“Pan?”
„Słyszałeś. Wykonaj klauzulę śmierci. Zablokuj wszystkie kanały finansowania. Ogłoś natychmiast wypłatę.”
„Rozumiem, panie Halden. Zaczynam.”
Arlen zakończył rozmowę. Lekko poluzował krawat, wchodząc do windy. Lustrzane ściany odbijały mężczyznę, który nie był pokonany, lecz zdeterminowany.
Kiedy drzwi windy otworzyły się na holu, ludzie na górze wciąż gadali o „incydencie”.
„Widziałeś, jak ten facet się zmoczył?” – zaśmiał się mężczyzna przy barze. „Nie ujdzie ci to płazem, chyba że jesteś nikim”.
Arlen minął ich, przeszedł przez szklane drzwi i wynurzył się na nocne powietrze. Podbiegł parkingowy. Arlen uniósł rękę. „Idąc, można”.
Gdy przechodził przez podjazd, światła w sali balowej na górze nagle się zmieniły. Muzyka ucichła. Przez wysokie okna widział gorączkowy ruch ludzi.
Jego telefon zawibrował. Powiadomienie: Ogłoszenie dostarczone. Partnerzy powiadomieni.
Arlen nie obejrzał się. Wszedł w światło latarni, miasto szumiało wokół niego. Rozpoczęły się skutki.
W ciągu dziesięciu sekund atmosfera w sali balowej zmieniła się z celebracji w pogrzeb.
Muzyka urwała się w pół tonu. Ekrany, na których wyświetlano logo, zamigotały i zgasły.
Wysoki mężczyzna w szarym garniturze – dyrektor finansowy – przebiegł między stolikami, z telefonem przy uchu i twarzą odsączoną od krwi. Szepnął coś do prowadzącego na scenie. Prowadzący zbladł.
Corvin zauważył zamieszanie. Podszedł, zirytowany. „Co się dzieje? Czemu muzyka jest wyłączona?”
Prowadzący przełknął ślinę, a jego głos drżał. „Podpisywanie… jest zawieszone”.
„Zawieszony?” Corvin zaśmiał się nerwowo. „Za co? Nie zamraża się kontraktu wartego osiemset milionów dolarów w środku gali!”
„To nie jest po prostu zawieszone, proszę pana” – wyjąkał dyrektor finansowy, odkładając telefon. „To jest zakończone”.
Vanessa złapała Corvina za ramię, a jej postawa zadrżała. „Kto wydał ten rozkaz?”
„To przyszło z góry” – wyszeptał dyrektor finansowy. „Od głównego inwestora”.
„ Jestem na górze!” warknął Corvin.
„Nie dziś wieczorem, Corvinie.”
Po drugiej stronie sali telefony dyrektorów zaczęły się rozświetlać. Alarmy wyskakiwały niczym strzały z broni palnej.
„Finansowanie Halden Quantum wycofane.” „Gwałtowny spadek wartości akcji.” „Konta zamrożone.”
„Mój ekran jest czerwony” – krzyknął członek zarządu. „Inwestorzy się wycofują! Wszyscy!”
Wtedy młoda kobieta stojąca przy drzwiach zapukała do swojej przyjaciółki. „O mój Boże. Spójrz na to”.
Uniosła telefon. Filmik już był popularny. Corvin wylewa wino na Arlena. Rozprysk był wyraźny. Uśmiech Vanessy był bardzo wyraźny.
Podpis głosił: „Prezes upokarza człowieka, od którego żebrał o pieniądze. Halden Quantum jest skończone”.
Klip rozprzestrzenił się po sali niczym wirus. Goście wpatrywali się w ekrany, a potem w Corvina. Zdechnięte oddechy przerodziły się w ciężką, duszącą ciszę.
Członek zarządu rzucił się na Corvina, wciskając mu tablet w twarz. „Czy wiesz, kogo właśnie zaatakowałeś?”
„Nikogo nie uraziłem!” krzyknął Corvin, a pot perlił mu się na czole. „To był kelner!”
„To był Arlen Halden!” – krzyknął członek zarządu. „On jest właścicielem spółki partnerskiej! On jest właścicielem kapitału! On jest płynnością!”
Kolana Vanessy ugięły się pod nią. Chwyciła krzesło, żeby się utrzymać. „My… my oblaliśmy inwestora winem?”
„Wyszedł” – wyszeptał kelner obok, z poczuciem winy w głosie. „Wyszedł i zabrał pieniądze ze sobą”.
Corvin rozejrzał się po sali. Goście się cofali. Kamery, które miały uchwycić jego triumf, teraz dokumentowały jego upadek.
Poranek nastał bezlitośnie.
Nagłówki zalały wszystkie kanały informacyjne, jeszcze zanim wzeszło słońce. Wideo z rozlanym winem leciało w kółko w telewizji krajowej. Internet okazał się bezlitosny.
„Arogancja kosztuje 800 milionów dolarów”. „Plama wina, która zabiła firmę”.
Wartość Halden Quantum spadła tak szybko, że wykresy wyglądały jak przepaść. Członkowie zarządu złożyli rezygnacje mailowo. Partnerzy zniknęli.
O południu Haldenowie siedzieli w ruinach salonu. Vanessa miała rozmazany tusz do rzęs; nie spała. Corvin krążył w tę i z powrotem, z pogniecioną koszulą i rozczochranymi włosami.
„Musimy z nim porozmawiać” – wyszeptała Vanessa. „Jeśli tego nie zrobimy, stracimy dom, majątek… wszystko”.
Corvin zawahał się, jego duma została złamana. „Nie chce nas zobaczyć”.
„Musimy spróbować.”


Yo Make również polubił
Gotuj liście guawy, aby cieszyć się tymi niesamowitymi korzyściami zdrowotnymi
Goździki: naturalna superżywność dla Twojego zdrowia
Niezawodny Przepis na Usunięcie Kamienia z Toalety: Połączenie, Które Zdziwi Twoje Oczekiwania!
Ciasto śnieżne z twarogiem i budyniem waniliowym