Mój brat pomachał mi przed twarzą biletem ekonomicznym na lotnisku w Los Angeles – nie miał pojęcia, kto właściwie wsiada z nim do samolotu – Page 4 – Pzepisy
Reklama
Reklama
Reklama

Mój brat pomachał mi przed twarzą biletem ekonomicznym na lotnisku w Los Angeles – nie miał pojęcia, kto właściwie wsiada z nim do samolotu

Zatrzymaj się na chwilę i napisz poniżej „Widzę cię”. Stwórzmy mur wsparcia dla wszystkich, którzy po cichu walczą z problemami, o których ich rodziny nic nie wiedzą.

Polub ten film, jeśli uważasz, że szacunek trzeba sobie zasłużyć, a nie otrzymać automatycznie.

Odstawiłem szklankę. Burbon zaczął łagodzić ból.

Musiałam spać. Za kilka dni miałam lecieć z nimi na Hawaje. Musiałam z powrotem założyć maskę. Musiałam być tą niezdarną, biedną, „nieambitną” siostrą po raz ostatni.

Ale tym razem zabierałem ze sobą coś innego.

Spojrzałem na bezpieczny telefon leżący na stole. Na razie milczał.

„Kto mnie chroni?” – wyszeptałem do pustego pokoju.

Jedyną odpowiedzią był szum lodówki.

Zgasiłem światło, pozwalając, by ciemność pochłonęła pułkownika, pozostawiając w ciemnościach tylko jego córkę.

Część 2

Powietrze w Centrum Przechowywania Informacji Poufnych (SCIF) położonym głęboko w Pentagonie zawsze smakowało tak samo: tlen z odzysku, odrobina ozonu z przegrzewających się szaf serwerowych i gorzki posmak zwietrzałej kawy.

Nie spałem od siedemdziesięciu dwóch godzin. Miałem wrażenie, jakby oczy wypełnił mi piasek, a za skroniami na stałe zadomowił się tępy, pulsujący ból.

„Pułkowniku Roach, na ekranach pojawia się problem” – powiedział młody porucznik, a jego głos był napięty. „Sygnatura złośliwego oprogramowania pasuje do grupy blackout. Nie tylko pingują zapory sieciowe. Są w systemach sterowania hawajską siecią energetyczną”.

Wpatrywałem się w ogromną ścianę monitorów. Mapy Wysp Hawajskich rozświetlały się złowieszczymi odcieniami czerwieni i bursztynu.

„Jaki jest stan zabezpieczeń?” – zapytałem spokojnym głosem, nie zdradzającym żadnego uczucia wyczerpania, które ściskało mnie za kości.

„Skompromitowane” – odpowiedział porucznik. „Jeśli wykonają kod, cała wyspa Oahu zostanie spalona. Szpitale, kontrola ruchu lotniczego, bazy wojskowe – wszystko. Grozi nam całkowite załamanie infrastruktury w ciągu czterdziestu ośmiu godzin”.

Wziąłem łyk letniej, czarnej kawy.

„Odizoluj zainfekowane węzły. Połącz się z NSA. Chcę namierzyć ten sygnał i chcę to mieć na wczoraj”.

„Tak, proszę pani.”

W pomieszczeniu panował kontrolowany chaos. Analitycy wykrzykiwali współrzędne. Klawiatury terkotały jak z karabinu maszynowego. Los ponad miliona Amerykanów wisiał na włosku.

Wtedy moja kieszeń zawibrowała.

To nie był mój bezpieczny telefon satelitarny. To był mój osobisty telefon jednorazowy – tani telefon z klapką, który trzymałem wyłącznie do komunikacji z rodziną. W tym pokoju noszenie ze sobą prywatnego urządzenia było poważnym wykroczeniem dla kogokolwiek innego. Dla mnie było to konieczne zło, by utrzymać się w ukryciu, autoryzowane przez samego dyrektora.

Zignorowałem to.

Urządzenie wibrowało raz po raz – długi, uporczywy dźwięk w okolicach biodra, głośniejszy niż dźwięki alarmów na monitorach.

„Pułkowniku?” Porucznik spojrzał na mnie, zdziwiony hałasem.

„Zignoruj ​​to” – warknąłem, wpisując polecenie w terminalu. „To tylko usterka”.

Wyciągnąłem telefon pod stół, zasłaniając ekran. Spodziewałem się, że zobaczę powiadomienie ze szpitala – może tata miał problemy z sercem, może mama upadła.

To była wiadomość tekstowa od Blanki, mojej bratowej.

Hej, Ra. Szybkie przypomnienie o pakowaniu. Koniecznie weź ze sobą krem ​​z filtrem. Ja pakuję La Mer i Supergoop. Mam bardzo wrażliwą skórę, więc nie mogę się podzielić. Po prostu kup Banana Boat albo inną podstawową markę, której używasz w Walmarcie. Dzięki! Buziaki.

Wpatrywałem się w ekran, a mój mózg z trudem próbował przetworzyć ten kompletny brak jedności.

Organizowałem operację antycyberwojny, aby zapobiec pogrążeniu się Hawajczyków w chaosie. Autoryzowałem wdrożenie cyfrowych środków zaradczych, których koszt przekroczyłby koszty całej firmy Garretta.

A moja szwagierka martwiła się, że „pożyczę” jej krem ​​do twarzy.

Nie odpowiedziałem. Nie mogłem. Gdybym napisał to, co myślę, nie byłoby to miłe.

„Proszę pani” – zawołał inny analityk. „Mamy fizyczny podpis. Namierzyliśmy źródło sygnału. Nie pochodzi z zagranicy. Jest lokalny. Sygnał pochodzi z łącza stacjonarnego w ośrodku w Waikiki”.

„Są na ziemi?” – zapytałem, a krew w żyłach zrobiła mi się zimna.

„Jeśli są lokalni, to nie jest to zwykłe hakowanie. To sabotaż. Potrzebujemy ludzi na miejscu, żeby fizycznie zabezpieczyć serwerownię. Możemy wysłać zespół Delta z Fort Bragg w dwie godziny” – zasugerował porucznik.

„Zrób to” – rozkazałem. „Przygotuj papiery do mojego podpisu”.

Tym razem zadzwonił telefon w mojej kieszeni. Nie SMS. To był telefon.

Garrett.

Spojrzałem na zegar na stacji operacyjnej. Sytuacja była krytyczna, ale jeśli nie odbierałem, Garrett dzwonił do mamy. Mama wpadała w panikę i dzwoniła na policję, żeby sprawdzić stan mojego mieszkania, co prowadziło do incydentu z udziałem ochrony federalnej, która monitorowała mój budynek.

„Potrzebuję dwóch minut” – powiedziałem do sali. „Kontynuujcie śledzenie. Nie przestawajcie”.

Wyszedłem na korytarz, a ciężkie stalowe drzwi odgrodziły mnie od hałasu wywołanego kryzysem.

Przyłożyłem telefon do ucha.

„To jest Rachel.”

„Wreszcie” – rozległ się głos Garretta, donośny i pewny siebie. W tle słychać było brzęk sztućców. Pewnie był na lunchu służbowym. „Próbowałem się z tobą skontaktować od rana. Zgłosiłeś się już na urlop?”

„Co?” Przetarłem oczy.

„Płatny urlop, Rachel. Na wyjazd na Hawaje. To w przyszłym tygodniu. Muszę wiedzieć, czy zarezerwowałaś sobie termin. Nie chcę, żebyś w ostatniej chwili zrezygnowała, bo twój kierownik chce, żebyś posortowała pocztę, czy cokolwiek innego robisz”.

„Pracuję nad tym, Garrett. W pracy jest mnóstwo pracy. Kończymy duży projekt.”

Garrett roześmiał się sucho i protekcjonalnie.

„Projekt? Co to jest, sezon podatkowy w DMV? Słuchaj, Ra, po prostu powiedz im, że masz pilną sprawę rodzinną. Albo po prostu odejdź. Szczerze mówiąc, nie budujesz rakiet. Płacę za całą podróż. Przynajmniej możesz pomóc mamie i tacie z bagażami. Są starsi. Nie powinni taszczyć walizek po lotnisku.”

Zacisnęłam dłoń na telefonie.

„Proszę o urlop, Garrett. Mój szef jest surowy.”

„Surowo?” – prychnął. „To robota rządowa, Rachel. Prawie nie da się wylecieć. Tylko nabierz odwagi i powiedz im, że odchodzisz. Mam za ciebie negocjować? Chcesz, żebym zadzwonił do twojego przełożonego i wyjaśnił, że mój czas jest wart pięć tysięcy dolarów za godzinę i marnuję go na tę rozmowę?”

„Nie” – powiedziałem szybko. Myśl o Garretcie dzwoniącym do generała Millera i próbującym z nim rozmawiać z góry była w przerażający sposób niemal zabawna. „Nie, nie rób tego. Ja się tym zajmę”.

„Dobrze. I hej, Blanca mówi, że przeczytałaś jej tekst o kremie z filtrem. Mówi poważnie, Rachel. Nie bądź naciągaczką. Zatrzymujemy się w Four Seasons, ale pamiętaj, że do twojego hostelu jest kawałek drogi, więc spakuj wygodne buty.”

„Rozumiem” – powiedziałem beznamiętnie. „Zwykły krem ​​z filtrem, buty do chodzenia. Rozumiem”.

„Dobra, mam spotkanie z inwestorami. Postaraj się tego nie zepsuć”.

Linia się urwała.

Stałem przez chwilę w sterylnym korytarzu, wsłuchując się w szum systemu wentylacyjnego.

W jednym uchu byłem „pasożytem”, nieudacznikiem, tragarzem moich starzejących się rodziców.

W drugim uchu, za tymi stalowymi drzwiami, byłem jedyną przeszkodą między porządkiem a chaosem.

Wróciłem do pokoju sytuacyjnego.

Porucznik podał mi tablet.

„Rozkaz rozmieszczenia gotowy, pułkowniku. Zespół Delta Six jest w gotowości, ale potrzebujemy dowódcy polowego, który skoordynowałby fizyczne naruszenie z reakcją cybernetyczną. Kogoś, kto zna teren i technologię”.

Spojrzałem na mapę Oahu na dużym ekranie. Miejscem docelowym była farma serwerów zamaskowana jako szopa techniczna, niecałe osiem kilometrów od ośrodka Four Seasons, gdzie moi rodzice mieli świętować rocznicę ślubu.

Wygląda na to, że los miał w sobie nutę ironii.

Wziąłem rysik i podpisałem się na klawiaturze cyfrowej.

Rachel L. Roach, pułkownik, USASOC.

„Pójdę” powiedziałem.

Porucznik mrugnął.

„Proszę pani, chce pani poprowadzić zespół terenowy? Nie śpi pani od trzech dni”.

„To idealna przykrywka” – powiedziałem, a mój głos stwardniał. „Mam zarezerwowany rodzinny wyjazd na Hawaje w przyszłym tygodniu. Mogę przyspieszyć wylot. Wjadę na wyspę jako cywilny turysta. Żadnych wojskowych listów przewozowych. Żadnych sygnałów ostrzegawczych, które hakerzy mogliby wyczuć. Będę koordynował pracę zespołu z ziemi, póki tam będę”.

„Rozumiem, pułkowniku.”

Przejrzałem plan lotu, który Garrett wysłał mi wcześniej mailem.

Klasa ekonomiczna. Środkowe miejsce.

„Połącz mnie bezpieczną linią z generałem Millerem” – rozkazałem, chwytając za słuchawkę. „Powiedz mu, że podejmuję się misji i że będę musiał połączyć urlop z czynną służbą”.

Po raz ostatni spojrzałem na swój telefon komórkowy.

Nie martw się, Garrett, pomyślałem. Będę tam. Poniosę torby. Kupię podstawowy krem ​​z filtrem.

Ale kiedy zgasną światła i zacznie się prawdziwa praca, będziesz żałować, że nie poświęciłeś trochę więcej uwagi siostrze, która „podbija twoje formularze”.

Pierścień E Pentagonu różni się od reszty budynku. Korytarze są szersze. Podłogi wypolerowane na lustrzany połysk, a w powietrzu unosi się delikatny zapach pasty do mebli i historii.

To tu mieszka władza. To tu zapadają decyzje, które mogą zmienić granice lub obalić reżimy.

Szłam korytarzem, moje buty rytmicznie stukały o kafelki. Mój mundurek był wyprasowany, włosy spięte w ciasny kok, ale w głębi duszy czułam, że się rozpadam.

Ciężar zbliżającego się cyberataku na Hawaje był wystarczająco ciężki. Ciężar kłamstw, które miałem zamiar powiedzieć rodzinie, wydawał się jeszcze cięższy.

Zatrzymałem się przed mahoniowymi drzwiami, na których wisiała mosiężna tabliczka.

GENERAŁ MAJOR MIKE „IRON” MILLER.

Zapukałem dwa razy.

„Wejdź.” Z wnętrza dobiegł chropawy głos.

Wszedłem i stanąłem na baczność.

„Pułkownik Roach melduje się zgodnie z rozkazem, proszę pana.”

Generał dywizji Miller siedział za biurkiem, które wyglądało, jakby zostało wyrzeźbione z jednego pnia sekwoi. Miał ponad sześćdziesiąt lat, krótko ostrzyżonego jeża, bardziej przypominającego sól niż pieprz, i oczy, które mogły przeciąć stalową blachę. Palił cygaro – surowo zabraniając tego regulaminu – ale nikt nie mówił Żelaznemu Millerowi, co ma robić.

Spojrzał w górę, a jego twarz natychmiast złagodniała.

„Spokojnie, Rachel. Usiądź. Wyglądasz, jakbyś przeszła wojnę.”

„Dziękuję, proszę pana” – powiedziałem, zatapiając się w skórzanym fotelu naprzeciwko niego. „Minęły długie siedemdziesiąt dwie godziny”.

„Widziałem odprawę na Hawajach” – powiedział Miller, przesuwając po biurku grubą teczkę. „Paskudna sprawa. Jeśli grupa blackoutu trafi w te transformatory, stracimy oczy i uszy Dowództwa Pacyfiku na kilka dni. Twój plan osadzenia się na wyspie pod cywilną osłoną jest solidny. Ryzykowny, ale solidny”.

Otworzył teczkę, przeglądając logistykę. Skinął głową w stronę listy sprzętu, zapotrzebowania na broń i protokołu komunikacyjnego.

Potem jego palec się zatrzymał.

„Pułkowniku” – powiedział, a jego głos opadł o oktawę – „co to jest?”

Odwrócił teczkę. Wskazywał na wydruk biletu lotniczego.

United Airlines. Klasa ekonomiczna. Miejsce 34B.

„To mój środek transportu, proszę pana” – powiedziałem, starając się zachować neutralny ton. „Podróżuję z rodziną. To część przykrywki. Myślą, że pracuję na niskim stanowisku administracyjnym. Myślą, że nie stać mnie na nic lepszego”.

Miller spojrzał na mnie ponad oprawką okularów do czytania.

„Jesteś dowódcą amerykańskiej jednostki specjalnej ds. cyberataków. Kierujesz misją bezpieczeństwa narodowego o najwyższym priorytecie. I lecisz klasą ekonomiczną na środkowym siedzeniu?”

Poruszyłem się niespokojnie.

„Mój brat Garrett zarezerwował bilety. Nalegał. Jeśli zarezerwuję sobie podróż sam albo polecę transportem wojskowym, to mnie zdemaskują”.

Miller powoli zamknął teczkę.

Zaciągnął się głęboko cygarem, a dym unosił się wokół jego głowy.

„Rachel, jak długo dla mnie pracujesz?”

„Dwanaście lat, proszę pana. Odkąd zostałem kapitanem.”

„A przez te dwanaście lat widziałem, jak znosisz odłamki jak na nowicjusza. Widziałem, jak bez mrugnięcia okiem negocjujesz z watażkami. Widziałem, jak budujesz tę jednostkę od podstaw”. Pochylił się do przodu, wpatrując się we mnie. „Więc powiedz mi, dlaczego twoja rodzina traktuje cię jak sługę?”

Spojrzałem na swoje dłonie.

„Oni nie wiedzą, proszę pana. Nie mogą wiedzieć. Właśnie na tym polega cała moja przykrywka”.

„Jest różnica między zapewnieniem bezpieczeństwa operacyjnego a pozwoleniem na złe traktowanie” – powiedział ostro Miller. „Słyszałem wiadomości głosowe, które dostajesz. Widziałem, jak opuszczałaś urlop świąteczny, bo nie chciałaś wracać do domu i narażać się na śmieszność. Jesteś wojowniczką, Rachel. Zyskujesz szacunek czterogwiazdkowych generałów. Dlaczego pozwalasz, żeby ci cywile traktowali cię z góry?”

„Bo to moja rodzina” – wyszeptałam. „A może dlatego, że jakaś część mnie wciąż im wierzy. Może jestem po prostu niezdarną młodszą siostrą”.

Miller uderzył ręką w biurko.

Ten dźwięk sprawił, że podskoczyłem.

Wstał i podszedł do okna, patrząc na rzekę Potomak.

„Jesteś jednym z najlepszych oficerów, jakich kiedykolwiek wyszkoliłem” – powiedział cicho. „I nie pozwolę, żeby Armia Stanów Zjednoczonych stała z boku, gdy traktuje się cię, jakbyś nic nie znaczył”.

Sięgnął po czerwony telefon leżący na biurku — był to bezpośredni numer do Dowództwa Mobilności Powietrznej.

„Tu generał Miller” – warknął do słuchawki. „Potrzebuję ptaszka. Natychmiastowy transport do bazy sił powietrznych Hickam na Hawajach. Kod priorytetowy”.

Zatrzymał się i zaczął nasłuchiwać.

zobacz więcej na następnej stronie Reklama
Reklama

Yo Make również polubił

SZARLOTKA Z KARMELIZOWANYMI

Przygotowanie nadzienia jabłkowego: Obierz jabłka i pokrój w większą kostkę. Na patelni roztop masło, wsyp cukier i wymieszaj. Doprowadź do ...

Jedes Mal perfekt fluffige Pfannkuchen!

Schritt 2: Mischen Sie die feuchten Zutaten In einer separaten mittelgroßen Schüssel verquirlen: Die Milch Das Ei Die geschmolzene Butter Vanilleextrakt (falls verwendet) Achten ...

Składnik, który natychmiast usuwa przypalenia z garnków i patelni

Wskazówki Oto 4 dodatkowe wskazówki, które pomogą Ci poprawić rezultaty usuwania przypaleń z garnków i patelni: 1. Użyj sody oczyszczonej ...

Leave a Comment