Zostawiłam męża z dziećmi, kiedy wyjechałam na tygodniowy wyjazd, myśląc, że to nic wielkiego. Ale kiedy wróciłam do domu, zastałam synów śpiących na zimnej, brudnej podłodze w korytarzu.
Serce mi zamarło. Coś było nie tak. Czy wybuchł pożar? Powódź? Nie, mąż by mi powiedział.
Zgasiłam światło i ostrożnie przeszłam nad synami, kierując się w głąb domu.
Otworzyłam drzwi do naszej sypialni — pusto. Męża nie było o północy? Dziwne.
Poszłam sprawdzić pokój chłopców, przygotowując się na najgorsze.
Tylko dla zobrazowania. (Pexels)
Podeszłam i usłyszałam stłumione dźwięki. Cicho, nie zapalając światła, uchyliłam drzwi, żeby zobaczyć, co się dzieje. Głośno jęknęłam, gdy w przyćmionym świetle zobaczyłam Marka ze słuchawkami na uszach, z kontrolerem w dłoni, otoczonego pustymi puszkami po napojach energetycznych i opakowaniami po przekąskach. Ale to nie było najgorsze.
Pokój przeobraził się w istny raj dla graczy. Jedną ścianę zajmował ogromny telewizor, wszędzie wisiały diody LED, a to monstrum w kącie to chyba minilodówka.
Byłam w szoku. Mark nawet mnie jeszcze nie zauważył, zbyt pochłonięty grą, w którą grał.
Tylko dla zobrazowania. (Pexels)
Zerwałam mu słuchawki z głowy. „Mark! Co się, do cholery, dzieje?”
Mrugnął do mnie: „O, hej, kochanie. Wcześnie wróciłaś”.
„Wcześnie? Jest północ! Czemu nasze dzieci śpią na podłodze?”
Sięgnął po kontroler. „Och, wszystko w porządku. Chłopcy byli zadowoleni, śpiąc na dworze. Myśleli, że to przygoda”.
Wyrwałam mu kontroler. „Przygoda? Oni nie biwakują, Mark! Śpią na naszej brudnej podłodze w korytarzu!”
„Daj spokój, nie psuj im humoru” – powiedział, próbując odzyskać kontroler. „Wszystko jest pod kontrolą. Karmiłem ich i tak dalej”.
„Karmiłem ich? Masz na myśli pudełka po pizzy i lody w salonie?” Czułam, jak ciśnienie rośnie mi z każdym słowem. „A co z kąpielami? Albo, nie wiem, ich prawdziwymi łóżkami?”
Mark przewrócił oczami. „Wszystko w porządku, Sarah. Rozluźnij się trochę”.


Yo Make również polubił
„Żujesz goździki i pożegnaj cukrzycę! Tak działa ten naturalny sekret
Mama napisała mi SMS-a: „Nie będziemy świętować urodzin twojego syna, próbujemy oszczędzać”. Odpowiedziałem: „Rozumiem”. Następnego dnia zobaczyłem ich transmisję na żywo: wielka impreza, wszędzie prezenty… dla dzieci mojej siostry. Syn wyszeptał: „Wygląda na to, że znowu o mnie zapomnieli”. Po prostu zablokowałem płatność. O 9 rano tata był u mnie w progu i krzyczał… jakbym był mu winien życie.
Jej syn wyrzucił ją z domu… ale ona i tak ukryła 1,5 miliona dolarów.
Rozglądałem się po gabinecie generała, gdy zauważyłem na jego biurku zdjęcie młodej dziewczyny. Zamarłem.