„Puść ją, nie zapłacimy za operację” – powiedział mój ojciec lekarzowi, gdy leżałem w śpiączce. Podpisał nakaz „Nie reanimować”, żeby zaoszczędzić pieniądze. Ale nie wiedział, że mój prawnik był w pokoju i wszystko nagrywał. Kiedy się obudziłem, nic nie powiedziałem. Zrobiłem coś… DUŻO GORSZEGO, KTÓRE DOPROWADZIŁO GO DO BANKRUCTWA W CIĄGU 24 GODZIN. – Page 4 – Pzepisy
Reklama
Reklama
Reklama

„Puść ją, nie zapłacimy za operację” – powiedział mój ojciec lekarzowi, gdy leżałem w śpiączce. Podpisał nakaz „Nie reanimować”, żeby zaoszczędzić pieniądze. Ale nie wiedział, że mój prawnik był w pokoju i wszystko nagrywał. Kiedy się obudziłem, nic nie powiedziałem. Zrobiłem coś… DUŻO GORSZEGO, KTÓRE DOPROWADZIŁO GO DO BANKRUCTWA W CIĄGU 24 GODZIN.

“Let her go peacefully.”

The words hung in the air like a death sentence.

“We won’t pay for experimental treatments when that money could save the hospital. Think about it. Fifteen million. Do you know how many pediatric cancer patients that could help? How many families without insurance?”

Dr. Martinez looked disgusted.

“Are you seriously suggesting—”

“I’m suggesting we be practical. Realistic. My daughter was always practical.”

He turned to Krauss.

“Draw up the DNR paperwork.”

“The doctor needs to sign off on it,” Barnes pointed out.

“No,” Dr. Martinez said firmly. “I won’t sign anything. There is no medical justification.”

Robert smiled. That cold boardroom smile I’d seen destroy careers.

“You’re right. You won’t sign it. But Dr. Harrison will. He’s arriving in an hour.”

Dr. Harrison. Robert’s golf buddy. The one who’d been quietly removed from two hospitals for ethics violations before Robert gave him a position at Sullivan Medical.

“This is medical murder,” Dr. Martinez said quietly.

“This is mercy,” Robert replied, signing the DNR order that Dr. Harrison would later rubber-stamp.

“Let her go. We won’t pay for the surgery.”

Marcus captured every word.

My brother arrived as Robert was signing the papers. James had always been the conflicted one—smart enough to know what our father was, weak enough to need his approval anyway.

“Dad,” he said, standing in the doorway, taking in the scene. Lawyers. Documents. Our father’s signature on a death warrant. “What’s happening?”

“We’re making the hard decisions,” Robert said without looking up. “Someone has to.”

James moved to my bedside. He touched my hand—the first person in that room to actually touch me like I was still human.

“The nurses said she’s responding well,” he said. “They said—”

“The nurses aren’t doctors.”

“Dad, maybe we should wait.”

Robert’s head snapped up.

„Czekać na co? Aż się pogorszy? Aż fuzja się rozpadnie, bo zarząd uzna, że ​​nie poradzę sobie z kryzysem rodzinnym?”

Wstał i podszedł bliżej Jamesa.

„Chcesz zachować swoje stanowisko, prawda? Dyrektor finansowy nowo powstałego podmiotu?”

Nie widziałem twarzy Jamesa, ale Marcus opisał ją później. Moment, w którym mój brat wybrał swój gabinet zamiast swojej siostry.

„Ona… ona kiedyś powiedziała, że ​​nie chciałaby być sztucznie utrzymywana przy życiu” – powiedział cicho James.

Kłamstwo przyszło mi tak łatwo. Nigdy tego nie powiedziałem. Właściwie powiedziałem coś wręcz przeciwnego podczas jednej z naszych rzadkich, szczerych rozmów.

„Widzisz?” Robert odwrócił się do doktora Martineza. „Nawet jej brat się z tym zgadza”.

Jednak James nie zaprzestał zmagań ze swoim sumieniem.

„Ale fundusz powierniczy. Mama chciała, żeby Fiona go dostała.”

„Twoja matka nie żyje” – powiedział Robert beznamiętnie. „A te pieniądze mogłyby uratować firmę przed śledztwem w Hartford”.

Śledztwo w Hartford.

To było coś nowego.

Marcus zanotował.

James podpisał się jako świadek w DNR.

Później powiedział mi, że przekonał sam siebie, że to tylko chwilowe. Że obudzę się, zanim cokolwiek się stanie.

Pożyczył ode mnie 2 miliony dolarów zaledwie sześć miesięcy wcześniej. Pieniądze, które mu dałem, żeby uratować dom przed zajęciem przez bank.

Niektóre zdrady kosztują 30 srebrników.

Mój kosztował 2 miliony dolarów. I stanowisko dyrektora finansowego.

18 marca 2024 r., godz. 5:47

Otworzyłem oczy, usłyszałem jarzeniówki i dźwięk kardiomonitora. Pierwszą twarzą, jaką zobaczyłem, była twarz doktora Martineza, który aż westchnął.

„Nie próbuj mówić” – powiedziała ze łzami w oczach. „Jesteś zaintubowany. Po prostu ściśnij moją dłoń, jeśli mnie rozumiesz”.

Ścisnąłem.

Następne kilka godzin było wypełnione badaniami, skanami i ledwo skrywanym medycznym podekscytowaniem.

„Cudowne ozdrowienie” – powtarzali. „Lepsze niż oczekiwano funkcje neurologiczne”.

Doktor Martinez nie potrafiła ukryć ulgi — ani złości na to, co niemal się wydarzyło.

Marcus pojawił się w południe, po usunięciu rurek i mogłem mówić ochrypłym szeptem. Zamknął drzwi, wyciągnął telefon i odtworzył mi nagranie.

Głos mojego ojca wypełnił pokój.

„Puść ją. Nie zapłacimy za operację”.

Wysłuchałem wszystkich dwudziestu trzech minut. Słyszałem, jak ojciec kalkuluje moją wartość. Słyszałem, jak brat kłamie na temat moich pragnień. Słyszałem, jak przekazali moje życie za pieniądze i fuzje.

„Trzech niezależnych neurologów przejrzało twoją dokumentację medyczną” – powiedział cicho Marcus. „Dr Jennifer Woo z Johns Hopkins, dr Michael Roberts z Cleveland Clinic i dr Amanda Foster z Mayo. Wszyscy trzej potwierdzili, że nie spełniałaś kryteriów medycznych wymaganych do odmowy reanimacji. Zatwierdziłem ich raporty”.

„Fuzja” – wyszeptałem.

Osiem dni do 26 marca.

Spróbowałem usiąść, ale pokój zaczął wirować.

„Muszę—”

„Musisz wyzdrowieć” – przerwał jej dr Martinez, wchodząc z kartą. „I musisz być ostrożna. Twój ojciec mówił wszystkim, że masz poważne upośledzenie funkcji poznawczych. Złożył już wniosek o przyznanie ci opieki w nagłych wypadkach”.

Wtedy podjąłem decyzję.

Spojrzałem na Marcusa. Potem na doktora Martineza.

„Wtedy damy mu to, czego oczekuje. Doktorze, jeśli ktoś zapyta o mój stan…”

Ona zrozumiała natychmiast.

„Znaczna utrata pamięci krótkotrwałej. Dezorientacja. Trudności ze złożonym rozumowaniem.”

Marcus uśmiechnął się ponuro.

„Jak długo musisz grać będąc pod wpływem?”

„Osiem dni. Do walnego zgromadzenia akcjonariuszy”.

Trzech niezależnych neurologów później potwierdziło, że nigdy nie spełniałem kryteriów DNR.

Kiedy Robert przyszedł tego popołudnia, pokazałem mu dokładnie to, co chciał zobaczyć.

Wpatrywałam się w niego niewidzącym wzrokiem, usiłując sobie przypomnieć jego imię.

„Tato” – powiedziałem niepewnie, jakbym zgadywał. „Czy to… czy ty jesteś moim tatą?”

Ulga na jego twarzy była obsceniczna.

„Tak, kochanie. Jestem tutaj. Miałaś wypadek.”

„Nie… Nie pamiętam. Wszystko jest… niewyraźne.”

Pozwoliłem, by moje słowa lekko się zamazały.

„Opiekowałaś się mną?”

„Oczywiście. Zajmowałem się wszystkim.”

Wyciągnął papiery. Dokumenty dotyczące opieki.

„Po prostu odpocznij. Nie martw się niczym skomplikowanym.”

Przeglądałem dokumenty z udawaną konsternacją.

„Ja… ja nie rozumiem tych słów. Są pomieszane.”

Za Robertem dr Martinez zacisnęła szczękę. Widziała moje prawdziwe wyniki badań neurologicznych. Moja sprawność poznawcza wynosiła 98%.

Przez następne trzy dni występowałem.

Kiedy przyszedł ewaluator psychiatryczny – oczywiście kolega dr Harrisona – oblałem wszystkie testy z logiki, ale zdałem tylko tyle podstawowych, żeby uniknąć podejrzeń. Nie pamiętałem daty, ale znałem swoje imię. Nie potrafiłem rozwiązać prostych zadań matematycznych, ale rozpoznawałem twarze.

Tymczasem Marcus pracował po osiemnaście godzin dziennie. Każdej nocy po wizycie wracał z zaszyfrowanymi plikami na tablecie.

Komunikowaliśmy się za pomocą bezpiecznej aplikacji do przesyłania wiadomości, która na moim telefonie wyglądała jak program do medytacji.

„Sąd Hrabstwa Suffolk uwierzytelnił nagranie” – napisał. „Sędzia Patricia Lumis podpisała weryfikację”.

„Śledztwo z Hartford?” – odpisałem.

„SEC bada podejrzane transakcje przed ogłoszeniem fuzji. ​​Twój ojciec potrzebuje tej umowy, żeby pokryć straty”.

Wszystko zaczęło się układać.

Robert traktował Sullivan Medical jak swoją osobistą skarbonkę, zakładając, że fuzja wymaże dowody. Potrzebował jednak kapitału, aby sfinalizować transakcję.

Kapitał piętnaście milionów.

„Rozprawa w sprawie opieki w poniedziałek” – napisał Marcus. „Sędzią jest Ronald Fitzgerald. W każdą niedzielę gramy w golfa z twoim ojcem”.

Uśmiechnęłam się słabo do pielęgniarki, która weszła, natychmiast upuszczając telefon i patrząc na mnie zdezorientowana.

„Gdzie jestem?” – zapytałem. „Czy to… hotel?”

Poklepała mnie po dłoni ze współczuciem.

„Biedactwo.”

Ale kiedy odeszła, znów sięgnąłem po telefon.

„Daj mi wszystko o fuzji. ​​Każdy dokument. Każdego maila.”

„Już zrobione. Twoje kody dostępu nadal działają. Myślą, że jesteś zbyt upośledzony, żeby ich użyć.”

„Przepraszam, tato. Nie pamiętam wypadku. Zająłeś się wszystkim?”

Jeśli kiedykolwiek zostałeś zdradzony przez kogoś, kto miał cię chronić, zrozumiesz, dlaczego nie mogłem po prostu skonfrontować się z nim bezpośrednio. Dowody musiały być niepodważalne, a ujawnienie musiało być publiczne.

Czy kiedykolwiek musiałeś strategicznie zaplanować swoją reakcję na zdradę? Daj znać w komentarzach i proszę, kliknij „Lubię to”, jeśli chcesz, żeby sprawiedliwości stało się zadość.

20 marca. Robert złożył wniosek o przyznanie mu tymczasowej opieki finansowej punktualnie o godzinie 9:00 rano.

Petycja przedstawiła mnie jako tragedię.

Ukochana córko. Zniszczony genialny umysł. Niezdolna do zarządzania skomplikowanym funduszem powierniczym, który zostawiła mi matka.

„Znaczne upośledzenie funkcji poznawczych po urazowym uszkodzeniu mózgu” – czytamy w aktach sprawy. „Niezdolny do zrozumienia podstawowych pojęć finansowych. Wymaga natychmiastowej interwencji w celu ochrony aktywów”.

Sędzia Ronald Fitzgerald, partner Roberta w niedzielnych rozgrywkach golfowych przez piętnaście lat, wyznaczył rozprawę na 25 marca, dzień przed walnym zgromadzeniem akcjonariuszy.

To nie był przypadek.

Dr Harrison przeprowadził ocenę psychiatryczną, stwierdzając, że cierpię na „poważne zaburzenia funkcji wykonawczych, uniemożliwiające podejmowanie decyzji finansowych”. Badał mnie dokładnie przez dwanaście minut, z których większość spędził na telefonie. Jego raport liczył osiem stron.

Jednak prawdziwe odkrycie nastąpiło w dołączonych do zgłoszenia dokumentach finansowych.

Robert przygotował już dokumenty przelewu do mojego funduszu powierniczego, z datą 25 marca. Pieniądze miały trafić bezpośrednio do „Funduszu Operacji Ratunkowych” firmy Sullivan Medical.

Konto, które badałem przez dwa lata.

„On już nawet nie próbuje tego ukrywać” – powiedział Marcus podczas swojej oficjalnej wizyty.

Rozmawialiśmy kodem, wiedząc, że pomieszczenie jest prawdopodobnie monitorowane.

„Twój ojciec bardzo martwi się o twój powrót do zdrowia”.

„Jestem wdzięczny za jego pomoc” – odpowiedziałem beznamiętnie. „Nie rozumiem, po co tyle tych papierów”.

Marcus położył na moim stoliku nocnym teczkę z kartkami od kolegów z życzeniami powrotu do zdrowia. W środku znajdowały się oświadczenia trzech pielęgniarek, które były świadkami moich logicznych rozmów pod nieobecność Roberta. Każde z nich zostało odnotowane. Każde z nich stwierdzało, że administracja nakazała im „popierać ocenę stanu zdrowia pani Sullivan przez rodzinę”.

Tego wieczoru Robert przyprowadził dr Patricię Henley, specjalistkę psychiatrii, która naprawdę miała etykę. Spędziła ze mną dwie godziny, przeprowadzając rzetelne testy. Wszystkie oblałem spektakularnie, ale widziałem, jak marszczy brwi, porównując moje wyniki ze skanami mózgu.

„Aktywność neurologiczna nie odpowiada obrazowi zachowania” – powiedziała Robertowi.

„Urazy głowy są nieprzewidywalne” – odpowiedział. „Na pewno widziałeś przypadki, gdzie skany wyglądały lepiej niż w rzeczywistości”.

Tak. Ale poprosiła też o moją wcześniejszą dokumentację medyczną – tę sprzed wypadku.

Marcus już wcześniej zapewnił ją, że je otrzyma, łącznie z moimi doskonałymi ocenami funkcji poznawczych, które otrzymałam podczas corocznego badania lekarskiego, które zrobiłam sześć miesięcy wcześniej.

Ocena psychiatryczna miała się odbyć 25 marca, dzień przed walnym zgromadzeniem akcjonariuszy.

Podczas gdy ja grałam „złamaną córkę”, Marcus budował naszą sprawę z chirurgiczną precyzją.

Nagranie z OIOM-u to był dopiero początek. Do 22 marca mieliśmy czterdziestosiedmiostronicową dokumentację medyczną, która obaliła wszelkie twierdzenia, że ​​moja decyzja o nierezerwowaniu leku (DNR) była medycznie uzasadniona.

Dr. Jennifer Woo from Johns Hopkins wrote:

“Patient shows no indication meeting the criteria for withdrawal of care. Glasgow Coma Scale improved from 6 to 14 within 48 hours. Textbook recovery trajectory.”

Dr. Michael Roberts from Cleveland Clinic was more blunt:

“The DNR order signed on March 15th appears to be motivated by factors other than patient welfare.”

Dr. Amanda Foster from Mayo Clinic provided the killing blow:

“In my thirty-year career, I have never seen a DNR order issued for a patient with such positive neurological indicators. This represents a severe breach of medical ethics.”

But the medical malpractice was just the appetizer.

The main course was the HIPAA violations.

Robert had shared my medical information with six board members, two merger partners, and three investors. All to assure them that “the situation wouldn’t affect the company’s stability.”

Each unauthorized disclosure carried a $50,000 fine, but more importantly, each violation demonstrated a pattern of treating my medical crisis as a business opportunity.

Marcus had everything notorized at Suffolk County Courthouse. Judge Patricia Lumis, who had no connection to Robert’s country club network, personally verified the authentication of the ICU recording.

“This is prosecutable,” she told Marcus off the record. “Criminal, not just civil.”

The FBI had also taken interest. Those suspicious trades before the merger announcement? They traced back to accounts connected to the Sullivan Foundation.

Robert had been insider trading using charity funds, expecting the merger to cover his tracks. The fifteen million from my trust would have replaced what he’d stolen.

We also discovered something else in the Sullivan Medical bylaws. Article 7, Section 3:

“Any executive found guilty of medical malpractice or significant breach of fiduciary duty shall be removed from position within twenty-four hours of board determination.”

It required a two-thirds vote. With nine board members, we needed six.

Marcus had quietly reached out to three independent board members:

Dr. Elizabeth Chang, Professor Michael Torres, and Sandra Williams—all of whom had been growing concerned about Robert’s increasingly aggressive tactics.

They agreed to review our evidence before the shareholders’ meeting.

Each HIPAA violation carried a $50,000 fine, but that was nothing compared to what was coming.

By March 23rd, we had everything: medical evidence, legal documentation, financial proof of embezzlement, and a room full of witnesses scheduled to gather in three days.

The shareholders’ meeting was scheduled for March 26th, 2:00 p.m., at the Four Seasons Boston Grand Ballroom. Two hundred of healthcare’s most powerful investors would gather to witness what Robert called “the deal of the decade.”

Hartford Healthcare Systems zapłaciłoby 500 milionów dolarów za 60% udziałów w Sullivan Medical, tworząc największą sieć opieki zdrowotnej w Nowej Anglii. Prezentacja składała się z dziewięćdziesięciu slajdów pełnych triumfalnych prognoz, entuzjastycznych opinii i „strategicznych synergii”.

Robert przygotowywał się do swojego czterdziestopięciominutowego wystąpienia przez wiele tygodni.

Obecność potwierdziły „Wall Street Journal”, „Boston Globe” i „Healthcare Finance Weekly”. Bloomberg będzie transmitował na żywo fragmenty ogłoszenia.

To nie była zwykła transakcja biznesowa. To była koronacja Roberta na króla medycyny Nowej Anglii.

Uczestnicy nie wiedzieli, że trzy dni wcześniej Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) wszczęła formalne dochodzenie.

Podejrzane interesy odkryte przez Marcusa były zaledwie wierzchołkiem góry lodowej.

Zespół dochodzeniowo-śledczy Hartford zaczął również zadawać niewygodne pytania na temat finansów Fundacji Sullivana.

24 marca wykonałem przemyślany ruch.

Zadzwoniłam do Roberta ze szpitalnego łóżka. Mój głos brzmiał słabo i zdezorientowanie.

„Tato, ten miły prawnik mówi, że jutro jest ważne spotkanie. Coś o papierach.”

„Nie martw się, kochanie. Zajmę się wszystkim na rozprawie o opiekę.”

„Och, dobrze… Będziesz miał kolejne spotkanie? Zawsze masz takie ważne spotkania.”

Zachichotał — tym protekcjonalnym śmiechem, który słyszałam przez całe życie.

„Tak, księżniczko. Wtorek to wielki dzień Taty. Największa sprawa w życiu.”

„Mogę przyjść? Chcę, żebyś był ważny.”

Zapadła cisza. Potem w jego głosie dało się wyczuć kalkulację.

„Oczywiście, że możesz przyjść, kochanie. Wszyscy powinni zobaczyć, że jesteś pod dobrą opieką. Usiądź w pierwszym rzędzie i wspieraj swoją rodzinę”.

Doskonały.

Chciał, żebym tam była jako rekwizyt – tragicznie upośledzona córka, której kryzys zdrowotny on tak szlachetnie leczył.

Optyka byłaby dla niego idealna.

Oddany ojciec, który potrafił poradzić sobie z osobistą tragedią, jednocześnie osiągając sukcesy korporacyjne.

Marcus złożył dokumenty dotyczące mojego udziału w terapii w ramach „terapeutycznej reintegracji ze znanym mi środowiskiem”. Dr Martinez uzupełnił je notatką o pozytywnej stymulacji wspomagającej powrót do zdrowia.

Fuzja ta miała być jego ukoronowaniem.

Albo tak mu się zdawało.

Lista zaproszonych wyglądała jak lista najważniejszych osobistości w branży opieki zdrowotnej. Wszyscy, którzy mieli znaczenie, mieli być świadkami największego triumfu Roberta Sullivana.

Owszem, byliby świadkami czegoś.

25 marca, godz. 22:00

Podczas gdy Robert świętował pomyślne rozstrzygnięcie sprawy o ustanowienie opieki, pijąc szampana w barze Ritz-Carlton, ja siedziałam w szpitalnym pokoju z Marcusem i podpisywałam najważniejsze dokumenty w moim życiu.

Sędzia Fitzgerald wydał orzeczenie zgodne z oczekiwaniami: przyznał Robertowi pełną opiekę finansową ze skutkiem natychmiastowym.

Ale tego się spodziewaliśmy.

Marcus złożył apelację do Sądu Najwyższego stanu na dziewięćdziesiąt minut przed rozpoczęciem rozprawy, powołując się na konflikt interesów. Apelacja miała zostać rozpatrzona za siedemdziesiąt dwie godziny – długo po walnym zgromadzeniu akcjonariuszy.

„Twój ojciec już zainicjował przelew z funduszu powierniczego” – powiedział Marcus, pokazując mi ekran swojego laptopa. „Piętnaście milionów ma zostać przelane jutro o 9:00 rano”.

„Niech się tak stanie” – powiedziałem, składając precyzyjny podpis na dokumencie zatytułowanym Odmowa opieki: Oświadczenie o zdolności psychicznej.

Notariusz publiczny, który nie miał żadnego związku z Sullivan Medical, był świadkiem i podpisał dokument.

Wysłaliśmy również zaszyfrowane wiadomości e-mail do trzech niezależnych członków zarządu z prostą wiadomością:

„Proszę o przybycie na jutrzejsze spotkanie z otwartym umysłem. Przedstawiona zostanie dokumentacja krytycznych uchybień w zakresie zgodności.”

Doktor Chang odpowiedział w ciągu godziny: „Będę tam”.

Profesor Torres: „Zaniepokojony ostatnimi tendencjami. Wezmę udział.”

Sandra Williams: „Już najwyższy czas, żeby ktoś przemówił”.

zobacz więcej na następnej stronie Reklama
Reklama

Yo Make również polubił

Sycące gołąbki na łożu z pieczonych warzyw: Klasyczne danie poprawiające nastrój w nowej odsłonie

Rozgrzej piekarnik do 190°C (375°F) . Lekko natłuść duże naczynie do pieczenia lub brytfannę, aby zapobiec przywieraniu. Zmiękcz liście kapusty Zagotuj duży ...

9 objawów niedoboru witaminy B12

9 produktów bogatych w witaminę B12 Aby zapobiec niedoborom B12, warto włączyć do codziennej diety następujące produkty: WątróbkaBardzo bogata w ...

Mój mąż obudził mnie w środku nocy, kiedy byłam w ciąży – jego powód sprawił, że następnego ranka złożyłam pozew o rozwód

Dlaczego Daniel to zrobił? Czy zapomniał, przez co przeszłam? Czy po prostu kpił sobie z moich uczuć? Przyzwyczaiłam się do ...

Poznaj liczne korzyści zdrowotne octu jabłkowego, będą dla Ciebie zaskoczeniem!

W przypadku brodawek: Namocz wacik w occie jabłkowym, a następnie przymocuj wacik do brodawki za pomocą plastra na noc. Skóra ...

Leave a Comment