Powtarzałem sobie, że to normalne, że młodsze rodzeństwo zawsze ma specjalne traktowanie. Ale w głębi duszy czułem, że coś jest nie tak.
Przez całe liceum ciężko pracowałem, utrzymując średnią ocen 3,8, jednocześnie dorabiając w lokalnym sklepie z narzędziami. Każdy zarobiony dolar trafiał do funduszu na studia, który założyli moi rodzice, kiedy się urodziłem. Obiecali, że dołożą do moich oszczędności, a ja im wierzyłem. Marzyłem o zostaniu architektem, szkicując projekty budynków w zeszytach, które wypełniały moją półkę.
Tymczasem Amanda z łatwością przebrnęła przez szkołę dzięki naturalnemu talentowi i urokowi. Zapisała się do każdego klubu, który ją zainteresował, i równie łatwo odchodziła, gdy się nudziła. Moi rodzice nigdy nie namawiali jej do szukania pracy ani oszczędzania.
„Twoja siostra musi skupić się na swoim potencjale” – mawiała moja matka, ilekroć zwracałam jej uwagę na tę rozbieżność.
Byłem wniebowzięty, kiedy dostałem się na Ohio State University. Nie był to uniwersytet Ivy League, ale miał solidny program architektoniczny, a dzięki moim oszczędnościom w połączeniu z obietnicami rodziców mogłem ukończyć studia bez długów. We wrześniu wprowadziłem się do akademika, czując, że moje życie w końcu się zaczyna.
Po trzech miesiącach pierwszego roku zachorowałem na zapalenie płuc. Uderzyło mocno i szybko, przykuło mnie do łóżka z gorączką, której nie mogłem zbić. Współlokator zawiózł mnie do szpitala, kiedy zacząłem kaszleć krwią. Lekarz zalecił mi odpoczynek w łóżku i przepisał antybiotyki, które wywołały u mnie zawroty głowy i nudności. Musiałem zrezygnować z zajęć na cały semestr, tracąc w ten sposób mieszkanie.
Kiedy zadzwoniłem do rodziców, tłumacząc, że muszę wrócić do domu na kilka miesięcy, żeby dojść do siebie, na linii zapadła długa cisza. Potem ojciec powiedział:
„Musimy porozmawiać, kiedy tu dotrzesz.”
Coś w jego głosie sprawiło, że przeszedł mnie dreszcz, który nie miał nic wspólnego z moją gorączką.
Wróciłem do domu osłabiony i wyczerpany, zastając mamę płaczącą w kuchni i tatę siedzącego sztywno przy stole w jadalni. Posadzili mnie i wyjaśnili, że podjęli trudną „rodzinną decyzję”.
„Amandzie zaproponowano wczesne przyjęcie do Princeton” – powiedział mój ojciec, jakby omawiał transakcję biznesową. „To uczelnia jej marzeń, ale nawet z częściowym stypendium nie stać nas na czesne”.
Złożył ręce i utkwił wzrok w ziemi.
„Postanowiliśmy przeznaczyć twój fundusz na studia na edukację Amandy. Ona ma realną szansę na sukces, Steven. Możesz wziąć pożyczkę albo pójść do college’u społecznościowego”.
Patrzyłem na nich z niedowierzaniem.
„Ale to też moje pieniądze. Zaoszczędziłem połowę.”
Mój ojciec pokręcił głową.
„Konto jest na nasze nazwisko. Prawnie to nasza decyzja”.


Yo Make również polubił
47-letnia kobieta z rakiem w stadium 4 zwraca się z pilnym ostrzeżeniem o subtelnym objawie, który przeoczyła
Czy pozostawienie otwartej kuchenki mikrofalowej po użyciu jest niebezpieczne?
8 typowych błędów, które mogą zepsuć Twojego burgera
Szybki przepis na kurczaka i ziemniaki: Obiad w 10 minut!