wciąż nie jest nakryty”. Nie miał pojęcia, że to, co zaraz powiem, zmieni wszystko przy tym stole.
Moja siostra bała się swojego byłego. „On jest po prostu romantyczny” – powiedziała mama. „Przestań dramatyzować”. Tej nocy wyważył drzwi wejściowe. Czekałam w ciemności. „Nie ten dom, Predatorze”. Całe moje szkolenie się opłaciło. NIGDY NIE WIDZIAŁ, ŻE NADCHODZĘ.
„Moi rodzice odmówili płacenia za moje studia, ale sfinansowali studia mojej siostry. W dniu mojej matury, kiedy zobaczyli, co zrobiłam, wpadli we wściekłość…”
Czy potrafisz rozwiązać to zadanie matematyczne?