— Z mojej pensji nie dostaniesz ani rubla! Jasne! I nie twoja sprawa, na co wydaję pieniądze, które zarabiam! — synowa postawiła teściową na swoim miejscu – Page 2 – Pzepisy
Reklama
Reklama
Reklama

— Z mojej pensji nie dostaniesz ani rubla! Jasne! I nie twoja sprawa, na co wydaję pieniądze, które zarabiam! — synowa postawiła teściową na swoim miejscu

— To powiedz mi, skąd weźmiemy te pieniądze?

Andriej usiadł na brzegu łóżka i opuścił głowę.

— Pojutrze dostanę zaliczkę. Ty za tydzień dostaniesz pensję. Jakoś…

— Jakoś, — powtórzyła Lena gorzko. — Żyjemy już od sześciu miesięcy w trybie „jakoś”.

Odrzucamy sobie wszystko. Nie kupuję nowych ubrań od dwóch lat. Nie byliśmy na wakacjach od trzech lat.

Jeździsz samochodem, który ma dwanaście lat, i co miesiąc coś się w nim psuje. A twoja matka…

— Lena, nie zaczynaj.

— A ja nawet nie skończyłam! — głos żony się załamał. — Twoja matka dostaje emeryturę dwadzieścia dwa tysiące.

Opłaty za mieszkanie ma osiem tysięcy. Na co idzie reszta czternaście tysięcy, Andriej?

Dlaczego nie może odłożyć na nagłe wypadki?

— Ma leki, jedzenie…

— Wszyscy emeryci mają leki i jedzenie! Ale z jakiegoś powodu inni sobie radzą!

Pokłócili się wtedy, jak wiele razy wcześniej.

Skończyło się tym, że Andriej i tak przelał matce pieniądze, a Lena przez dwa dni z nim nie rozmawiała.

Trzy tygodnie później Andriej wyszedł z pracy i zobaczył na telefonie nieodebrane połączenie od matki i wiadomość: „Zadzwoń natychmiast”.

Wybrał numer, już przewidując kolejną prośbę.

— Andriusza, wracasz do domu? Wpadnij do mnie, proszę, — głos matki brzmiał jakoś inaczej.

— Stało się coś?

— Musimy porozmawiać. Przyjedź.

Matka mieszkała w starym dwupokojowym mieszkaniu na obrzeżach, gdzie Andriej dorastał.

Po śmierci ojca osiem lat temu została sama i od tego czasu on starał się ją odwiedzać przynajmniej raz w tygodniu.

Gdy wszedł do mieszkania, matka krzątała się w kuchni, nakrywając do stołu.

— Mamo, mówiłaś, że musimy pilnie porozmawiać.

— Usiądź, zrobię ci herbatę.

Usiedli przy stole. Matka długo milczała, potem wyjęła z kieszeni szlafroka złożoną kartkę.

— Policzę, — powiedziała, — w ciągu ostatnich sześciu miesięcy pomogłeś mi na sto siedemnaście tysięcy rubli.

Andriej zakrztusił się herbatą.

— Mamo, po co ty…

— Czekaj. Rozumiem, że dla ciebie to dużo pieniędzy. I jestem wdzięczna.

Ale, Andriusza, ostatnio jechałam autobusem i zobaczyłam twoją Lenę.

Wychodziła z centrum handlowego. Z torbami. Z tego drogiego sklepu na alei.

— I co z tego?

— Andriej, jeśli macie pieniądze, żeby szwendać się po drogich sklepach, to możecie mi pomagać bez tych cierpień i kłótni, o których myślisz, że nie wiem.

— Mamo, to jej pieniądze. Lena pracuje, ma prawo…

— Jesteście rodziną, — przerwała matka. — Macie wspólny budżet.

A jeśli twoja żona kupuje sobie drogie ciuchy, podczas gdy twoja matka ledwo wiąże koniec z końcem, to coś tu jest nie tak, nie uważasz?

— Mamo, nie rozumiesz. Mamy hipotekę…

— Wszyscy mają hipotekę! Pracowałam trzydzieści lat, żeby kupić to mieszkanie! I nikt mi nie pomagał! A wy żyjecie ponad stan, oto problem.

Trzypokojowe mieszkanie w nowym osiedlu — po co wam tak duże mieszkanie dla dwojga?

Można było wynająć coś prostszego i pieniądze by były.

— Planujemy dzieci, — odpowiedział Andriej cicho.

— Aha, planujecie. A tymczasem wydajecie na siebie. Może najpierw trzeba stanąć na nogi?

Rozmowa stawała się coraz bardziej nieprzyjemna. Andriej próbował zmienić temat, ale matka była zdeterminowana.

— Nie mówię, że masz mnie utrzymywać, — powiedziała na końcu. —

Ale rodzina powinna sobie pomagać. A jeśli Lena tego nie rozumie, może nie jest odpowiednią żoną dla ciebie.

Andriej wyjechał od matki zły i wyczerpany.

Wiedział, że nie opowie Lenie o tej rozmowie. Ale wiedział też, że to dopiero początek.

Matka zaczęła dzwonić częściej. Zawsze z drobnymi prośbami, które jednak wymagały pieniędzy.

Czasem były to leki, które nie wchodzą na listę ulg.

Czasem trzeba było pilnie naprawić telewizor. Czasem sąsiadka prosiła o pożyczkę i nie mogła odmówić.

Za każdym razem Andriej przelewał pieniądze, za każdym razem Lena się o tym dowiadywała, i za każdym razem się kłócili.

Ich relacje stawały się coraz bardziej napięte. Irrytacja narastała, jak śnieg przed lawiną.

Pewnego sobotniego wieczoru siedzieli w kuchni. Lena gotowała obiad, Andriej czytał wiadomości na telefonie.

— Słuchaj, a może w następny weekend gdzieś wyjedziemy? — zaproponowała Lena.

— Choćby na jeden dzień. Za miasto, na ośrodek wypoczynkowy. Już nie pamiętam, kiedy ostatnio…

Telefon Andrieja zawibrował. Wiadomość od matki: „Andriusza, możesz jutro wpaść? Trzeba omówić pewną sprawę.”

— Przepraszam, Len, jutro nie mogę. Muszę wpaść do mamy.

Lena zgasiła kuchenkę i odwróciła się.

— Naprawdę?

— Prosiła.

— Andriej, planowaliśmy spędzić razem cały dzień. Rozmawiałyśmy o tym przez cały tydzień!

— Będzie szybko, tylko wpadnę i wrócę.

— Nie, — powiedziała Lena stanowczo. — Nie, Andriej. Jestem zmęczona. Zmęczona tym, że twoja matka jest ważniejsza niż ja.

Niż my. Niż nasze życie.

— Nie mów głupstw. To moja matka, ma sześćdziesiąt cztery lata, jest sama…

— Ma sześćdziesiąt cztery! — prawie krzyknęła Lena. — To nie staruszka!

Jest młodsza od wielu naszych kolegów, którzy pracują i żyją pełnią życia!

Kłócili się do północy. W końcu Andriej i tak pojechał do matki w niedzielę, a Lena nie odbierała jego telefonów przez cały następny dzień.

Punktem zwrotnym był dzień, w którym przyszła matka.

Bez telefonu, bez ostrzeżenia. Lena otworzyła drzwi i zobaczyła teściową z torbami.

— Witaj, Lenoczka. Przyszłam do Andrieja, jest w domu?

— Jeszcze w pracy, — odpowiedziała Lena, wpuszczając ją do środka. — Za jakieś dwie godziny wróci.

— Nic nie szkodzi, poczekam. Upiekłam kilka pierożków, przyniosłam.

Matka poszła do kuchni, rozłożyła torby, wyjęła termos z herbatą.

— Jak się masz, jak praca? — zapytała, siadając przy stole.

— W porządku, — Lena czuła napięcie.

Nigdy nie zostawały same na długo, a teraz sytuacja wydawała się niezręczna.

— Andriusza mówił, że możesz dostać podwyżkę. To prawda?

— Możliwe. Jeszcze niepewne.

— A pensja wzrośnie?

zobacz więcej na następnej stronie Reklama
Reklama

Yo Make również polubił

Krem bananowy Wysublimowany deser

Składniki na 4 osoby 2 banany. 2 łyżki skrobi kukurydzianej. 3 łyżki cukru pudru. 50 ml Sok z ½ cytryny ...

Świeże ciasto truskawkowe

Wykrawaczka do truskawek 👨 🍳 Sposób przygotowania 1. Przygotowanie piekarnika i formy Rozgrzej piekarnik do 180°C (z termoobiegiem). Nasmaruj i ...

Na lotnisku miliarder, niczym dżentelmen, niesie torby swojej ukochanej – po czym przybywa jego żona z czworaczkami…

Terminal ucichł. Serce Richarda zamarło. Po raz pierwszy od lat zdał sobie sprawę, że nie panuje już nad historią. Cisza ...

pyszna, krucha szarlotka.

4 białka ubijam na sztywno, dodaję szczyptę soli,następnie dodaję około 80 g cukru / erytrytolu,i 1 łyżeczkę mąki ziemniaczanej,ubijam chwilę ...

Leave a Comment