Mam na imię Amanda. Mam dziewiętnaście lat i jestem dziewczyną, która uczyła się dwa razy ciężej, żeby być choć w połowie tak widoczną. Mój brat Henry jest dwa lata starszy i wiecznie złoty – nowiutki samochód w wieku szesnastu lat, brawa za oddychanie; dostałam rower z wyprzedaży i przypomnienie o wdzięczności. Jedyną osobą, która kiedykolwiek sprawiła, że poczułam się zauważona, była babcia. Pamiętała o urodzinach, wsuwała mi kieszonkowe i obiecywała: „Kiedy pójdziesz na studia, będę ci pomagać co miesiąc”. Ta obietnica pozwoliła mi przetrwać ostatni rok. Studia przyszły, częściowe stypendium na uczelnię dwie godziny drogi stąd, pokój w akademiku pachnący świeżą farbą i czyjś popcorn z mikrofalówki. Czekałam na pierwszy transfer babci. Nic. Zadzwoniłam do mamy i usłyszałam tak głośny wykład, że zatrzęsło oknem w akademiku: „Jak samolubna potrafisz być? Babcia ma problemy finansowe! Znajdź pracę zamiast żebrać”. Więc tak zrobiłam – poranki w kawiarni, tanie jedzenie i tańsze buty, a wieczorem druga praca, pisząc treści do stron internetowych na laptopie, który bardziej skrzeczał niż mruczał. Były tygodnie, kiedy żywiłam się wczorajszymi niesprzedanymi muffinkami i dumą. Kiedy kawiarnia była zamknięta z powodu sanitariatów, omal nie zemdlałam na lekcji. Moja współlokatorka Sarah karmiła mnie, a kiedy zepsuł mi się laptop, pożyczyła od rodziców 500 dolarów na naprawę. Zapisywałam każdy cent w notesie, jakby to był fragment Pisma Świętego, obiecując, że jej oddam.

Podczas rodzinnej kolacji babcia spojrzała mi w oczy i zapytała: „Czy 1500 dolarów, które wysyłam wam co miesiąc, wystarczy?” — mój widelec uderzył w talerz, a każda rozmowa w domu ucichła w połowie zdania
zobacz więcej na następnej stronie
Reklama

Yo Make również polubił
Ta bakteria może powstrzymać Cię przed utratą wagi! Oto jak się jej pozbyć i stracić nawet połowę nadwagi! – Mind & Health
To otwiera oczy! Dzięki za cynk.
10 ostrzegawczych znaków, że Twoje nerki mogą być w niebezpieczeństwie
Nowość: Dowiedziałem się, że moi rodzice przekazali rodzinny sklep jubilerski mojej siostrze. Przestałem więc pracować 80 godzin tygodniowo za darmo. Tydzień później tata zadzwonił w panice: „Nasz największy klient odchodzi”. Spokojnie odpowiedziałem: „Niech spadkobiercy się tym zajmą”.