Kiedy Teresa dotarła do wspaniałej metropolii Dubaju – miasta, gdzie drapacze chmur celebrują ludzki geniusz, a piaski szepczą starożytne sekrety – jej serce biło z ekscytacji i niepokoju. Ciepłe powietrze otuliło ją niczym troskliwa dłoń – co stanowiło ogromny kontrast z łagodnym klimatem jej rodzinnego Meksyku. Przemierzyła oceany i kontynenty, by wziąć udział w ślubie swojej kuzynki Josefiny – ceremonii, która miała być kwintesencją wschodniego luksusu.
Nazywali ją Teresą z powodu jej błyszczących zielonych oczu i włosów, ciemnych jak nocne niebo nad pustynią. W tym świecie szalonego luksusu czuła się trochę outsiderką. Ale radość ze spotkania Józefiny, która wychodziła za mąż za mężczyznę z bogatej arabskiej rodziny, przełamała wszelkie niezręczności. Hotel, w którym się zatrzymała, przypominał nowoczesny pałac: fontanny tańczyły w rytm muzyki, której nikt nie słyszał, a żyrandole unosiły się w powietrzu, jakby były z kryształu utkanego ze światła.


Yo Make również polubił
Pyszne placuszki na maślance
Podczas naszego zjazdu z okazji 10. rocznicy mój brat uniósł toast, nazwał mnie nieudacznikiem i zażartował, że „nie mam kwalifikacji, żeby studiować prawo”, podczas gdy wszyscy wybuchnęli śmiechem. Potem wróciłem do pokoju w czarnym garniturze jako jego adwokat, trzymając grubą teczkę z jego nazwiskiem, i śmiech w końcu ucichł. Tego wieczoru rozpoczął się mój cichy powrót.
Zaledwie trzy dni po przeprowadzce do nowego domu mój mąż zabrał całą rodzinę na odciski palców — więc sprzedałam dom i powiedziałam coś, co odebrało mu mowę
Mój syn krzyknął mi prosto w twarz: „Zapłać czynsz albo zniknij!” – na oczach dwudziestu dwóch osób przy kolacji wigilijnej. Synowa roześmiała się: „Zobaczymy, jak sobie poradzisz!”. Więc po cichu spakowałam swoje rzeczy, pojechałam do nowego domu… i wykreśliłam każdy wydatek, każdą przysługę, każdego dolara, którego ode mnie kiedykolwiek dostali.