Przez lata wracałam do domu zmęczona, tylko po to, by zobaczyć kolejne córki. Ale w końcu urodził się syn – choć z każdym spojrzeniem na niego czułam, że zupełnie mnie nie przypomina. Kiedy opuszczałam rodzinę dla ukochanego, dotarła do mnie niespodziewana wiadomość od najstarszej córki, która przyprawiła mnie o dreszcze… Zaufałam za późno.
Sytuacja wydawała się niezmienna: zawsze tylko córki, jedna po drugiej. Jako pierwszy syn w rodzinie z pokoleniem mężczyzn – mój ojciec miał czterech braci – uznałem to za bolesne upokorzenie. We wsi ludzie szeptali:
„Ten ród musi być przeklęty, bo nie wydał na świat żadnego syna, który mógłby kontynuować dziedzictwo”.
Moja żona znosiła ból w milczeniu. Pomimo ostrzeżeń lekarzy o jej kruchym zdrowiu, zaciskała zęby podczas czwartej ciąży. Kiedy usłyszałem, że to chłopiec, łzy radości popłynęły mi po twarzy.
Ale im starszy był nasz syn, tym bardziej coś wydawało mi się nie tak. Jego skóra była niezwykle blada, oczy zwężone, a czoło lekko wypukłe – nic, czego bym w sobie nie rozpoznała. Ja natomiast mam ciemną cerę, głębokie oczy i wyraziste rysy.
Wątpliwości te dręczyły mnie głęboko.
Pewnego dnia, gnany wewnętrzną rozpaczą, zapytałem moją żonę:
„Jesteś pewien, że to naprawdę mój syn?”


Yo Make również polubił
47-letnia kobieta z rakiem w czwartym stadium ostrzega przed subtelnymi objawami, których nie zauważyła
Roladki z ciasta francuskiego z szynką i serem
Kiedy mała dziewczynka w żółtej sukience wchodzi sama do siedziby międzynarodowej korporacji i oznajmia
Różne zastosowania małego otworu w obcinaczu do paznokci