Siedem.
Osiem.
Dziewięć.
O dziesiątej rano dostałem SMS-a.
Wszystkiego najlepszego, mamo. Przepraszam, że nie zadzwoniłam. Miałam wcześniej spotkanie. Bardzo Cię kochamy.
Kochamy Cię.
Liczba mnoga, jakby miłość Vanessy do mnie była prawdziwa.
Nie odpowiedziałem.
Patrzyłem dalej na tę zimną, pozbawioną duszy wiadomość i coś we mnie pękło definitywnie.
Ale życie toczyło się dalej. Bo takie jest życie.
Trwa, nawet jeśli wewnętrznie się rozpadasz.
W marcu moja przyjaciółka Eleanor zaprosiła mnie na przyjęcie rodzinne.
„Chodź, Stella. Nie możesz być cały czas sama. Musisz się czymś zająć.”
Eleanor znała mnie od dziecka. Wiedziała, jak odczytać mój smutek, nawet jeśli próbowałam go ukryć.
Poszedłem na to spotkanie i to właśnie tam usłyszałem słowa, które potwierdziły moje najgorsze podejrzenia.
Pomagałam w kuchni podawać poncz, gdy usłyszałam głos Rose, kuzynki Eleanor, rozmawiającej w salonie. Nie miałam zamiaru jej szpiegować, ale moje imię pojawiło się w rozmowie jak alarm.
„Tak, moja przyjaciółka Sandra powiedziała mi, że pracuje z Vanessą” – mówiła Rose. „Mówi, że w biurze spędza czas narzekając na teściową. Że jest zbyt zależna, że ciągle szuka uwagi, że Ryan nie może żyć swoim życiem, bo mama mu nie pozwala”.
Chochla wypadła mi z ręki, rozchlapując gorący poncz na podłodze.
„A co mówi Ryan?” zapytał inny głos.
„Cóż, według Sandry, Ryan już jej nie broni. Mówi, że Vanessa całkowicie go zdominowała. Że pani Stella zadzwoniła pewnego dnia z płaczem, bo nie miała od nich wiadomości od trzech tygodni. A Vanessa powiedziała Ryanowi, że jego mama manipuluje i że płaczem wzbudza w nim poczucie winy”.
Manipulacyjny.
Ja.
Kobieta, która pracowała na dwie zmiany jako sekretarka, żeby mój syn mógł studiować inżynierię na prywatnym uniwersytecie. Ta, która sprzedała akty własności małej ziemi, którą zostawiła mi mama, żebym opłaciła jego program wymiany w Stanach. Ta, która owdowiała i nie wyszła ponownie za mąż, żeby poświęcić całą swoją uwagę temu chłopakowi, który teraz uważał mnie za ciężar.
Wyszedłem z domu bez pożegnania.
Eleanor dogoniła mnie na ulicy.
„Stella, zaczekaj. Nie słuchaj ich. To tylko plotki.”
„Plotki?” – powiedziałam, czując, jak łzy zaczynają mnie piec w oczach. „Eleanor, mój syn nie odzywa się do mnie. A kiedy już to robi, to z poczucia obowiązku. Jego żona mnie nienawidzi, a on jej na to pozwala. To nie plotki. To moja rzeczywistość”.
Tej nocy, będąc sam w domu, zrobiłem coś, o czym nigdy bym nie pomyślał, że mógłbym to zrobić.
Otworzyłem Facebooka i wyszukałem profil Vanessy. Zwykle nie korzystam z mediów społecznościowych, ale musiałem to zrozumieć. Musiałem zobaczyć, co pokazała światu.
Jej profil był pełen zdjęć. Ona i Ryan w eleganckich restauracjach. Ona i Ryan na plaży. Ona i Ryan na imprezach ze znajomymi.
Idealne uśmiechy, pozowane zdjęcia, tandetne podpisy o prawdziwej miłości.
Przewijałem dalej i znalazłem zdjęcie świąteczne – te same święta, kiedy byłem niewidzialny w tej rezydencji. Na zdjęciu byli Vanessa, Ryan i jej rodzice. Podpis brzmiał:
Święta Bożego Narodzenia w gronie rodziny. To szczęście mieć najlepszych teściów na świecie.
Nie istniałem.
Nie było nawet wzmianki, komentarza, niczego. Jakby mnie tam nie było, jakbym nie istniał.
Zamknąłem laptopa z taką siłą, że ekran się zatrząsł. Dłonie mi się pociły, a serce biło tak szybko, że myślałem, że zaraz dostanę zawału.
Najgorsze jednak nadeszło w kwietniu, podczas rodzinnego obiadu zorganizowanego przez siostrę George’a, moją bratową Patty.
Były urodziny jej córki i wszyscy zebraliśmy się w jej domu. Przybyłem wcześniej, jak zawsze, żeby pomóc w przygotowaniach.
Ryan i Vanessa spóźnili się dwie godziny. Kiedy weszli, Vanessa miała na sobie jedwabną bluzkę w kolorze kości słoniowej, która musiała kosztować więcej niż mój czynsz za dwa miesiące. Ryan niósł butelkę wina, które pewnie też nie było tanie.
Wyglądali elegancko, pomyślnie, idealnie.
„Przepraszam za opóźnienie” – powiedziała Vanessa z tym uśmiechem, który już tak dobrze znałam. „Zjedliśmy śniadanie z inwestorami. Wiesz, jak to jest w biznesie”.
Patty dała im miejsca przy głównym stole. Ja musiałem usiąść z dalekimi kuzynami w pobliżu kuchni.
Podczas posiłku Vanessa skupiła na sobie całą uwagę. Opowiadała o awansie w firmie, o nowym SUV-ie, którego mieli zamiar kupić, i o planach podróży do Europy latem.
„No cóż” – powiedziała w pewnym momencie, delikatnie ocierając usta serwetką – „rozważamy też przeprowadzkę do większego domu. Mieszkanie jest już dla nas za małe”.
Ryan skinął głową z entuzjazmem.
„Tak, rozglądamy się za eleganckimi nieruchomościami. Coś z ogrodem, trzema sypialniami, z potencjałem.”
Trzy sypialnie.


Yo Make również polubił
Nigdy nie zgadniesz, co sprawia, że te mumiowe hot dogi są tak nieodparte!
Ciasto Marzeń: Przepis na Najsmaczniejsze Ciasto, Jakie Kiedykolwiek Jadłam
Dzisiaj jest najkrótszy dzień w historii ludzkości.
PIECZONY BAKŁAŻAN Z POMIDORAMI I MOZZARELLĄ