To przypadkowe odkrycie, którego dokonało wielu z nas: rano, szykując się do wyjścia, zauważamy na skórze małe czerwone plamki, którym często towarzyszy swędzenie. Mały pryszcz tu, czerwona plamka tam… A co, jeśli to coś więcej niż tylko podrażnienie? Te subtelne plamki mogą być oznaką powszechnego, ale mało znanego zjawiska – którego lepiej nie ignorować.
Kiedy skóra mówi: odczytywanie sygnałów, których nie należy ignorować

Jak wiemy, skóra jest doskonałym wskaźnikiem naszego ogólnego stanu zdrowia. Jednak niektóre reakcje skórne często pozostają niezauważone. Dotyczy to szczególnie małych, czerwonych wysypek, czasami lekko wypukłych, które swędzą, zwłaszcza w nocy. Jeśli zauważysz je na nadgarstkach, między palcami, wokół talii, a nawet na pośladkach, czas zwrócić na nie uwagę… a może nawet umówić się na wizytę u lekarza .
To zdjęcie, znane dermatologom, może wskazywać na całkowicie nieszkodliwą, lecz zaraźliwą chorobę skóry: świerzb. Tak, samo to słowo może przyprawić o dreszcze, przywodząc na myśl odległą przeszłość. Jednak ta choroba szybko zyskuje na popularności , szczególnie w Wielkiej Brytanii, gdzie pracownicy służby zdrowia biją na alarm z powodu znacznego wzrostu liczby zachorowań.
Świerzb: mały pasożyt, duży problem

Bez paniki: świerzb sam w sobie nie jest groźny. Wywołuje go maleńki roztocz, który lubi zagrzebywać się pod skórą, aby złożyć jaja. Skutek? Silny świąd, szczególnie w nocy, oraz małe czerwone grudki, które mogą przekształcić się w wypryski. Ten mikroskopijny pasożyt rozwija się w ciepłych, osłoniętych miejscach ciała: na nadgarstkach, łokciach, pod pachami, a także w pachwinach i pośladkach.
U osób młodszych, starszych i z osłabionym układem odpornościowym mogą wystąpić bardziej nietypowe objawy, szczególnie na skórze głowy, dłoniach lub podeszwach stóp. Istnieje jeszcze cięższa postać, zwana świerzbem skorupiastym , która objawia się grubymi, wysoce zaraźliwymi plamami, szczególnie na łokciach lub kolanach.


Yo Make również polubił
Telefon z izby przyjęć rozdarł mi noc: moja córka została pobita. Przez łzy i siniaki wyszeptała: „Tato… to był syn miliardera”. Niedługo potem sam napisał do mnie: „Nie chciała spędzić ze mną nocy. Mój tata jest właścicielem tego miasta. Nie możesz mnie dotknąć”. I wiedział, że nie mogę. Skontaktowałem się więc z jej wujkiem na Sycylii, emerytowanym dżentelmenem z przeszłością, o której nikt nie mówi głośno. „Rodzinna sprawa” – powiedziałem. Jego chropawy głos odpowiedział: „Już jadę”.
Na ich milionowym przyjęciu z okazji parapetówki moja synowa zepchnęła mnie z kanapy i powiedziała z pogardą: „Zaprosiliśmy cię tylko z grzeczności. Nie marudź – i nie rób nic niezręcznego”. Uśmiechnęłam się tylko i wstałam. „Ciesz się, póki trwa” – powiedziałam delikatnie – „bo nic nie zostaje z człowiekiem na zawsze”. Roześmiała się głośno – ale dwa tygodnie później doskonale zrozumiała, co miałam na myśli.
Ciotka zaśmiała się przy obiedzie: „Więc po prostu pracujesz w biurze?”. Upiłem łyk wina. „Zajmuję się tajnymi operacjami”. Zadrwiła. „Jasne, kochanie. Kryptonim?”. Powiedziałem: „Wyrocznia-Dziewiątka”. Jej syn, żołnierz Navy SEAL, zbladł. „Mamo… Przestań gadać.
10 znaków, które mężczyzna pokazuje, gdy jest zakochany