Anya słyszała szum wody, szczotkowanie zębów, potem wyszedł, już w dżinsach i koszulce, włosy sterczały we wszystkie strony.
— Pachnie pysznie — rzucił na krzesło, sięgając po talerz.
— O, jajecznica. Brawo.
Anya usiadła naprzeciwko i nalała mu kawy.
Igor zajadał śniadanie dużymi porcjami, ona jadła twaróg powoli, popijając jogurtem.
— Słuchaj, te jogurty są drogie? — nagle zapytał Igor, kiwając na jej kubeczek.
— Normalnie. Czterdzieści rubli.
— Czterdzieści za kubek? — gwizdnął.
— Jeśli codziennie, wychodzi ponad tysiąc w miesiącu.
— No, nie kupuję ich codziennie — wzruszyła ramionami Anya. — Raz na dwa–trzy dni.
— I tak drogo. Mogłeś brać kefir, chyba tańszy.
— Igor, to moje jedzenie. Nie zmuszam cię do jedzenia jogurtów.
— Nie o to mi chodzi. Po prostu mówię, że można by było zaoszczędzić. Oszczędzamy przecież na mieszkanie.
Anya milczała. Tak, oszczędzali. Właściwie, to ona oszczędzała.
Igor zarabiał więcej — pracował w firmie IT jako programista, a ona była administratorką w małej klinice.
I dziwnym trafem, to jej pensja szła na jedzenie, czynsz, środki czystości i wszystkie drobne wydatki w gospodarstwie domowym.
Igor wpłacał swoją część czynszu i uważał, że jego obowiązki na tym się kończą.
— Dobra, muszę lecieć — dopił kawę i pocałował Anyę w głowę. — Wieczorem postaram się wrócić około siódmej.
Wyszedł, a mieszkanie natychmiast zrobiło się cichsze.
Anya posprzątała stół, umyła naczynia i przygotowała się do pracy.
Jej zmiana zaczynała się o dziewiątej.
Pierwszy miesiąc po ślubie żyli jak w bajce.
Igor wracał z pracy, wspólnie jedli kolację, oglądali seriale i omawiali plany.
Chcieli wiele — odkładać na wkład własny do kredytu hipotecznego, kupić normalne meble, wyjechać na wakacje.
Anya liczyła wszystko w głowie: jeśli odkładać co miesiąc, w rok mogli sięgnąć po kawalerkę w nowym budownictwie.
Ale od drugiego miesiąca coś zaczęło się zmieniać.
Najpierw Igor zaczął się spóźniać w pracy.
Raz, drugi, trzeci.
Potem powiedział, że koledzy zapraszają do baru i że wróci około dziesiątej.
Anya skinęła głową — oczywiście, nie ma problemu. Nie była tyranką.
Człowiek powinien mieć życie prywatne.
Ale „raz” stało się systemem.
Teraz Igor dwa–trzy razy w tygodniu chodził z kolegami do barów, wracał późno, czasem pod wpływem, padał na łóżko i natychmiast zasypiał.
W piątki lub soboty zawsze ogłaszał, że „chłopaki” idą na mecz, grill lub gdzieś indziej.
Anya zostawała w domu. Gotowała, sprzątała, prała, prasowała jego koszule.
W weekendy spotykała się z przyjaciółką w kawiarni na kilka godzin, ale starała się nie wydawać dużo.
Do skarbonki odkładała teraz mniej — reszta szła na bieżące wydatki.
Igor nie dokładał się do wspólnej skarbonki.


Yo Make również polubił
Sekret idealnego poranka: Jak zrobić najpyszniejsze, mięciutkie śniadaniowe pieczywo, które pokochają wszyscy!
Karmiłam piersią bliźniaki, gdy mąż stanął przede mną i powiedział chłodno: „Przygotuj się. Przeprowadzamy się do domu mojej mamy”. Zanim zdążyłam to przetworzyć, kontynuował, jakby to było zupełnie normalne: „Mój brat z rodziną wprowadzą się do twojego mieszkania. A ty… będziesz spać w komórce u mojej mamy”. Zamarłam, ręce trzęsły mi się ze złości. W tym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi. Mój mąż drgnął, jego twarz odpłynęła, a usta zadrżały, gdy zobaczył, kto przyjechał – moi dwaj bracia, prezesi…
Moja rodzina zostawiła mnie na oddziale intensywnej terapii, gdy byli na wakacjach w raju – kiedy wrócili i myśleli, że nic się nie zmieni, moja zemsta już się rozpoczęła
11 oznak, że jesz za dużo cukru