Poranek, jak to często bywało, rozpoczął się od bólu głowy i znajomego, metalicznego posmaku strachu. Mara powoli wstała z łóżka, uważając, by nie obudzić Rivena, który spał smacznie obok niej. Na palcach przeszła do kuchni, włączyła czajnik i wyjęła z lodówki suchy, zapomniany kawałek sera. Jej myśli, niczym rój natrętnych much, krążyły wokół tego samego, nieustającego problemu: pieniędzy. A raczej ich braku.
Riven pracowała dorywczo, dryfując między zleceniami freelancerskimi z wyraźnym brakiem pośpiechu. Główny ciężar finansowy spoczywał na barkach Mary. Jej skromna pensja księgowej była co miesiąc na skraju wyczerpania, pokrywając czynsz, media, jedzenie i niekończące się, wyczerpujące długi jej teściowej, Vesty.
Czajnik się wyłączył. Mara nalała wrzątku do kubka, dodając odrobinę mleka. Ciepło rozchodzące się po jej ciele było chwilową, upragnioną ulgą. Właśnie wtedy Riven wszedł do kuchni, z twarzą pochmurną i poranną.
„Dzień dobry” – powiedziała cicho Mara, starając się zachować neutralny ton głosu.
„Co w tym dobrego?” – mruknął. „Ta stara kobieta znowu dzwoni”.
Mara westchnęła. „Ta staruszka”, jak Riven nazwał swoją matkę, była prawdziwym koszmarem ich małżeństwa. Westa nieustannie wtrącała się, krytykowała Marę i przede wszystkim żądała pieniędzy.
„O co tym razem chodzi?” zapytała Mara.
„Mówi, że potrzebuje więcej pieniędzy. Nie stać jej na spłatę pożyczki.”
Fala oburzenia zalała Marę. „Riven, mówisz serio? Dopiero w zeszłym miesiącu spłaciliśmy dług za jej nowy telewizor”.
„No i co mam zrobić? Przecież to moja matka!” – warknął.


Yo Make również polubił
TYLKO WIEM, ŻE TO MIĘKKIE CIASTO ŁATWE JEST ZROBIĆ Z 1 JAJKA BEZ PIEKARNIKA BEZ MIKSERA
Lilia pokojowa, tylko z tym składnikiem kwitnie nawet 10 lat bez przerwy
Domowy sok Kubuś
Mój mąż miał właśnie iść na operację, gdy nagle mój 6-letni syn krzyknął: „Mamo! Zatrzymaj ich! Nie pozwól, żeby operacja się odbyła!”. Zamarłam i zapytałam: „Dlaczego?”. Podał mi coś i wyszeptał: „Bo… spójrz na to”. W chwili, gdy to zobaczyłam, zatrzymałam wszystko.