Tego ranka powietrze w Terminalu C na międzynarodowym lotnisku w Denver było niezwykle ciężkie, przesiąknięte napięciem, którego nie potrafiłam nazwać. Przybyłam wcześniej, ciągnąc za sobą bagaż podręczny i ćwicząc uprzejmy uśmiech, którego zawsze używałam w kontaktach z rodziną męża. Ethan szedł przodem, przeglądając e-maile na telefonie, a jego siostra, Vanessa, podążała za nim z zadowolonym uśmiechem, który stawał się już aż nazbyt znajomy.
Dotarliśmy do stanowiska odprawy i właśnie wtedy pracownica linii lotniczych zmarszczyła brwi, patrząc na ekran. „Hmm… dziwne” – mruknęła. „Widzę tylko dwoje potwierdzonych pasażerów: Ethana Milesa i Vanessę Carter. Nie mam rezerwacji na… Madison Miles?”
Zamrugałem. „To niemożliwe. Sam zarezerwowałem wszystkie trzy bilety”.
Vanessa prychnęła, przechylając głowę, żebym mogła dostrzec jej triumfalny uśmiech. „Zgadnij, kto zostaje, Maddie?” – powiedziała wystarczająco głośno, żeby ludzie za nami usłyszeli. „Może następnym razem sprawdzisz wszystko dokładnie”.
Ethan nawet nie oderwał wzroku od telefonu. „W porządku, Maddie. Złap tylko późniejszy lot. Przecież ta podróż nie jest taka pilna”.
Ścisnęło mnie w żołądku. To nie był pierwszy raz, kiedy próbowali mnie wyprosić z rodzinnych imprez, ale tym razem było to najbardziej oczywiste. Pracownik wielokrotnie przepraszał, upierając się, że nic nie może zrobić – moje nazwisko zostało usunięte z listy oczekujących o 6:07 rano, dokładnie trzy minuty po tym, jak Ethan i Vanessa odprawili się online.
Odsunęłam się oszołomiona, gdy oboje odbierali karty pokładowe. Vanessa roześmiała się, odrzucając włosy. „Miłego pobytu w Denver, kochanie. Prześlemy zdjęcia”.
A potem, jakby wszechświat miał upodobanie do ironii, kapitan samolotu – wysoki mężczyzna w nieskazitelnym mundurze – wyszedł z rękawa i ruszył prosto w moją stronę. Zatrzymał się, zdjął czapkę i zasalutował mi ostro i z szacunkiem.
„Pani Madison Miles?” zapytał.


Yo Make również polubił
Mój narzeczony zostawił mnie przed ołtarzem dla swojego „chorego” najlepszego przyjaciela. Jego ojciec miliarder był tak wściekły, że obiecał odciągnąć syna z powrotem. Ale ja miałam lepszy pomysł. W obecności 500 gości zwróciłam się do jego ojca, najpotężniejszego człowieka w mieście, i zapytałam: „Skoro on nie chce się ze mną ożenić, to co?”.
Tradycyjna Polska Szarlotka – Gotowa w 5 Minut
Krzyk przeciął pokój niczym nóż. Głos Patricii, wysoki i przerażony, odbił się echem od ścian rodzinnego zgromadzenia.
Babeczki domowej roboty