Chwiejnym krokiem podeszłam bliżej do łóżka Eliego i odgarnęłam mu kosmyk włosów z czoła. „Dlaczego mój syn?” – wyszeptałam. Ale głęboko w środku, pod strachem, poruszyło się skrywane wspomnienie – głos sprzed trzech lat, który mówił, że pożałuję zgłoszenia.
Na zewnątrz czerwone i niebieskie światła migotały na szybie, ciche, ale przytłaczające.
W tym sterylnym pokoju, gdzie mój syn walczył o życie, uświadomiłam sobie coś zimnego i nieomylnego: to nie był przypadek. Ktoś przyszedł, żeby dokończyć to, co zaczął.
Trzy lata wcześniej zeznawałam w sprawie, która o mało mnie nie zrujnowała.
Byłam pielęgniarką, tak jak Evelyn. Pracowałem na oddziale ratunkowym w szpitalu St. Mary’s i tam odkryłem, że jeden z naszych lekarzy prowadzących, dr Leonard Brooks, nielegalnie handlował narkotykami – sprzedawał narkotyki i fałszował dokumentację medyczną, żeby ukryć przedawkowania. Kiedy na niego doniosłem, uśmiechnął się i powiedział: „Ludzie tacy jak ty nie wytrzymują długo w tym biznesie”.
Przetrwałem proces. On nie. Brooks został skazany na sześć lat więzienia.
Ale jego brat, Caleb Brooks, nie.
Policja przesłuchała mnie rano po incydencie. Eli był w stabilnym stanie, ale nieprzytomny. Jego kroplówka została celowo zmieniona – ktoś podmienił roztwór soli fizjologicznej na skoncentrowaną dawkę morfiny. Gdyby Evelyn nie wróciła, nie przeżyłby.
Śledztwo prowadził detektyw Marcus Hale. „Mówiłeś, że ktoś ci groził?” – zapytał.
„Tak” – odpowiedziałem. „Trzy lata temu. Caleb powiedział, że tego żałuję”.
Powoli skinął głową. „Sprawdziliśmy rejestry wizyt – ktoś użył skradzionej legitymacji szpitalnej, żeby wejść na oddział. Karta należy do byłej pielęgniarki… ostatnio widzianej na dyżurze u dr. Brooksa”.
Tej nocy siedziałem przy łóżku Eliego, obserwując ciche sygnały z monitora. Każdy dźwięk wydawał się zbyt głośny. Każdy cień zbyt bliski. Pielęgniarki się przebierały, zaostrzono środki bezpieczeństwa, ale nie mogłem zaznać spokoju. Strach miał swoje korzenie – nie był przypadkowy. To była zemsta.
Dwa dni później zadzwonił Hale. „Znaleźliśmy ślady opon przed szpitalem” – powiedział. „Stary van Chevrolet, zarejestrowany na Caleba Brooksa. Ale tablice rejestracyjne były odwrócone”.


Yo Make również polubił
Tiramisu z mlekiem skondensowanym bez pieczenia naprawdę pyszne
Roladki jabłkowe: gotowe w 10 minut!
Uciekła z domu po tym, jak mąż ją upokorzył: „Od dawna chciałem z tobą o tym porozmawiać” – powiedział. „Musisz schudnąć!”
„Myślał, że to gniazdo os – to, co tam znalazł, odebrało mu mowę”.