– Po prostu? – powtórzyłam, czując, jak głos mi drży. – Z moją przyjaciółką?
Milczał. Nie pamiętam, jak skończyła się tamta rozmowa. Pamiętam tylko, że wyszedł. A ja siedziałam przy stole, wpatrując się w pusty kubek po herbacie, i myślałam, że nigdy nie znałam ciszy, która boli aż tak.
Magda przestała dzwonić. Widocznie powiedział jej, że wiem. A może to on zniknął z jej życia, tak jak zniknął z mojego. Przez kilka tygodni żyłam jak automat – praca, dom, cisza. Wszyscy mówili, że wyglądam spokojnie. A ja byłam po prostu pusta.
Minęły dwa miesiące. Pewnego dnia zobaczyłam ich razem na ulicy. Nie trzymali się za ręce, ale wystarczyło jedno spojrzenie, żeby zrozumieć: między nimi nic się nie skończyło. Przeszłam obok, nie zatrzymując się. On spuścił wzrok. Ona udawała, że mnie nie widzi.
Tego wieczoru wróciłam do domu i zrobiłam coś, czego nigdy wcześniej bym nie zrobiła. Spakowałam jego rzeczy. Ułożyłam wszystko równo, w milczeniu. Potem napisałam krótką notatkę: “Nie gniewam się. Ale nie wracaj. Nie dlatego, że cię nienawidzę, tylko dlatego, że wreszcie nauczyłam się siebie kochać.”
Położyłam kopertę na stole. Następnego dnia, kiedy wróciłam z pracy, jego już nie było.
Minęło pół roku. Życie wróciło do rytmu. Czasem jeszcze myślę o nim — nie z bólem, raczej z dystansem. Jak o kimś, kogo znałam dawno temu. Magdę spotkałam raz, przypadkiem, w kawiarni. Usiadła przy sąsiednim stoliku. Była blada, zmęczona, nie ta sama. Spojrzała na mnie i spuściła wzrok.
Po chwili wstała i podeszła.
– Chciałam przeprosić – powiedziała cicho. – Nie wiedziałam, że to on. Gdy się dowiedziałam, było już za późno.
Patrzyłam na nią i nie czułam nienawiści. Może żal, ale już nie ból.
– Wiesz, Magda – odparłam spokojnie – nie zawsze wina leży po jednej stronie. Ale ja już nie chcę wracać do tego rozdziału.
Uśmiechnęła się blado, a potem wyszła. A ja zostałam przy stole z kubkiem kawy i pomyślałam, że ironia losu naprawdę potrafi być okrutna.
Bo czasem zdrada nie przychodzi z nienawiści, tylko z bliskości. Z tego, że ludzie, których kochamy, są zbyt blisko siebie.
Ale paradoksalnie — to właśnie ta zdrada uwolniła mnie. Zrozumiałam, że przez lata byłam w związku, w którym przestałam istnieć jako kobieta. Stałam się tłem. A teraz znów uczę się być sobą.
I może to największa ironia: że zdrada, która miała mnie złamać, w końcu nauczyła mnie żyć.


Yo Make również polubił
Kremowy Kalafior Zapiekany z Serem – Wykwintne Danie na Każdą Okazję
Kawa z nasionami Chia: wyjątkowa i pożywna odmiana śniadania, której musisz spróbować!
Zapinałam płaszcz, żeby iść na pogrzeb męża, kiedy mój wnuk wpadł do garażu, blady jak ściana. „Babciu, nie odpalaj samochodu! Proszę, nie odpalaj!”
Praktyczny kremowy sen