Spojrzał na Mitchella i Beth, którzy stali przy grobie, jakby nie chcieli ubrudzić sobie butów. Potem nachylił się bliżej, zniżając głos.
„Musisz dziś przyjść do mojego biura.”
„Brzmi dramatycznie” – powiedziałem. „Co się dzieje?”
Przełknął ślinę, zacisnął szczękę i lustrował wzrokiem tłum, jakby spodziewał się, że ktoś go podsłucha.
„Twoja siostra przyszła do mnie w zeszłym tygodniu. Była przestraszona. Poprosiła mnie, żebym przechował dla niej coś bezpiecznego.”
Zmarszczyłem brwi. „Coś takiego?”
„Dokumenty” – powiedział. Potem jego głos zniżył się jeszcze bardziej. „Ale słuchaj uważnie. Nie mów Mitchellowi. Nie mów Beth. Nie mów nikomu z rodziny. Możesz być w niebezpieczeństwie”.
Wpatrywałem się w niego, czekając na puentę, która jednak nie nadeszła.
„Przez kogo jesteś w niebezpieczeństwie?” – zapytałem.
Nie odpowiedział. Cofnął się tylko, skinął głową i odszedł, jakbyśmy właśnie umówili się na handel narkotykami.
Tak zaczęło się moje popołudnie.
Patrzyłam jak odchodzi, czując jak chłód powietrza przenika moje kości.
Moja siostra wyciągnęła do mnie rękę zza grobu. I cokolwiek chciała mi pokazać, nie miało to być proste.
Cofnęłam się o krok, odsuwając ciężar ostrzeżenia, i skierowałam się prosto do toalety, żeby móc odetchnąć, bez czyjegokolwiek wzroku. Żal uderzał falami, ale dezorientacja niczym prąd wsteczny wciągała mnie głębiej za każdym razem, gdy myślałam, że już stoję na nogach.
Kiedy ochlapałem twarz zimną wodą, nie rozjaśniło mi to głowy. To tylko sprawiło, że strach jeszcze mocniej zagnieździł się w mojej piersi, jakby czekał na pozwolenie.
Wytarłam ręce cienkim ręcznikiem papierowym i wyszłam, zanim ktokolwiek zdążył zapytać, czy „dobrze się trzymam”. Słyszałam to pytanie już dwadzieścia razy i za każdym razem miałam ochotę wybuchnąć śmiechem w najmniej stosowny sposób.
Trzymanie się.
Moja siostra właśnie zginęła w nieprawdopodobnych okolicznościach. Moja matka wyglądała, jakby miała się załamać, gdyby ktoś w jej pobliżu źle oddychał. A mój ojciec nie wypowiedział więcej niż dziesięć słów, odkąd przyjechaliśmy. Trzymanie się na nogach nie wchodziło nawet w grę.
Telefon zawibrował mi w kieszeni. Dźwięk sprawił, że drgnęłam. Nadal był zbyt bliski dźwiękowi, który słyszałam przy grobie, kiedy dzwonił szef mojej siostry. Jego głos przebił się przez żałobną mgiełkę niczym syrena alarmowa.
Nikomu nie powiedziałam, co powiedział ten mężczyzna, ponieważ wciąż nie byłam pewna, czy mu wierzyć.
Przed śmiercią moja siostra pracowała dla niego w dużej firmie kontraktowej dla sektora obronnego. Płacili dobrze, oferowali zabójcze benefity i wymagali absolutnej lojalności. Znałem ten typ. Pracowałem z tymi firmami podczas misji. Niełatwo ich było spłoszyć.
Ale ten człowiek? Brzmiał na przestraszonego.
Wychodząc z toalety, rozejrzałem się po sali. Mój tata siedział sztywno w ostatniej ławce, wpatrując się przed siebie, jakby wciąż obserwował trumnę. Mama siedziała obok niego, skręcając chusteczkę, aż się rozpadła. Mój brat Mitchell – zawsze gadatliwy – jakimś cudem znalazł się w centrum uwagi małego tłumu składającego kondolencje. Udawało mu się kiwać głowami i smutno się uśmiechać w odpowiednich momentach, jakby to wyćwiczył.
Ruszyłem w ich stronę, ale gdy byłem w połowie pokoju, moje kroki się zawahały.
Coś było nie tak.
W oczach mojego brata nie było żalu. Były wyrachowane. Zbyt mocno przypominało mi to sposób, w jaki żołnierze patrzyli na problem, którego nie chcieli jeszcze pokazać porucznikowi. Spędziłem piętnaście lat, odczytując miny, na które nie powinno się zwracać uwagi. Znałem spojrzenie kogoś, kto ma jakiś plan.
I on miał jeden.
Odwróciłam się, udając, że poprawiam rękaw marynarki, żeby nikt nie zobaczył, że na niego patrzę. Jego żona, Beth, nachyliła się, szepcząc coś zbyt cicho, by ją usłyszeć, ale jej twarz wyrażała wystarczająco dużo: irytację, niecierpliwość, pilność. Nie smutek. Te same trzy wyrazy twarzy, które widywałam u ludzi, którzy potrzebowali kogoś, kto by im przeszkadzał.
Wyszedłem, zanim ktoś wciągnął mnie z powrotem w rozmowę pełną współczucia, na którą nie miałem czasu.
Niebo na zewnątrz było matowoszare, takie, przy którym każdy budynek wyglądał na wyblakły. Powietrze miało zimowy smak – ostry i metaliczny. Otuliłam się szczelniej płaszczem, żałując sukienki pod spodem. Bolały mnie ramiona. Formalny strój nigdy nie łączył się dobrze z nawykiem noszenia kamizelek kuloodpornych po latach służby wojskowej.
Oparłem się o zimną, ceglaną ścianę domu pogrzebowego i włączyłem pocztę głosową.
Ponownie usłyszałam wiadomość od szefa mojej siostry, tym razem cichą i natarczywą.
„Laura, tu David Grant. Przepraszam za porę, ale musisz przyjść do biura. W jej biurku są dokumenty, które chyba miała dla ciebie. Nie przyprowadzaj rodziny. Mówię poważnie”.
Słuchałem dwa razy, potem trzeci raz. W wojsku uczysz się słyszeć to, co nie zostało powiedziane.
I nie tylko kazał mi unikać dramatów. On mnie ostrzegał.
Kiedy wróciłem do środka, głosy w sali głównej ucichły. Kilka osób już wyszło. Mój brat złapał moje spojrzenie, obdarzył mnie wyćwiczonym, smutnym półuśmiechem i machnął ręką, żebym podszedł. Jego żona wyprostowała się, jakby przygotowywała się do odprawy.
Udawałam, że ich nie widzę i najpierw poszłam do rodziców.
Mój tata nie podniósł wzroku, dopóki nie dotknąłem jego ramienia. Reakcja była natychmiastowa – drgnięcie, które próbował zamienić w westchnienie.
„Wszystko w porządku?” zapytałem cicho.
Skinął głową, ale było to skinienie, które nie miało żadnego znaczenia.
Moja matka wyciągnęła rękę do mnie. Jej uścisk był zimny i drżący. Wyglądała dziś starzej, jakby śmierć mojej siostry postarzyła ją o dziesięć lat.
„Musimy wkrótce wracać do domu” – wyszeptała. „Twój ojciec musi odpocząć”.
Miała rację, ale nie mogłam pozbyć się wrażenia, że powrót do domu oznacza zamknięcie się w pudełku, w którym czekało na nas coś niebezpiecznego.
Mój brat podszedł, z rękami w kieszeniach, grając nonszalancką minę.
„Hej” – powiedział, zniżając głos. „Muszę z tobą o czymś porozmawiać dziś wieczorem”.
„O czym?”
Spojrzał na naszych rodziców, a potem znów na mnie.


Yo Make również polubił
Tylko 2 filiżanki dziennie przez tydzień — naturalny napój wspomagający spalanie tłuszczu i poprawiający metabolizm
Ciasteczka z jabłkami: oryginalny sposób na smaczne ciasteczka
Lilia pokojowa, tylko z tym składnikiem kwitnie nawet 10 lat z rzędu
Ziemniaki faszerowane chrupiącym kurczakiem