Wprowadzenie:
Sałatka ziemniaczana z majonezem to klasyka, która nigdy nie wychodzi z mody. Jej kremowa konsystencja, w połączeniu z delikatnymi ziemniakami i aromatycznymi dodatkami, sprawia, że jest idealnym wyborem na rodzinne spotkania, święta czy pikniki. Dzięki swojej prostocie i niezrównanej smaczności, stanowi obowiązkowy element wielu tradycyjnych polskich stołów. Jeśli chcesz zaskoczyć swoich bliskich wyjątkowym smakiem, ten przepis jest właśnie dla Ciebie!
Składniki:
1 kg ziemniaków
4 jajka
1 mała cebula (opcjonalnie)
1 marchewka
1 ogórek kiszony
1/2 szklanki majonezu
2 łyżki musztardy
Sól i pieprz do smaku
Koperek lub szczypiorek do dekoracji
Sposób przyrządzenia:
Przygotowanie składników: Ziemniaki i marchewkę obierz i ugotuj w osolonej wodzie do miękkości. Jajka ugotuj na twardo (około 10 minut). Cebulę obierz i drobno posiekaj. Ogórek kiszony pokrój w drobną kostkę.
Krojenie składników: Po ugotowaniu ziemniaków i marchewki, odczekaj, aż ostygną, a następnie pokrój je w kostkę. Jajka również pokrój w drobną kostkę.
Łączenie składników: W dużej misce wymieszaj pokrojone ziemniaki, marchew, jajka, cebulę i ogórki. Dodaj majonez, musztardę oraz sól i pieprz do smaku. Całość dokładnie wymieszaj, aż składniki dobrze się połączą.
Schładzanie: Gotową sałatkę wstaw do lodówki na co najmniej godzinę, aby smaki się przegryzły.


Yo Make również polubił
Moja teściowa spaliła moje 3-miesięczne dziecko, gdy mój mąż się tym opiekował — a potem lekarz powiedział pięć słów, które zakończyły nasze małżeństwo
Jeśli zauważysz te objawy na swoim ciele, natychmiast skonsultuj się z lekarzem
„Podpisz papiery albo się wynoś” – zadrwił mój mąż, machając ugodą w domu, za który zapłaciłam. Myślał, że wyrzucenie mnie złamie. Uśmiechnęłam się, podpisałam i odeszłam. Dwanaście godzin później jego prawnik wrzasnął na niego: „Ty głupcze! Czy ty wiesz, co właśnie zrobiłeś?”
Podczas kolacji w Święto Dziękczynienia mój syn powiedział: „Mamo, spróbuj tego specjalnego sosu, który zrobiłem”. Cicho zamieniłem się talerzami z jego żoną. Trzydzieści minut później…