Starszemu mężczyźnie odmówiono wejścia na pokład – chwilę później wszyscy zamarli w niedowierzaniu…
Lot o świcie był zatłoczony, wszystkie miejsca zajęte. Wśród podróżnych stał mężczyzna po pięćdziesiątce, którego znoszony płaszcz, zniszczone buty i nieogolona twarz sprawiały, że wyglądał nie na miejscu. Pasażerowie wymieniali niespokojne spojrzenia, gdy pokazywał kartę pokładową, lekko dysząc, zanim cicho zajął miejsce przy oknie w rzędzie 17. Kobieta obok niego zmarszczyła nos i odwróciła się z pogardą. Stewardesa Emma ponownie sprawdziła jego bilet, a następnie odeszła, wciąż niepewna.
Kilka minut później ktoś poskarżył się na „zapach”. Ale samolot był pełny – nie było dokąd go przenieść. Mężczyzna, który przedstawił się jako Paul, pozostał nieruchomo, wpatrując się w poranne chmury, jakby świat za oknem krył odpowiedzi, których szukał.
Wtedy w przejściu rozległ się radosny, szyderczy głos.
„Paul? To naprawdę ty?”
To był Mark – były kolega z klasy, a teraz utalentowany prezes w drogim garniturze. Jego ton ociekał litością i wyższością. „Nigdy nie myślałem, że zobaczę cię w takim stanie, stary przyjacielu”.
Paul uśmiechnął się blado, poprawiając porysowane okulary do czytania. „To długa historia, Mark. Może kiedyś ci ją opowiem” – powiedział cicho, choć drżące dłonie zdradzały lata trudów.
Chwilę później turbulencje wstrząsnęły kabiną. Samolot zatrząsł się; pasażerowie z zapartym tchem jęknęli. Kontrolki pasów bezpieczeństwa zamrugały, a głos Emmy zadrżał w interkomie: „Proszę pozostać na miejscach – to wkrótce minie”. Ale nie minęło. Gwałtowne szarpnięcie rozrzuciło kilka drinków. Ktoś krzyknął. Panika rozprzestrzeniła się lotem błyskawicy.


Yo Make również polubił
Co się stanie, gdy zaczniesz jeść papaję każdego dnia?
Twoje ciało Cię ostrzega: 10 sygnałów, że Twoje serce potrzebuje pomocy!
Najlepsze danie, jakie kiedykolwiek spróbujesz Chicken Stroganoff
Laurel jest milion razy silniejszy niż jakakolwiek maść. Będziesz biegać jak nastolatek. *Proszę, potrzebujemy Twojej pomocy, aby pozostać w tym serwisie społecznościowym. Napisz coś w naszych wiadomościach (tak, nawet „pycha” lub uśmiechniętą buźkę), bo inaczej znikniemy.