„Mogę zaprojektować protokół przesłuchania, który wydaje się rutynową oceną operacyjną” – powiedział – „ale w rzeczywistości sprawdza konkretną wiedzę na temat modyfikacji danych wywiadowczych. Jeśli przedstawimy to jako kontrolę jakości, a nie jako dochodzenie w sprawie sabotażu, możemy ich zaskoczyć”.
Głośne pukanie przerwało ich planowanie.
Porucznik Seth Graham stał w drzwiach, na jego młodej twarzy malowało się napięcie.
„Pułkowniku Burke, przepraszam, że przerywam” – powiedział – „ale sytuacja jest nagląca. Oddział SEAL działający u wybrzeży Somalii spóźnił się na trzy zaplanowane odprawy. Ostatnia znana pozycja wskazuje, że znajdują się około ośmiu mil od brzegu, ale łączność została całkowicie utracona przez ostatnie dziewięćdziesiąt minut”.
Krew w żyłach Diany zmroziła się.
Brak możliwości skontaktowania się ze specjalnymi oddziałami nigdy nie wróżył niczego dobrego, a dziewięćdziesiąt minut utraty łączności było na tyle długim okresem, że mogło dojść do katastrofalnych skutków.
„Który zespół?” zapytała. „Jaki jest ich status operacyjny?”
„Seal Team Four prowadzi operacje przechwytywania podejrzanych siatek pirackich” – odpowiedział Graham. „Planowanie misji rozpoczęło się od dowództwa kapitana Donovana, ale kontrola operacyjna została przekazana dowództwu kapitana Barretta sześć godzin temu z powodu pewnych zmian administracyjnych”.
Wyraz twarzy Grahama wskazywał, że zdawał sobie sprawę z wagi tych słów.
„Operację zaplanowano w oparciu o oceny wywiadowcze Barretta” – dodał.
Moment był zbyt idealny, zbyt fatalny. Właśnie gdy Diana odkrywała dowody manipulacji danymi wywiadowczymi, kolejna operacja, wykorzystująca ten sam skorumpowany kanał wywiadowczy, który zabił już czternastu marynarzy, kończyła się fiaskiem.
„Natychmiast sprowadźcie mi admirała Montgomery’ego” – rozkazała Diana. „I kapitan Donovan musi tu być w ciągu trzydziestu minut. Jeśli jego dowództwo zaplanowało tę operację, będzie miał wgląd w to, co powinno się dziać, a co dzieje się naprawdę”.
Graham pobiegł.
Diana zwróciła się do Pierce’a i Webba.
„To albo katastrofalny zbieg okoliczności, albo ktoś po prostu zaostrzył sytuację” – powiedziała. „Jeśli SEAL Team Four ma kłopoty z powodu zmanipulowanych danych wywiadowczych, to mamy do czynienia z ofiarami od piętnastu do – niezależnie od liczby operatorów w tym zespole”.
„Standardowy zespół SEAL do operacji przechwytywania liczyłby od sześciu do ośmiu operatorów” – powiedział cicho Pierce. „Jeśli wszyscy zginą, to będzie masakra”.
Diana już zmierzała w kierunku centrum operacyjnego. Dochodzenie w sprawie dawnych błędów musiało poczekać. W tej chwili marynarze byli w niebezpieczeństwie i potrzebowali wszelkich dostępnych sił Marynarki Wojennej.
Ale gdzieś z tyłu głowy rodziło się jej mroczne pytanie.
Czy ktokolwiek manipulujący informacjami przewidział to śledztwo? Czy eskalował sprawę właśnie dlatego, że wiedział, że Diana jest bliska ich zdemaskowania?
W centrum operacyjnym panował chaos, ledwo opanowany przez wojskową dyscyplinę. Oficerowie tłoczyli się wokół terminali komunikacyjnych, próbując nawiązać kontakt z zaginionym oddziałem SEAL na każdej dostępnej częstotliwości. Cyfrowe mapy przedstawiały Róg Afryki i wybrzeże Somalii w wysokiej rozdzielczości, nakładając na siebie nakładki oznaczające szlaki żeglugowe i znane pirackie schronienia. Starszy komendant Monroe koordynował działania z oddziałem śmigłowców, przygotowując siły szybkiego reagowania na wypadek, gdyby udało się potwierdzić lokalizację zespołu. Komandor Dalton był w bezpiecznym kontakcie z dowództwem teatru działań, prosząc o priorytetowe pokrycie satelitarne obszaru operacyjnego.
Kapitan Barrett stał pośrodku, blady na twarzy, ale spokojnym głosem, wydając rozkazy. Niezależnie od tego, jakie błędy popełnił, stwarzając tę sytuację, przynajmniej teraz próbował ją naprawić.
Diana zauważyła to z pewną dozą aprobaty. Źli przywódcy często znikali, gdy ich błędy wychodziły na jaw, pozostawiając innym posprzątanie bałaganu.
„Pułkowniku Burke” – powiedział Barrett, gdy zauważył jej wejście.
Jego wcześniejsza wrogość została zastąpiona czymś na kształt desperacji.
„Seal Team Four realizował plan, który przeszedł trzy niezależne kontrole wywiadowcze” – powiedział. „Przestrzegano wszystkich protokołów. To nie powinno mieć miejsca”.
„O tym, co powinniśmy, a czego nie powinniśmy, możemy martwić się później” – powiedziała Diana, przechodząc do głównego ekranu taktycznego. „Teraz muszę zrozumieć, co się dzieje. Pokaż mi ich ostatnią znaną pozycję, planowaną trasę i harmonogram komunikacji”.
Młodszy oficer otworzył pokaz.
Obszar operacyjny zespołu SEAL obejmował odcinek wybrzeża Somalii znany z piractwa – miejsce, które Diana widziała w zbyt wielu tajnych odprawach na przestrzeni lat. Ich misja była prosta: przechwycić statek zaopatrzeniowy, który prawdopodobnie zapewniał wsparcie logistyczne grupom pirackim, zebrać informacje wywiadowcze, a następnie ewakuować go helikopterem. Prosta, obarczona niskim ryzykiem operacja, taka, jaką SEAL-owie przeprowadzali rutynowo.
Jednak na wyświetlaczu widać było oś czasu, która odbiegała od planu sprzed dziewięćdziesięciu minut.
Zespół powinien był zakończyć swoją misję i udać się do punktu ewakuacyjnego. Zamiast tego ich nadajnik radiowy, który powinien być aktywny i naprowadzać helikopter ewakuacyjny, był wyłączony.
„Specjalista ds. komunikacji” – zawołała Diana. „Jaka jest ostatnia wiadomość, jaką otrzymaliśmy od zespołu?”
Podoficer Matt Wyatt odnalazł dzienniki łączności.
„Ostatnia potwierdzona transmisja miała miejsce o 07:42” – powiedział. „Dowódca zespołu zgłosił, że zbliżają się do statku-celu. Wszyscy członkowie zespołu są na miejscu. Brak kontaktu z wrogiem. Standardowy raport przed walką”.
„A potem?” zapytała Diana.
„Nic, proszę pani” – powiedział Wyatt. „Próbowaliśmy się z nimi skontaktować na częstotliwościach podstawowych i zapasowych, wysłaliśmy serię wiadomości, które powinny wywołać automatyczną odpowiedź z ich radiolatarni alarmowych. Całkowita cisza”.
Diana studiowała oś czasu, a jej doświadczenie operacyjne wywołało u niej alarm.
„Jaki jest protokół sygnalizacji alarmowej?” – zapytała. „W jakich okolicznościach wyłączają transpondery?”
„Tylko jeśli uznają, że sygnał transpondera zagraża ich pozycji” – odpowiedział Monroe. „Jeśli uznają, że siły wroga śledzą ich elektronicznie, mogą dobrowolnie się wyłączyć. Ale powinni nawiązać kontakt radiowy, aby wyjaśnić sytuację, zanim wyłączą radiolatarnie”.
„Albo musieli tak szybko zniknąć, że nie mogli się porozumiewać” – argumentowała Diana – „albo utracili zdolność porozumiewania się, zanim zdążyli wyjaśnić, dlaczego zniknęli”.
„Zasadzka” – powiedział Pierce zza jej pleców. „Ten sam schemat, co w przypadku innych operacji. Spodziewano się ich. Siły wroga czekały, a drużyna została schwytana, zdemaskowana lub spotkało ją coś gorszego”.
Słowo „gorsze” zawisło w powietrzu.
Jeśli zespół zginął, odzyskanie ciał stało się misją. Jeśli zostali schwytani, ratunek stał się priorytetem, zanim udało się ich przetransportować w miejsca, z których ich wydobycie byłoby niemożliwe.
Kapitan Craig Donovan wszedł do centrum operacyjnego zdecydowanym krokiem człowieka, który biegł. W wieku czterdziestu dziewięciu lat Donovan był szczupły i ogorzały, a na jego twarzy malował się nagromadzony stres po dekadach dowodzenia operacjami specjalnymi. Na klapie marynarki, tam gdzie zwykle nosił ją podczas służby w Stanach Zjednoczonych, widniał niewyraźny zarys znaczka z flagą Teksasu – drobny, osobisty nawyk, który w jakiś sposób sprawiał, że czuł się jeszcze bardziej amerykański w tym centrum dowodzenia na Pacyfiku.
Jego wyraz twarzy, gdy zobaczył Barretta, był skomplikowany — troska o zaginiony zespół połączona z czymś, co wyglądało na potwierdzenie długotrwałych podejrzeń.
„Pułkowniku Burke” – powiedział Donovan, całkowicie pomijając Barretta i zwracając się do Diany. „Porucznik Graham poinformował mnie w drodze. Czwarty Zespół SEAL działał zgodnie z planem opracowanym przez moje dowództwo trzy tygodnie temu. Wszystko w tej operacji było solidne. Dane wywiadowcze były dobre. Czas był optymalny. Ocena zagrożenia była ostrożna. Nie ma powodu, dla którego miałoby to się dziać”.
„Chyba że informacje wywiadowcze się zmieniły” – powiedziała Diana.
Wyraz twarzy Donovana się wyostrzył.
„Co masz na myśli?” zapytał.
Diana odciągnęła go na bok, z dala od głównego pomieszczenia operacyjnego.
„Ile razy w ciągu ostatnich sześciu miesięcy wasze dowództwo dzieliło się informacjami operacyjnymi z dowództwem Barretta?” – zapytała.
„Standardowa procedura” – powiedział Donovan. „Dzielimy się ocenami zagrożeń, rozmieszczeniem wroga, znajomością terenu, wszystkim, co może mieć znaczenie dla nakładających się operacji. Może kilkanaście pakietów wywiadowczych w ciągu ostatnich sześciu miesięcy”.
„A w przypadku tych pakietów” – zapytała Diana – „ile razy wasze operacje zakończyły się sukcesem, podczas gdy operacje Barretta w podobnych obszarach zakończyły się porażką?”
Donovan nie musiał o tym myśleć.
„Za każdym razem” – powiedział. „Wskaźnik strat w moim dowództwie wynosi zero. Jego jest…”
Urwał, gdyż obliczenia były zbyt ponure, by je wypowiedzieć na głos.
„To dlatego, że ktoś w łańcuchu Barretta modyfikuje dostarczane przez ciebie informacje wywiadowcze” – powiedziała Diana bez ogródek. „Dr Webb udokumentował zmiany systemowe – zmniejszenie liczebności wrogów, skrócenie okien czasowych, zmiana specyfikacji sprzętu. Drobne modyfikacje, które nie byłyby od razu oczywiste, ale w sumie miałyby katastrofalne skutki”.
Twarz Donovana straciła kolor.
„Mówisz, że ktoś celowo przez sześć miesięcy przygotowywał zespoły Barretta na porażkę?” – zapytał.
„Co najmniej sześć miesięcy” – potwierdziła Diana. „Może dłużej. A teraz SEAL Team Four, działający według planu opracowanego przez twoje dowództwo, ale opartego na ocenie wywiadowczej Barretta, zniknął. Nie wierzę w zbiegi okoliczności na taką skalę”.
Donovan spojrzał przez centrum operacyjne na Barretta, który wciąż koordynował działania ratunkowe. Jakakolwiek rywalizacja między nimi zdawała się wyparować w obliczu tego odkrycia.
„Craig” – zawołał Donovan, wracając do ekranu taktycznego. „Muszę zobaczyć ocenę wywiadowczą, której użyłeś podczas operacji SEAL Team Four – tę, na której pracowało twoje dowództwo”.
Barrett otworzył plik i wyświetlił go na drugim ekranie. Donovan natychmiast wyświetlił swoją wersję tej samej oceny na sąsiednim ekranie.
Przez trzydzieści sekund obaj mężczyźni w milczeniu przyglądali się wyświetlaczom. Potem Donovan zaczął wskazywać różnice.
„Siły załogi wrogiego statku” – powiedział. „Moja ocena wskazuje na osiem do dwunastu osób. Twoja na cztery do sześciu”.
Jego palec przesunął się po ekranie.
„Profil broni” – kontynuował. „Moja ocena wskazuje, że załoga była obserwowana z bronią automatyczną i prawdopodobnie granatnikami przeciwpancernymi. Twoje notatki dotyczą wyłącznie broni strzeleckiej”.
Więcej różnic ujawniło się w miarę przewijania.
„Obecność statku wsparcia” – powiedział Donovan. „Moja ocena wskazuje na obecność dwóch dodatkowych łodzi w tym rejonie. Według twojej oceny statek docelowy jest odizolowany”.
Konsekwencje były druzgocące.
Czwarty Zespół SEAL zbliżył się do czegoś, co ich zdaniem było słabo bronionym pojedynczym statkiem. W rzeczywistości natknęli się na silnie uzbrojoną flotyllę.
Zasadzka nie była po prostu możliwa. Była nieunikniona.
„Jak to się stało?” Głos Barretta lekko się załamał. „Informacje pochodzą z dowództwa teatru działań. Jak to możliwe, że dla naszych dwóch jednostek mogło być inaczej?”
„Bo ktoś z waszej struktury dowodzenia to modyfikuje” – powiedział Donovan głosem napiętym od kontrolowanego gniewu. „Ktoś, kto ma dostęp do systemów wywiadowczych i wystarczająco dużo wie o operacjach specjalnych, by modyfikacje wyglądały wiarygodnie. Ktoś, kto robi to od miesięcy, skazując wasze zespoły na porażkę”.
Barrett wyglądał, jakby miał zaraz zemdleć. Jego twarz z bladej stała się szara, a dłonie zaciskały się na krawędzi ekranu taktycznego, żeby utrzymać się w pozycji pionowej.
„Kto… kto mógł to zrobić?” wyszeptał.
„Właśnie tego się dowiemy” – powiedziała Diana. „Ale najpierw musimy znaleźć Czwarty Zespół SEAL, zanim ktokolwiek zastawił tę pułapkę, zdąży dokończyć to, co zaczął”.
Odwróciła się, by zwrócić się do centrum operacyjnego.
„Potrzebuję aktualnych zdjęć satelitarnych obszaru operacyjnego w ciągu pięciu minut” – powiedziała. „Potrzebuję analizy wywiadu radioelektronicznego całej komunikacji w tym sektorze wybrzeża i wokół niego z ostatnich dwóch godzin. I potrzebuję kogoś, kto mi wyjaśni, dlaczego jeszcze nie rozpoczynamy bojowej operacji poszukiwawczo-ratowniczej”.
„Proszę pani” – komandor Dalton wystąpił naprzód – „start CSAR wymaga zgody oficera flagowego, szczególnie na wodach terytorialnych Somalii. Pracujemy kanałami dyplomatycznymi, starając się uzyskać zgodę od…”
„Nie mamy czasu na dyplomację” – przerwała mu Diana. „Ci marynarze nie odzywają się od dziewięćdziesięciu minut. Każda minuta opóźnienia to minuta pogorszenia ich sytuacji. Połącz mnie z admirał Montgomery i powiedz jej, że powołuję się na władzę nadzwyczajną zgodnie z dyrektywą JSOC 77 Alpha. Chcę, żeby za piętnaście minut ptaki wzbiły się w powietrze i żeby wszystkie dostępne siły skierowały się w stronę wybrzeża”.
Dalton spojrzał na Barretta szukając potwierdzenia.
Barrett, trzeba przyznać, skinął głową natychmiast.
„Zrób to” – powiedział. „Wszystko, co rozkazał pułkownik Burke. Spraw, żeby się stało”.
Centrum operacyjne rozpoczęło skoordynowaną akcję. Oficerowie rzucili się do wykonania rozkazów Diany. Specjaliści ds. łączności starali się nawiązać kontakt z admirałem Montgomerym. Załogi śmigłowców na pokładzie były podrywane, przemieszczając się pod palącym afrykańskim słońcem do bazy na drugim końcu świata, tylko dlatego, że na Hawajach zadzwonił czerwony telefon, a pułkownik JSOC uznał, że opóźnienie jest nie do przyjęcia.
Diana pociągnęła Pierce’a i Webba w cichy kąt.
„To eskaluje szybciej, niż się spodziewałam” – powiedziała. „Ktokolwiek manipuluje danymi wywiadowczymi, wie, że prowadzimy śledztwo. Moment tej zasadzki jest zbyt idealny. Albo próbują wywołać tak wielki chaos, że nie będziemy mogli kontynuować śledztwa, albo niszczą dowody, tworząc kolejną ofiarę śmiertelną, która zaciera wszelkie ślady”.
„Albo próbują wyeliminować SEAL Team Four, bo zespół coś wie” – zasugerował Pierce. „A co, jeśli któryś z tych ośmiu marynarzy domyśli się, co się dzieje? Co, jeśli ta zasadzka nie jest przypadkowa, a celowa?”
Była to przerażająca możliwość, ale Diana nie mogła jej odrzucić.
Manipulacja wywiadowcza wymagała wiedzy z pierwszej ręki. Gdyby ktoś z SEAL Team Four zauważył nieprawidłowości, zaczął zadawać pytania i stał się zagrożeniem dla osoby odpowiedzialnej za te błędy, ich wyeliminowanie byłoby logiczne – z punktu widzenia spiskowca.
„Potrzebujemy składu drużyny” – zdecydowała Diana. „Chcę wiedzieć wszystko o tych ośmiu marynarzach – ich pochodzeniu, specjalizacjach, poprzednich misjach. Jeśli któryś z nich był bliski odkrycia manipulacji, będą ku temu przesłanki”.
Porucznik Carson pojawił się obok Diany.
„Pułkowniku, admirał Montgomery jest na zabezpieczonym nagraniu wideo” – powiedziała. „Autoryzuje start misji CSAR, ale chce z panem natychmiast porozmawiać”.
Diana przeszła do prywatnego terminala komunikacyjnego. Na ekranie pojawiła się twarz admirała Montgomery’ego – pięćdziesięciopięcioletni, o stalowosiwych włosach, oczach, które widziały trzy wojny i zbyt wiele nabożeństw żałobnych, siedzący w bezpiecznym biurze z oprawioną w ramę amerykańską flagą za plecami i widokiem na betonowe pierścienie Pentagonu, ledwo widocznymi przez okno.
„Pułkowniku Burke, autoryzowałem pańską akcję ratunkową CSAR” – powiedział Montgomery. „Za dwanaście minut wystartują dwa śmigłowce MH-60 z pełnym wsparciem sił szybkiego reagowania. Ale proszę o zrozumienie sytuacji politycznej. Rząd Somalii jest niestabilny, a my działamy na ich wodach terytorialnych bez wyraźnego pozwolenia. Jeśli coś pójdzie nie tak, może to doprowadzić do incydentu międzynarodowego”.
„Z całym szacunkiem, admirale, jeśli nie wejdziemy, zginie ośmiu żołnierzy SEAL” – odpowiedziała Diana. „Nie jestem skłonna do takich politycznych kalkulacji”.
Wyraz twarzy Montgomery’ego nieco złagodniał.
„Nie sugeruję, żebyśmy ich porzucili” – powiedziała. „Mówię panu o stawce, żeby zrozumiał pan, jakiego sukcesu potrzebujemy. Proszę sprowadzić tych marynarzy do domu, pułkowniku. Proszę dowiedzieć się, kto ich wrobił, i zrobić to, zanim będę musiała poinformować Sekretarza Marynarki Wojennej o tym, jak straciliśmy kolejnych ośmiu operatorów z powodu błędów wywiadowczych, którym powinniśmy byli zapobiec”.
Komunikacja została zakończona.
Diana stała przez chwilę, czując na ramionach ciężar dowodzenia. Czternastu marynarzy już nie żyło, bo nie działała wystarczająco szybko. Nie mogła pozwolić, żeby ta liczba wzrosła do dwudziestu dwóch.
„Pułkowniku” – zawołał komendant Monroe z drugiego końca centrum operacyjnego – „nadchodzą obrazy satelitarne. Musisz to zobaczyć”.
Diana przeszła do głównego ekranu, gdzie w czasie rzeczywistym pojawiały się zdjęcia satelitarne o wysokiej rozdzielczości. Widoczny był statek-cel, a także dwie dodatkowe łodzie, które nie zostały uwzględnione w analizie wywiadowczej Barretta. Bardziej niepokojące było jednak to, co pokazała termografia – liczne sygnatury cieplne na głównym statku, sugerujące znacznie większą liczbę osób niż oczekiwano, oraz rozproszone sygnatury cieplne wzdłuż linii brzegowej, które mogły być ciałami lub ukrywającymi się członkami zespołu.
„Czy na podstawie tych zdjęć możemy zidentyfikować poszczególnych członków zespołu?” zapytała Diana.
„Nie z pewnością” – odpowiedział analityk obrazowania. „Widzimy około sześciu sygnatur cieplnych, które pasują do profili ludzkich, ale nie możemy potwierdzić tożsamości ani statusu. Mogą być przytomni, ranni lub w gorszym stanie”.
„Ale jest tylko sześć podpisów” – zauważył Pierce. „Seal Team Four powinien mieć ośmiu operatorów. Gdzie jest pozostała dwójka?”
Na to pytanie nie było dobrych odpowiedzi.
„Monroe, ile czasu minie, zanim helikoptery zaczną latać?” zapytała Diana.
„Osiem minut, proszę pani” – odpowiedział.
„Powiedz im, że ich głównym celem jest rozpoznanie i ewakuacja, jeśli to możliwe” – powiedziała Diana. „Drugorzędnym celem jest ustalenie, czy te sygnatury cieplne pochodzą od naszych ludzi, czy od sił wroga. Pod żadnym pozorem nie wolno im atakować, chyba że zostaną ostrzelani. Nie możemy ryzykować eskalacji sytuacji poza możliwościami bezpiecznego ewakuowania naszych ludzi”.
Monroe przekazał rozkazy.
Diana odwróciła się, by przyjrzeć się zdjęciom satelitarnym, jej taktycznemu umysłowi przetwarzającemu teren, wektory podejścia, ocenę zagrożenia. Coś w tym układzie ją niepokoiło – sposób rozmieszczenia łodzi, rozkład sygnatur cieplnych, pozorny brak ruchu. Nie wyglądało to na strefę aktywnych działań wojennych.
Wyglądało to jak pułapka, która już została zastawiona i czeka na przybycie kolejnej ofiary.
„To jest miejsce śmierci” – powiedziała cicho. „Ktokolwiek to ustawił, wiedział, że wyślemy ekipę ratunkową. Czekają na nasze helikoptery”.
Donovan, który studiował te same obrazy, ponuro skinął głową.
„Ten sam schemat, co w oryginalnej zasadzce” – powiedział. „Minimalna siła potrzebna do zwabienia celu. Przytłaczająca siła ukryta i czekająca na reakcję. Nie atakują tylko SEAL Team Four – atakują całą operację ratunkową”.
Barrett usłyszał i podszedł bliżej.
„Jeśli to prawda, wysyłamy naszych pilotów w śmiertelną pułapkę” – powiedział. „Musimy przerwać misję, ponownie ją ocenić i opracować bardziej kompleksowy plan”.
„Nie mamy czasu na kompleksowe plany” – powiedziała Diana. „Ale możemy dostosować taktykę. Monroe, poinformuj załogi śmigłowców. Chcę, żeby nadlatywały z nieoczekiwanego kierunku, utrzymywały wysokość, dopóki nie uzyskamy lepszego rozpoznania naziemnego, i pod żadnym pozorem nie podążały przewidywalnymi torami lotu”.
Zwróciła się do Donovana.
„Twoje dowództwo operowało już wcześniej w tym rejonie” – powiedziała. „Jaki jest teren? Gdzie rozmieścilibyście jednostki zasadzkowe, gdybyście próbowali uwięzić siły ratownicze?”
Donovan studiował te obrazy okiem kogoś, kto przez dziesięciolecia myślał jak dowódca wroga.
„Wysokie pozycje tu i tu” – powiedział, wskazując palcem pozycje. „Dobre pola ostrzału pokrywające najkrótsze drogi podejścia. Jeśli mają broń przeciwlotniczą, będą rozmieszczeni tak, by złapać śmigłowce w amfibii, gdy będą lecieć nisko, by zabrać rozbitków”.
„W takim razie nie schodzimy nisko” – zdecydowała Diana. „Utrzymujemy wysokość, używamy szybkiej liny, żeby wysadzić na ziemię niewielką grupę ochroniarzy i podejmujemy pełną ewakuację dopiero po zabezpieczeniu najbliższego obszaru i potwierdzeniu braku zasadzek”.
Był on bardziej ostrożny niż standardowy protokół CSAR, który kładł nacisk na szybkość ponad wszystko. Standardowy protokół zakładał jednak, że siły ratownicze nie zostały celowo wciągnięte w pułapkę zastawioną przez kogoś z wewnętrzną wiedzą o funkcjonowaniu Marynarki Wojennej.
W radiu słychać było trzeszczenie głosu pilota helikoptera.
„Operacje, tu Rescue One. Podnosimy się i kierujemy w stronę obszaru operacyjnego. Szacowany czas dotarcia do celu to siedemnaście minut”.
Siedemnaście minut.
Diana miała siedemnaście minut na sprawdzenie, czy te ślady ciepła pochodzą od żołnierzy SEAL Team Four, czy zasadzka jest w toku, czy już się rozpoczęła, oraz czy sprowadzenie śmigłowców uratuje życie, czy jedynie zwiększy liczbę ofiar narastającej katastrofy.
Potrzebowała więcej informacji.
Musiała zrozumieć, kto jest odpowiedzialny za te niepowodzenia i dlaczego.
Musiała to zrobić zanim kolejni marynarze zginą, służąc w strukturze dowodzenia, która została skompromitowana od wewnątrz.
„Doktorze Webb” – zawołała Diana – „potrzebuję natychmiast tej listy personelu wywiadowczego. Wszystkich, którzy mieli kontakt z danymi operacyjnymi misji SEAL Team Four – nazwiska, stanowiska, jak długo mieli dostęp do tajnych systemów”.
Webb już gromadził dane.
„Mam już dwanaście nazwisk, a kolejne będą wkrótce” – powiedział. „Kiedy śledziłem przebieg prac, zauważyłem, że ta operacja dotyczyła wielu osób z różnych działów”.
„Zawęż to” – rozkazała Diana. „Skup się na personelu, który miał dostęp do danych wywiadowczych dotyczących wszystkich sześciu nieudanych operacji, a nie tylko tej jednej. Ktokolwiek to robi, robi to od miesięcy. Pojawi się w procesie każdej skompromitowanej operacji”.
Podczas gdy Webb pracował, Diana czuła, że śledztwo i operacja ratunkowa zbliżają się do siebie.
Próbowała jednocześnie ratować marynarzy w bezpośrednim niebezpieczeństwie, jednocześnie ujawniając, kto naraził ich na niebezpieczeństwo. Złożoność była przytłaczająca, ale przerwanie nie wchodziło w grę.
Czas uległ dalszej kompresji.
Śmigłowce leciały w kierunku Somalii. Marynarze leżeli ranni, martwi lub ukrywali się na wrogim wybrzeżu. A gdzieś w tym dowództwie ktoś obserwował – czekał, czy ich najnowsza pułapka okaże się skuteczna, czy pułkownik Diana Burke ich znajdzie, zanim zdążą dokończyć to, co zaczęli.
Prawdziwa wojna dopiero się rozpoczęła.
…
Wnętrze śmigłowca pachniało płynem hydraulicznym i ostrym posmakiem nerwowego potu. Diana siedziała między dwoma żołnierzami Navy SEALs z sił szybkiego reagowania, z twarzami pomalowanymi w kamuflaż, z bronią sprawdzaną raz po raz z rytualną precyzją. Upierała się, żeby lecieć z ekipą ratunkową, mimo protestów majora Pierce’a. Czasami dowódcy musieli być w terenie, a nie nadzorować z bezpiecznych centrów operacyjnych.
Przez otwarte drzwi ukazało się somalijskie wybrzeże – ostre skały ustępowały miejsca rzadkiej roślinności, terenowi oferującemu osłonę obrońcom i śmierć atakującym. Niebo było surowe, błękitne, a popołudniowe słońce zamieniało wodę w oślepiającą taflę blasku.
Głos pilota zatrzeszczał w jej słuchawkach.
„Pułkowniku, zbliżamy się do celu. Obrazowanie termiczne pokazuje, że te sześć sygnatur cieplnych jest nadal nieruchomych. Nie widać żadnych nowych kontaktów, ale odbieramy emisje elektroniczne zgodne z komunikacją radiową. Ktoś tam na dole rozmawia z kimś innym”.
„Czy możesz wyizolować częstotliwość?” zapytała Diana. „Określić, czy to nasza drużyna, czy siły wroga?”
„Nie” – odpowiedział pilot. „Zaszyfrowane transmisje seryjne. Bardzo krótki czas trwania. Profesjonalna dyscyplina komunikacyjna”.


Yo Make również polubił
Dzisiaj jest najkrótszy dzień w historii ludzkości.
Moja synowa roześmiała się i obrzuciła mnie obraźliwym przezwiskiem w trakcie swojego ślubu, w obecności całej rodziny jej męża, aż mężczyzna w pierwszym rzędzie odwrócił się, spojrzał na mnie uważnie i zbladł. „Czekaj, czy to nie ty jesteś tą kobietą, która po cichu kupiła całą moją firmę?”
Wilgotne i miękkie ciasto (BEZ JAJEK!!)
Solone kanapki z nugatem orzechowym i ciasteczkami w polewie czekoladowej