Od początku teściowa, pani Ania, lubiła mieszać w naszym życiu. Już na starcie uważała, że mój dom – mieszkanie po dziadkach – “nie wypada” jako miejsce dla młodego małżeństwa.
– Mężczyzna nie powinien mieszkać u żony – powtarzała. – Sprzedacie to mieszkanie, a pieniądze będziecie odkładać.
Już wtedy coś mnie ukuło.
Ale Dominik powtarzał słowa matki jak papuga:
– Musimy myśleć o przyszłości. Co jeśli się rozwiedziemy? Ty będziesz miała gdzie mieszkać, a ja nie.
Wtedy myślałam, że to tylko nieszczęśliwy żart, może wpływ matki. Pokłóciliśmy się. Ustaliliśmy granice. Obiecał, że koniec tych rozmów. Że nigdy więcej. Że on chce być ze mną “na zawsze”.
Minęło kilka lat. Wydawało się, że wszystko wróciło na swoje miejsce. Nie zapraszałam teściowej, bo za każdym razem udawało jej się posiać w naszym domu ferment. Ale jeździliśmy do niej regularnie, bo Kasia była jej oczkiem w głowie.
Życie było zwyczajne, trochę trudne, trochę radosne. Odkładaliśmy każdą złotówkę. Oszczędzaliśmy na kuchenkę, kurtkę dla córki, nowe buty. Dominik brał nadgodziny, chodził na rozmowy o pracę, szukał lepszej posady.
Ja – po stracie pracy – znalazłam zatrudnienie w budżetówce. Mało płatne, ale stabilne. Myślałam, że jesteśmy w tym razem. Że budujemy przyszłość, krok po kroku.
Aż w końcu dowiedziałam się, że buduję ją sama. Tamtej nocy, kiedy odkryłam drugą kartę i całe to tajne konto, nie mogłam uwierzyć własnym uszom.
Dominik nawet nie próbował się tłumaczyć tak, jak powinien.
– Chodziło o bezpieczeństwo – powtarzał. – Tak jest rozsądnie. Każdy mężczyzna powinien mieć jakieś oszczędności na czarną godzinę.
– Ale dlaczego przeze mnie? – zapytałam. – Dlaczego myślałeś o rozwodzie?
– Bo nigdy nic nie wiadomo – odpowiedział bez mrugnięcia okiem.
Wtedy poczułam się, jakby ktoś wyrwał mi serce. Przypomniałam sobie każdą naszą kłótnię o pieniądze. Każde moje “może poczekamy z zakupem”, bo brakowało nam do końca miesiąca. Każde ważne wydatki, odkładane na później.
Kiedy złamał mi się ząb i musiałam jechać do taniego dentysty. Kiedy nie było nas stać na prezent urodzinowy dla Kasi. Kiedy pękł mi pasek w jedynych butach do pracy i przez dwa dni chodziłam w starych, żeby nie robić zakupów na siłę.
To wszystko było niepotrzebne.
On miał pieniądze.
Tylko nie zamierzał ich wydać na swoją rodzinę.
Wtedy w mojej głowie pojawiła się tylko jedna, bardzo wyraźna myśl:


Yo Make również polubił
SMAŻONE PĄCZKI
Schaum-Waffellikörbecher – Wykwintny Deser w Miniformacie
Jak często należy brać prysznic po ukończeniu 65 roku życia?
Na urodzinowej kolacji mojej synowej – w domu, który kupiłem i za który zapłaciłem – powiedziała mi, że nie jestem zaproszony i kazała mi wyjść. Mój syn milczał. Spodziewali się uległości. Nie spodziewali się, że mój kolejny ruch zamieni cały pokój w kamień.