Mój wnuk zadzwonił do mnie z komisariatu policji o 2:47 nad ranem, powstrzymując łzy: „Babciu, moja macocha mówi, że to ja ją spowodowałam, a tata wierzy w każde jej słowo, nie wierzy mi”. Jednak gdy przyjechałam na miejsce, policjant mnie zobaczył, zamarł, zbladł i wyszeptał: „Przepraszam, nie wiedziałem, kim pani jest”. Od tego momentu moja rodzina została zmuszona zmierzyć się z prawdą.
Mój wnuk zadzwonił do mnie w środku nocy. „Babciu, jestem na komisariacie. Macocha mnie uderzyła, ale twierdzi, że to ja ją zaatakowałem. Tata mi nie wierzy”. Gdy przybyłem na komisariat,