– A ja? – zapytałam cicho. – Gdzie ja wtedy będę?
Popatrzył na mnie zdziwiony, jakby to było oczywiste:
– No jak to gdzie? Z nami. Przecież to twoja rodzina.
Rodzina. Słowo, które zawsze kojarzyło mi się z ciepłem, nagle zabrzmiało jak zobowiązanie bez granic.
– Synku, to jest moje mieszkanie. Mój dom od czterdziestu lat. – Głos uwiązł mi w gardle. – Ja się boję wszystkiego zostawić. Boję się, że zostanę bez niczego, zauważasz?
Przewrócił oczami.
– Mamo, nikt cię nie zostawi. Nie dramatyzuj. To najlepsze rozwiązanie dla nas wszystkich.
“Dla nas wszystkich” – w jego ustach oznaczało “dla nich”.
Ja byłam dodatkiem.
Siedziałam tam, patrząc na jego twarz tak podobną do twarzy mojego zmarłego męża, i po raz pierwszy pomyślałam, że mój syn nie widzi we mnie matki. Widzi… zasób. Klucz do większego mieszkania.
I to bolało najbardziej. Trzeciego dnia syn przyszedł wieczorem, już bez żony, jakby chciał ze mną porozmawiać po cichu, bez świadków. Usiadł w fotelu naprzeciwko mnie, nerwowo splatając dłonie. Przez chwilę milczał, jakby szukał słów, które mnie przekonają, ale nie zranią.
– Mamo, ja… wiem, że to dla ciebie trudne – zaczął miękko. – Ale ja naprawdę nie widzę innego wyjścia. Mamy dziecko. Już nie chodzi tylko o nas dwoje. Chcę mu dać normalny dom.
Normalny dom. To słowo zabolało. Czy moja kawalerka, w której wychowałam jego, była nienormalna? Czy nasze życie tutaj było wstydem, który teraz chce przykryć nowymi meblami i dodatkowymi metrami?
– A jeśli stracisz pracę? – zapytałam cicho. – Jeśli wpadniecie w długi? Co wtedy? Gdzie ja pójdę, gdy okaże się, że nie macie z czego spłacić rat?
Przełknął ślinę. Nie potrafił odpowiedzieć.


Yo Make również polubił
Ekspresowy sposób na rozmrożenie zamrażarki bez wysiłku – krok po kroku
Sernik królewski
Czy mogę jeść pomarańcze, które mają w środku coś czarnego?
Odkryj Ten Przepis na Sałatkę, Która Zaskoczy Twoje Podniebienie!