mój mąż rozwiódł się ze mną w noc gorączki, zabrał dom i powiedział, że odejdę z niczym – trzy dni później to on leżał na chodniku – Page 4 – Pzepisy
Reklama
Reklama
Reklama

mój mąż rozwiódł się ze mną w noc gorączki, zabrał dom i powiedział, że odejdę z niczym – trzy dni później to on leżał na chodniku

Płakała, aż ból w piersiach przeszył ją mocniej niż gorączka trawiąca całe ciało. Płakała nad rozpadającym się małżeństwem i nad okrucieństwem zdrady.

Po około piętnastu minutach szlochy ustały.

Wciągnęła urywany oddech i otarła policzki grzbietem dłoni. Pośród agonii coś innego w niej narastało – coś zimnego, stałego i ostrego jak brzytwa.

Jej twarz, która była dotąd blada, stwardniała, pełna determinacji.

Sięgnęła pod poduszkę – nie tę, na której spała, ale pod dodatkową poduszkę, którą zawsze tam trzymała.

Jej palce dotknęły czegoś twardego i smukłego.

Wyciągnęła ją.

To był najnowocześniejszy smartfon. Nie ten stary, popękany telefon, który trzymała na stoliku nocnym, gdzie Zire mogła go zobaczyć – ten był nowszy i o wiele bardziej zaawansowany.

Tajemny telefon.

Jedyna rzecz w domu, o której istnieniu Zire nie miał zielonego pojęcia.

Nie miał zamka ze wzorem. Otwierał się za pomocą odcisku palca.

Ekran rozświetlił się, pokazując czyste, proste tło. Żadnych aplikacji społecznościowych. Tylko bezpieczne aplikacje i foldery biznesowe.

Nala otworzyła pojedynczy kontakt zapisany pod jedną nazwą:

„Reżyserka Imani Enosi.”

Nacisnęła przycisk połączenia.

Teraz jej serce waliło – nie z powodu choroby, a ze złości i jasnego poczucia celu.

Połączenie zostało nawiązane po pierwszym sygnale.

Odebrał spokojny, profesjonalny głos kobiety.

„Dobry wieczór, pani Nala. Dzwoni pani późno. Wszystko w porządku? Słyszałem, że źle się pani czuje” – powiedział dyrektor Enosi.

Nala wzięła głęboki oddech, uspokajając drżący głos.

„Dyrektor Enosi” – powiedziała. Jej słowa były ochrypłe, ale ton w ich głosie był lodowato zimny. „Aktywować plan awaryjny”.

Po drugiej stronie zapadła chwila ciszy.

Wtedy głos dyrektora Enosa stał się poważniejszy.

„Rozumiem, proszę pani. Co się stało?”

„Wyrzucono mnie” – odpowiedziała Nala. „Zire właśnie ogłosił, że się ze mną rozwodzi. Uważa mnie za bezużyteczną, chorą kobietę bez niczego. Wierzy, że wszystko należy do niego”.

„O rany” – syknął cicho dyrektor Enosi. „Ależ tupet pana Zire”.

„Panie Dyrektorze, jestem bardzo chory. Mam wysoką gorączkę. Potrzebuję ewakuacji medycznej. Nie chcę jechać do zwykłego szpitala. Proszę przyjechać do domu i mnie odebrać. Proszę przyprowadzić prywatny zespół medyczny z King’s Mountain Clinic. Bez syren. Dyskretnie. Nie chcę, żeby ktokolwiek w okolicy się o tym dowiedział”.

„Rozumiem, proszę pani. Zespół medyczny VVIP będzie tam za około trzydzieści minut. Przyjdę osobiście. Czy może pani zaczekać?”

Nala spojrzała na papiery rozwodowe rozłożone na kołdrze.

Resztką sił zgniotła pierwszą stronę w pięści.

„Poczekam” – powiedziała cicho. „Ta gra dopiero się zaczyna”.

Rozłączyła się.

Jej ciało wciąż drżało z powodu gorączki, ale jej oczy błyszczały nową jasnością w ciemności pokoju.

Zire właśnie popełnił największy błąd w swoim życiu.

Myślał, że wyrzucił bezsilną małżonkę.

Nie zdawał sobie sprawy, że właśnie wyrzucił właściciela Aebo Holdings — globalnej korporacji z siedzibą w Stanach Zjednoczonych, której zysk netto wynosi około 1,5 miliona dolarów miesięcznie.

Nala czekała w dusznej ciszy.

Każde tyknięcie zegara ściennego brzmiało jak uderzenie młotka.

Mocno ścisnęła sekretny telefon. Jej myśli pędziły jak szalone. Bała się, że Zire nagle wróci. Bała się, że zespół medyczny się opóźni. Jej ciało znów drżało, przeplatając się z palącym żarem.

Dokładnie dwadzieścia pięć minut później jej telefon cicho zawibrował.

Wiadomość tekstowa od dyrektora Enosa:

„Dotarliśmy. Drzwi są otwarte. Zespół wchodzi.”

Nala głęboko odetchnęła.

Zgadła trafnie – Zire nie zadał sobie trudu, żeby zamknąć drzwi. Był zbyt pewny jej bezradności.

Ostatkiem sił Nala odsunęła kołdrę. Jej stopy dotknęły zimnego dywanu. Zakręciło jej się w głowie i omal nie upadła, ale chwyciła się słupka łóżka i odzyskała równowagę.

Musiała odejść.

Drżącymi rękami chwyciła długi trencz wiszący za drzwiami i narzuciła go na przemoczoną koszulę nocną.

Nie chciała opuszczać tego domu z załamanym wyglądem. Cokolwiek się stanie, zachowa swoją godność.

Drzwi sypialni otworzyły się bezszelestnie.

Nala wzdrygnęła się na sekundę, ale odetchnęła z ulgą, widząc dwóch pracowników medycznych w ciemnych uniformach. Ich uniformy były dyskretne, nie tak jaskrawo białe, jak można by się spodziewać po zwykłym szpitalu.

Za nimi stała dyrektor Imani Enosi, kobieta po pięćdziesiątce o surowej, lecz życzliwej twarzy, ubrana w elegancki żakiet i schludne spodnie. Jej wyraz twarzy nabrał napięcia, gdy zobaczyła stan Nali.

– Pani Nala – szepnęła dyrektor Enosi.

„Jestem gotowa, Dyrektorze” – odpowiedziała słabo Nala.

„Połóżcie panią Nalę na przenośnych noszach” – polecił dyrektor Enosi.

Zespół natychmiast rozłożył składane nosze. Pomogli Nali położyć się ostrożnie i z wprawą.

„Proszę pani, podamy pani szybko środek przeciwgorączkowy, żeby czuła się pani bardziej komfortowo podczas transferu” – powiedział jeden z członków personelu medycznego.

Nala skinęła głową.

Poczuła lekkie ukłucie w ramieniu, a potem fala chłodu rozprzestrzeniła się po jej żyłach.

Gdy ją podnieśli, rzuciła ostatnie spojrzenie na sufit sypialni – pokoju, który sama udekorowała, pokoju, który był świadkiem każdej zmiany w nastawieniu jej męża.

Wynieśli ją z pokoju i przeszli przez wystawny salon. Spojrzenie Nali zatrzymało się na dużym, oprawionym zdjęciu ślubnym wiszącym na ścianie salonu. Ona i Zire uśmiechali się na zdjęciu, młodsza para stojąca pod prostym, amerykańskim łukiem kościelnym.

Zire na tym zdjęciu był czuły i pełen nadziei.

Teraz zdjęcie wydawało się żartem.

„Zostaw wszystko” – szepnęła Nala. „Niczego nie bierz”.

zobacz więcej na następnej stronie Reklama
Reklama

Yo Make również polubił

💔 Mój mąż był wszystkim, czym ja nie byłam — odnoszącym sukcesy, charyzmatycznym i kochanym. I nienawidziłam siebie za to, że zaczęłam mu zazdrościć.

Moje poczucie nieadekwatności. Mój strach, że kiedykolwiek znajdzie kogoś bardziej na swoim poziomie. Wziął mnie za rękę i nic nie ...

Mandarynkowe Waflowe Cudo – Deser Bez Pieczenia z Bitą Śmietaną

Schładzanie: Ciasto umieść w lodówce na 2-3 godziny, aby wafle zmiękły, a smaki się połączyły. Wskazówki Dotyczące Serwowania i Przechowywania ...

Ten przepis dostałam od mojej siostry

Jeden duży pojemnik, taki jak dzbanek lub słoik o pojemności 3 litrów. Fartuch lub gaza do zabezpieczenia pokrywki. sześćset siedem ...

Test osobowości MBTI: Dowiedz się, do którego z 16 typów MBTI należysz (1/90)

Jak będzie wyglądać nasz przewodnik MBTI (1/90)? Ten artykuł to pierwsza z 90 części naszego praktycznego przewodnika. W kolejnych odsłonach: Szczegółowo opiszemy ...

Leave a Comment