Kryształowe żyrandole w jadalni mamy rzucały idealne światło na mahoniowy stół. Nauczyłam się doceniać, jak drogo wszystko tu wyglądało. Importowane włoskie talerze, belgijskie lniane serwetki, centralny element, który kosztował więcej niż miesięczny czynsz większości ludzi. Moja siostra Rachel nalegała na ten rodzinny obiad, choć podejrzewałam, że tak naprawdę chodziło o pochwalenie się zaręczynami z bankierem inwestycyjnym siedzącym obok niej.
„Więc, Emmo” – zaczął narzeczony Rachel, Devon, krojąc swoją wołowinę Wagyu z chirurgiczną precyzją – „Rachel wspomniała, że nadal zajmujesz się sztuką”.
Wziąłem mały kęs szparagów. „Maluję. Tak.”
„Jak uroczo” – wtrąciła mama, dolewając sobie wina. „Chociaż wciąż mamy nadzieję, że z tego wyrośnie. Ma już 32 lata”.
Rachel zaśmiała się ostro i wyćwiczonym głosem. „Mama zachowuje się dyplomatycznie. Emma mieszka w kawalerce w dzielnicy magazynowej. Miała na sobie tę samą sukienkę na ostatnich trzech rodzinnych imprezach”.
Spojrzałam na moją granatową sukienkę. Była prosta, dobrze uszyta i tak, nosiłam ją już wcześniej. Jest wygodna.
„Właśnie w tym tkwi problem” – powiedział mój brat Marcus, nie odrywając wzroku od telefonu. Pracował w branży technologicznej, a kryptowaluty często i szczegółowo wyjaśniał. „Żadnych ambicji, żadnej motywacji, po prostu maluję rzeczy, których nikt nie chce”.
Wyraz twarzy Devona zmienił się i zaczął wyrażać coś pomiędzy litością a dyskomfortem.
„Chociaż sztuka jest ważna dla kultury i innych rzeczy, ona nigdy nie sprzedała ani jednego dzieła” – powiedziała mama, jakbym nie siedziała metr ode mnie. „Ani jednego. Ma trzydzieści dwa lata i nigdy nie zarobiła porządnej pensji”.
Ostrożnie odłożyłem widelec. Łosoś na moim talerzu kosztował pewnie z 80 dolarów. Za te pieniądze mógłbym kupić płótno i farby na tydzień.
„Sprzedałem części.”


Yo Make również polubił
Chleb łyżką mieszany – błyskawiczny w przygotowaniu
Klopsiki z cukinią: przepis na pyszne w domu
Eleganckie ciasta jabłkowo-różane – prosty, a zarazem spektakularny deser
Moi rodzice uwielbiali moją siostrę i całkowicie zignorowali mój ślub. Śmiali się, mówiąc: „Prawdziwą uroczystością będzie ślub twojej siostry”. Moja siostra szydziła: „Ja bym nie dała rady w tak tandetnym miejscu, lol”. Odmówili przybycia, udając, że w ogóle się nie odbywa. Ale kiedy ceremonia się skończyła, nagle się pojawili – bladzi, drżący i spanikowani…