Moja teściowa nie wiedziała, czym się zajmuję. Wylała na mnie miskę zupy, mówiąc: „Jesteś do niczego, jesteś do niczego, WYNOCHAJ SIĘ, póki jestem jeszcze miła”. Ale następnego dnia wiadomość ich obezwładniła… – Page 7 – Pzepisy
Reklama
Reklama
Reklama

Moja teściowa nie wiedziała, czym się zajmuję. Wylała na mnie miskę zupy, mówiąc: „Jesteś do niczego, jesteś do niczego, WYNOCHAJ SIĘ, póki jestem jeszcze miła”. Ale następnego dnia wiadomość ich obezwładniła…

Milczałem, ale po tej rozmowie zacząłem uważniej śledzić jego ruchy w systemie informatycznym firmy. Tydzień później moje podejrzenia się potwierdziły: Andriej kopiował poufne dokumenty i przesyłał je na dysk zewnętrzny. Oferty handlowe, bazy danych klientów, sprawozdania finansowe. Byłem oszołomiony. To nie było zwykłe naruszenie umowy, ale prawdziwa zdrada. Teraz przyczyny wycieków i problemów z klientami stały się jasne. Andriej przekazywał informacje konkurencji prawdopodobnie od miesięcy.

Chciałam go natychmiast zwolnić, ale powstrzymałam się. Chciałam zebrać więcej dowodów, zrozumieć skalę przecieku. Poza tym oskarżenie męża o szpiegostwo przemysłowe oznaczałoby ujawnienie mojej prawdziwej tożsamości. Jednocześnie dowiedziałam się czegoś o jego matce. Anonimowe źródło doniosło, że Ludmiła Nikołajewna nadużywała swojego stanowiska dla osobistych korzyści: przyjmowała łapówki od kandydatów do pracy, aby zapewnić sobie zatrudnienie w firmie, wymuszała pieniądze od pracowników za przymykanie oczu na naruszenia i szantażowała tych, którzy nie zgadzali się z jej metodami. Wszczęłam dodatkowe dochodzenie w dziale kadr. Wyniki potwierdziły te informacje: system przekupstwa i szantażu działał od kilku lat. Co więcej, Ludmiła Nikołajewna tuszowała oszustwa finansowe swojego syna – przypisywał sobie zasługi za transakcje innych osób, zawyżał wyniki i ukrywał porażki.

Wściekłam się. Przez lata ci dwaj okradali firmę, którą z ojcem tak ciężko budowaliśmy. A przez cały ten czas mieszkałam z mężczyzną, który nie tylko oszukał mnie osobiście, ale i zdradził zawodowo. Przygotowałam wszystkie papiery, żeby ich zwolnić, ale wahałam się, czy je podpisać – chciałam dać Andriejowi ostatnią szansę. Może został zwerbowany przez konkurencję poprzez szantaż. Może matka wywierała na niego presję. Szukałam wymówek, chwytałam się brzytwy.

Tymczasem atmosfera w domu stawała się coraz bardziej napięta. Andriej był zimny i zdystansowany, często zostawał po godzinach na „spotkaniach biznesowych”, wracając przesiąknięty alkoholem i damskimi perfumami. Kiedy zadawałam mu pytania, odburkiwał: „Nie możesz po prostu siedzieć w domu jak niektórzy”. Niedzielne obiady u teściowej stały się cotygodniową męką, podczas której byłam otwarcie upokarzana, a mój mąż nawet nie próbował interweniować.

A teraz ten ostatni epizod z barszczem całkowicie zburzył moje złudzenia. Siedząc w samochodzie przed domem, podjąłem decyzję: jutro wszystko się zmieni. Nie będę już ukrywał, kim jestem. Nie będę tolerował braku szacunku i zdrady. Nie będę żył w kłamstwie.

Andriej nie wrócił do domu. Dzwonił kilka razy, ale nie odbierałam. Rano wysłał wiadomość: „Nocowałeś u znajomego. Mam nadzieję, że się uspokoiłeś i jesteś gotowy porozmawiać o wczorajszym dniu jak dorośli. Mama była trochę pochopna, ale ogólnie rzecz biorąc, miała rację. Musisz przemyśleć swoje podejście do pracy i rodziny”. Nawet nie odpowiedziałam.

Ubrałam się i włożyłam swój najlepszy garnitur – nie ten, który zazwyczaj nosiłam w domu, ale ten z mojej służbowej garderoby. Starannie uczesałam się i nałożyłam lekki makijaż. Spojrzałam na siebie w lustrze: dyrektorka dużej firmy, gotowa na wielki dzień.

Przybyłem do biura o ósmej rano, choć zazwyczaj pojawiałem się później. Wiktor Daniłowicz czekał już w recepcji. „Wszystko gotowe, Alino Igoriewna” – powiedział, podając mi teczkę z dokumentami. „Zaprosiłem ich na dziewiątą, zgodnie z twoją prośbą”. „Dziękuję, Wiktorze Daniłowiczu” – skinąłem głową z wdzięcznością. „Kto jeszcze będzie obecny?” „Szef ochrony, prawnik i ja, jeśli nie masz nic przeciwko”. „Nie mam nic przeciwko” – uśmiechnąłem się blado. „Proszę zaczekać, przejrzę jeszcze raz materiały”.

Odszedł, a ja zostałem z teczką zawierającą wszystkie dowody działalności Andrieja i jego matki. Zrzuty ekranu, logi, zeznania świadków, wyniki wewnętrznych śledztw. Kompletny zestaw warunków wymaganych do natychmiastowego zwolnienia i ewentualnego wszczęcia postępowania karnego.

Dokładnie o dziewiątej w recepcji rozległy się znajome głosy. Ludmiła Nikołajewna przemówiła głośno i natarczywie: „Sam Gromow nas wezwał! W końcu zobaczę się z tym tajemniczym dyrektorem. Andriuszo, trzymaj się, czuję, że mówimy o twoim awansie”. Wziąłem głęboki oddech i nacisnąłem przycisk interkomu: „Proszę, wpuść mnie”.

Drzwi się otworzyły i weszli: Ludmiła Nikołajewna z przodu, uśmiechając się pewnie, Andriej za nią, nieco zdenerwowany, ale z miną kogoś, kto oczekuje dobrych wieści. Za nimi podążał Wiktor Daniłowicz, szef ochrony Igor Pietrowicz i prawniczka firmy Nina Aleksandrowna. Siedziałam przy dużym biurku dyrektora, idealnie wyprostowana, z obojętnym wyrazem twarzy.

Przez sekundę czy dwie patrzyli na mnie bez wyrazu. Potem w oczach mojej teściowej błysnęło rozpoznanie, zmieszane z konsternacją. „Alina?” zmarszczyła brwi. „Co ty tu robisz? Gdzie jest Gromow?” Andriej spojrzał na mnie, na Wiktora Daniłowicza i z powrotem, wyraźnie zdezorientowany.

„Proszę usiąść” – powiedziałem, wskazując na krzesła przed stołem. „Mamy poważną rozmowę”. „Przyszliśmy spotkać się z dyrektorem firmy” – zaczęła Ludmiła Nikołajewna, nie ruszając się z miejsca. „Jeśli jakimś cudem wślizgnęłaś się tu, żeby zrobić awanturę…” „Jestem dyrektorem firmy” – przerwałem spokojnie. „Alina Igoriewna Sołowjowa, prezes Grand Invest przez ostatnie osiem miesięcy. Wcześniej była dyrektorem finansowym. A Wiktor Daniłowicz jest moim zastępcą i oficjalną twarzą firmy w zakresie komunikacji zewnętrznej…”

W biurze zapadła ogłuszająca cisza. Ludmiła Nikołajewna zamarła z otwartymi ustami. Andriej zbladł i chwycił się oparcia krzesła. „To jakiś żart” – wykrztusiła w końcu moja teściowa. „Żart?” „Żadnego żartu” – powiedziałam, otwierając teczkę z dokumentami. „A teraz do rzeczy. Ludmiło Nikołajewna Sokołowa, zostajesz zwolniona ze stanowiska kierownika działu kadr za rażące naruszenia prawa pracy, korupcję i nadużycie władzy”. Położyłam przed nią nakaz zwolnienia.

Wpatrywała się w papier bez ruchu. „Andriej Wiktorowicz Sokołow” – zwróciłam się do męża. „Zostajesz zwolniony ze stanowiska Kierownika ds. Kluczowych Klientów za ujawnienie tajemnic handlowych, szpiegostwo przemysłowe i umyślne wyrządzenie szkody firmie”. Postawiłam przed nim drugie zamówienie. Zbladł jeszcze bardziej.

„Co więcej” – kontynuowałem – „materiały dotyczące waszych nielegalnych działań zostały przekazane organom ścigania. Biorąc pod uwagę skalę szkód, oboje jesteście ścigani karnie”. „Nie możecie” – zaczęła Ludmiła Nikołajewna, ale uniosłem rękę, powstrzymując ją. „Mogę. I robię to. Natychmiast przekażecie ochronę wszystkie rzeczy firmowe, dokumenty i przepustki” – skinąłem głową w stronę Igora Pietrowicza. „I opuścicie budynek w towarzystwie ochrony”.

„To… to jest oburzające! To jest oburzające!” – moja teściowa w końcu odzyskała głos. „Pracuję w tej firmie od piętnastu lat! Mam nieskazitelną reputację!”. „Mam tu” – stuknąłem palcem w teczkę – „zeznania dwudziestu trzech twoich kolegów na temat przekupstwa, szantażu i nadużyć. Czy chcesz, żebym ci je przeczytał?”.

Zamilkła, zaciskając usta w cienką linię. Andriej wciąż wyglądał na oszołomionego. „Alina” – powiedział w końcu ochryple – „ty… ty byłaś…”. „Tak” – odparłam, patrząc mu prosto w oczy. „Przez cały ten czas byłam dyrektorką firmy, dla której pracowałaś. Firmy, którą okradłaś i sprzedałaś jej sekrety konkurencji”.

„Mogę to wyjaśnić” – powiedział, robiąc krok w stronę stołu. „To nie tak, jak myślisz. Zostałem do tego zmuszony”. „Nie zawracaj sobie głowy” – pokręciłem głową. „Odtworzyliśmy całą chronologię twoich działań. Sam nawiązałeś kontakt z konkurencją, oferując im informacje w zamian za stanowisko w ich firmie. I robiłeś to miesiącami”.

„Alina, posłuchaj” – powiedział błagalnym tonem. „Jestem twoim mężem, możemy o tym porozmawiać w domu”. „Już nie”. Zdjęłam obrączkę i położyłam ją na stole. „Dziś rano złożyłam pozew o rozwód. Otrzymasz dokumenty w ciągu kilku dni. A teraz proszę opuścić biuro i postępować zgodnie z instrukcjami bezpieczeństwa”.

„Pożałujesz tego” – syknęła Ludmiła Nikołajewna, zrywając się na równe nogi. „Pozwę cię! Napiszę do wszystkich organów! To nie ujdzie ci na sucho!”. „Masz prawo” – wzruszyłem ramionami. „A teraz, proszę, odejdź. Igorze Pietrowiczu, proszę, pokaż mi drogę”.

Szef ochrony wystąpił naprzód: „Proszę za mną”. „Alina” – Andriej podjął ostatnią próbę – „nie możesz po prostu…”. „Mogę” – spojrzałam na niego zimno. „Moja teściowa nie wiedziała, czym się zajmuję. Wylała na mnie miskę barszczu, mówiąc: »Jesteś do niczego, jesteś nikim. Wynoś się stąd«. Ale następnego dnia teściowa i jej syn zostali zwolnieni z pracy. Poetyckie, nie sądzisz?”.

Spojrzał na mnie, jakby widział mnie po raz pierwszy. Może to była prawda – po raz pierwszy widział prawdziwego mnie, a nie uległą wersję, którą odgrywałam w domu. „Chodź, synu” – Ludmiła Nikołajewna pociągnęła go za rękaw. „Pożałuje tego. Wróci na kolanach, żeby błagać o wybaczenie”.

Wyszli w towarzystwie Igora Pietrowicza, a ja zostałem przy stole, patrząc w zamknięte drzwi. O dziwo, nie czułem ani triumfu, ani triumfu. ​​Tylko zmęczenie i pustkę.

„Wszystko w porządku, Alino Igoriewna?” – zapytał cicho Wiktor Daniłowicz. „Tak” – odpowiedziałem, prostując się. „Proszę ogłosić walne zebranie na jedenastą. Musimy przedstawić nowych szefów działów HR i sprzedaży”. „Już przygotowane” – skinął głową. „Coś jeszcze?” „Tak” – odpowiedziałem, patrząc na niego z wdzięcznością. „Dziękuję, Wiktor Daniłowicz. Za wszystko”.

Kiedy wyszedł, odchyliłam się na krześle i zamknęłam oczy. Osiem miesięcy podwójnego życia dobiegło końca. Teraz mogłam być sobą – bez masek, bez udawania. I było to jednocześnie przerażające i wyzwalające.

Spodziewałam się, że Andriej i jego matka znikną z mojego życia po moim odejściu. Naiwne, oczywiście. Zaledwie godzinę po tym, jak wyszli z biura, mój telefon dzwonił bez przerwy, dzwoniąc i wysyłając wiadomości. Andriej na zmianę groził i prosił: „Nie możesz mi tego zrobić. Proszę, porozmawiajmy, wszystko ci wyjaśnię. Pożałujesz tej decyzji. Kocham cię, Alino, daj mi szansę”. Ludmiła Nikołajewna nie zawracała sobie głowy prośbami – tylko groźbami i obelgami: „Zrobiłaś to ze złości! Ty mściwa suko! Mam wszędzie znajomości, zrujnuję ci karierę! Ty mała parweniuszko, myślisz, że ujdzie ci to na sucho?”

Nie odpowiedziałem. Zablokowałem ich numery i skupiłem się na pracy. Firma przechodziła gruntowną restrukturyzację. Powołałem nowych kierowników działów i zainicjowałem audyt wszystkich projektów nadzorowanych przez Andrieja i jego matkę. Wzmocniłem systemy bezpieczeństwa. Wieczorem stało się jasne, że szkody spowodowane ich działalnością były jeszcze większe, niż sobie wyobrażaliśmy. Oprócz sprzedaży poufnych informacji konkurencji, Andriej był zamieszany w proceder korupcyjny z dostawcami, a Ludmiła Nikołajewna nie tylko przyjmowała łapówki za zatrudnienie, ale także tworzyła „martwe dusze” – nieistniejących pracowników, których pensje defraudowała.

Wróciłem do domu późno, wyczerpany psychicznie i fizycznie. Otwierając drzwi, zobaczyłem walizki Andrieja w korytarzu. „Jak się tu dostałeś?” – zapytałem, widząc go w salonie. „Mam klucze” – powiedział, wstając z kanapy. „To też nadal moje mieszkanie”. „Nie, nie jest twoje” – odparłem, stojąc w drzwiach. „Kupiłem to mieszkanie, zanim się poznaliśmy, i jest zarejestrowane tylko na mnie. Jesteś tu gościem, i to niechcianym”.

zobacz więcej na następnej stronie Reklama
Reklama

Yo Make również polubił

Zainstalowałam ukrytą kamerę, ponieważ mój mąż nie „sfinalizował” naszego małżeństwa po trzech miesiącach. Przerażająca prawda, która wyszła na jaw, sparaliżowała mnie…

Wtedy pewna scena zatrzymała mnie w miejscu. Ricardo podszedł do szafy i wyciągnął moją niebieską jedwabną sukienkę. Tę samą, którą ...

Pralka, wrzuć 1 łyżkę stołową: oszczędzasz dużo prądu

pralka Przede wszystkim dobrze jest wiedzieć, że pralka zużywa dużo więcej prądu, gdy używa gorącej wody do prania. To urządzenie ...

To jest niesamowicie pyszne! Prawdziwy szykowny gruziński chaczapuri! Specjalny przepis!

Po wyrośnięciu ciasta zagnieć je i podziel na 4 równe części. Uformuj każdy kawałek ciasta w kulkę i odstaw na ...

Dowcip dnia: Mama i wujek David

Nagle zapadła cisza między mężczyzną a dziewczynką. Tak naprawdę w jego rodzinie nigdy nie było wujka Dawida. Nie znał w ...

Leave a Comment