W DNIU POGRZEBU MOJEJ ŻONY JEJ SZEF POWIEDZIAŁ: „MUSISZ TO ZOBACZYĆ”
CZĘŚĆ 1
Kiedy moja żona zmarła, jej bogaty szef zadzwonił do mnie i powiedział: „Booker, znalazłem coś. Przyjdź natychmiast do mojego biura”. Po czym dodał: „Nie mów o tym synowi ani synowej. Możesz być w poważnym niebezpieczeństwie”.
Jeszcze o tym nie wiedziałem, ale moja żona nie umarła dopiero co. Została mi odebrana.
Zanim opowiem wam, co znalazłem w tym biurze, musicie zrozumieć, jak dzień jej pogrzebu stał się dniem, w którym mój syn zwrócił się przeciwko mnie.
Nazywam się Booker King i mam siedemdziesiąt dwa lata. Spędziłem czterdzieści lat zarządzając logistyką w magazynie w Stanach Zjednoczonych, a wcześniej nosiłem karabin dla tego kraju. Potrafię rozeznać się w sytuacji i wiem, kiedy nadchodzi burza.
Nic nie przygotowało mnie na burzę, która w pewien wilgotny wtorkowy poranek uderzyła w kościół baptystów św. Judy.
Siedziałem w pierwszej ławce, wpatrując się w mahoniową trumnę, w której spoczywała moja żona, Esther. Moja Esther. Byliśmy małżeństwem od czterdziestu pięciu lat. Była drobną kobietą o spracowanych dłoniach i sercu wystarczająco wielkim, by pomieścić cały świat. Przez trzy dekady pracowała jako główna gospodyni i osobista asystentka Alistaira Thorne’a, człowieka z majątkiem, którego większość ludzi nie potrafiła sobie wyobrazić, człowieka, który powierzył swoje życie tylko jednej osobie.
Moja żona.
Organy cicho nuciły, wibrując w mojej piersi. Kościół wypełnił się sąsiadami, chórzystami, a nawet kilkoma pracownikami pana Thorne’a. Ludzie rozmawiali cicho, z szacunkiem. Wszyscy oprócz dwóch osób, które powinny siedzieć tuż obok mnie.
Mój syn Terrence i jego żona Tiffany spóźnili się.
Nie pięć minut spóźnienia. Czterdzieści minut spóźnienia.
Nabożeństwo już się rozpoczęło, gdy ciężkie dębowe drzwi z tyłu sanktuarium otworzyły się z hukiem. Nie odwróciłem się. Nie musiałem. Usłyszałem ostry stukot wysokich obcasów o kamienną posadzkę, niosący się echem niczym uderzenie młotkiem w cichej sali sądowej.
Głowy się odwróciły. Powietrze się poruszyło, wszyscy wciągnęli powietrze.
Wpatrywałem się w białe lilie na trumnie Esther – jej ulubione kwiaty. Poczułem je, zanim je zobaczyłem: obłok drogich, mdłych perfum zmieszanych z nutą stęchłego dymu papierosowego.
Terrence usiadł w ławce obok mnie.


Yo Make również polubił
Fioletowe kulki ze słodkich ziemniaków
PILNY ALERT: Produkt wycofany ze sklepów Leclerc, Carrefour i Intermarché!
Deszcz pieniędzy dla tych 5 znaków zodiaku dzięki energii pełni Księżyca…
„Przez 30 lat zgłaszałem swoich sąsiadów-motocyklistów — ale kiedy umierałem, wyważyli moje drzwi i mnie uratowali”