Nazywam się Mara. Przez siedem lat moje życie było pasmem spokojnego, domowego szczęścia. Wyszłam za mąż za Jace’a, mężczyznę, którego dobroć wydawała się równie bezgraniczna, co jego ambicja. Pracował jako kierownik sprzedaży w firmie farmaceutycznej, co dawało mu mnóstwo zajęć, ale był mężem, który zawsze stawiał rodzinę na pierwszym miejscu. Nasza pięcioletnia córka, Nira, bystra i radosna dziewczynka o moich oczach i uśmiechu Jace’a, była naszym skarbem.
Teraz, w ósmym miesiącu ciąży, nosiłam w sobie synka. Nira była tak podekscytowana na myśl o braciszku, że co noc przyciskała policzek do mojego brzucha i szeptała mu sekrety. Kiedyś pracowałam jako pielęgniarka – wymagająca, ale satysfakcjonująca praca, ale po narodzinach Niry zostałam mamą na pełen etat. Nigdy nie żałowałam tego wyboru. Czas spędzony z kochającą rodziną był dla mnie najcenniejszy.
W weekendy Jace zawsze znajdował dla nas czas. Chodziliśmy na pikniki do parku, oglądaliśmy filmy i robiliśmy wszystko, co sprawiało Nirze radość. Nosił Nirę na ramionach podczas spacerów, a jego śmiech niósł się echem wśród drzew, i zawsze się mną opiekował. Był szczególnie delikatny, odkąd mój brzuch urósł w czasie tej ciąży, nie pozwalając mi nosić niczego cięższego niż torebka.
Jednak od około piątego miesiąca ciąży moje zdrowie zaczęło się pogarszać. Często miałam zawroty głowy i męczyły mnie uporczywe mdłości, które wykraczały poza typowe poranne mdłości. Czasami dokuczały mi okropne, wyniszczające bóle głowy, przez które widziałam plamy. Skonsultowałam się z moim ginekologiem, ale lekarz stwierdził, że nie ma żadnych szczególnych nieprawidłowości, tłumacząc to trudną ciążą. Jace pocieszał mnie, mówiąc, że nic na to nie poradzę. Obwiniałam siebie, myśląc, że to przez osłabienie organizmu.
Jace wspierał mnie przez to wszystko. Każdego ranka przygotowywał dla mnie serię suplementów – witaminy prenatalne, żelazo i kilka kapsułek ziołowych, które, jak mówił, pomagały na nudności. Podawał mi je z uśmiechem, mówiąc: „Weź to i poczuj się lepiej, Jen”. Częściej też gotował posiłki. Widząc go stojącego w kuchni i mówiącego: „Odpocznij. Ja się tym zajmę”, byłam naprawdę wdzięczna, że mam tak dobrego, oddanego męża.
Ale ostatnio coś mnie dręczyło. Mały, zimny węzeł niepokoju w dołku żołądka. Jace potajemnie dzwonił w środku nocy. Słyszałam, jak wychodzi z sypialni, ciche kliknięcie drzwi i cichy pomruk jego głosu dochodzący z salonu. Kiedy pytałam o to rano, zastanawiając się, czy to telefon służbowy, odpowiadał nonszalancko: „Tak, tylko klient z innej strefy czasowej”. Jego weekendowe wypady do biura również się nasiliły. Mówił, że idzie tylko odebrać dokumenty, ale czasami znikał na dwie godziny lub dłużej.


Yo Make również polubił
Jak sprawdzić, czy melon jest słodki, stosując tę technikę
Zwolnił sześć pokojówek z powodu swojej córki — aż do momentu, gdy siódma zrobiła coś, czego nikt się nie spodziewał…
Sok z cytryny jest kluczem do lśniąco czystych okien, ale większość używa go nieprawidłowo. Oto właściwy sposób jego użycia
Chrupiące Kartoffelbällchen – Idealne na Każdą Okazję